Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Just 5. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Just 5. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 stycznia 2017

Just Five: Kompozytorzy filmowi

Po stosunkowo długiej przerwie świąteczno-noworocznej powracam z zapoczątkowanym jakiś czas temu cyklem Just Five. W tej odsłonie zamierzam przedstawić kilku swoich ulubionych autorów muzyki do filmów. Oczywiście skupiam się tutaj na autorach, którzy tworzą ścieżkę dźwiękową dedykowaną filmowi, nie ma więc mowy o muzyce filmowej znanej z polskich komedii romantycznych, czyli zwykłemu wrzucaniu światowych przebojów do filmu. Myślę, że niemal każdy dobry film nie może się obejść bez dobrego podkładu muzycznego, a wiele motywów przewodnich z filmów zaczyna żyć własnym życiem. A oto piątka twórców, których każdy fan kina powinien znać. Oczywiście wartościowych muzyków filmowych jest wielu, zabrakło więc miejsca dla takich tuzów, jak m.in. Hans Zimmer, Howard Shore, Wojciech Kilar, Jóhann Jóhannsson czy Abel Korzeniowski. 



Krzysztof Komeda


Ikona polskiego jazzu, stały współpracownik Romana Polańskiego i jedyny Polak, którego wymieniam tutaj szerzej. Jako przykład jego filmowej twórczości wymieniam motyw przewodni z Dziecka Rosemary, który to utwór przyniósł mu chyba największą światową sławę. Mimo tragicznej śmierci w wieku zaledwie 38 lat jego muzykę możemy słyszeć w aż 68 filmach, w tym wielu powstałych już po jego śmierci. Jego ścieżka filmowa budowała nastrój w takich filmach, jak Nieustraszeni pogromcy wampirów czy Prawo i pięść. 

Ennio Morricone


Włoski nestor muzyki filmowej to jak dla mnie niekwestionowany mistrz w swojej robocie. Zbliżający się do 90. urodzin Morricone stworzył podkład muzyczny do kilkuset filmów, z czego wiele to obrazy powszechnie znane i szanowane. Gdyby ode mnie zależało, to rokrocznie otrzymywałby Oscary za muzykę. Dorobił się ich tylko dwóch: za całokształt twórczości i zeszłoroczny za Nienawistną ósemkę. Najbardziej znany ze współpracy z Seriem Leone, przy Dolarowej Trylogii oraz Dawno temu w Ameryce i Pewnego razu na Dzikim Zachodzie. Świetnie czuje każdy gatunek filmowy. Kiedyś w cyklu muszę poświęcić mu odrębną notkę.

Nino Rota


Kolejny muzyk pochodzący z Włoch. Według filmwebu autor prawie 150 ścieżek dźwiękowych do filmów. Jego muzykę słyszeliśmy w takich ważnych włoskich filmach, jak Słodkie życie, La Strada czy Osiem i pół jednak ponadczasową sławę dał mu film Ojciec chrzestny i niezapomniany motyw przewodni do niego. Mogłeś nie czytać książki, nie widzieć ekranizacji z Marlonem Brando, jednak słysząc to od razu wiesz z czym masz do czynienia. Majstersztyk. 

John Williams


Gdyby chciało się po przecinku wymienić hitowe tematy przewodnie, które skomponował Amerykanin z pewnością zabrakło by miejsca. Pokazowo wybrałem motyw z Indiany Jonesa, który towarzyszy mi od lat. Słysząc te dźwięki można od razu rzucić się w wir przygody, tak jak bohater cyklu filmów. Jednak Williams to też świetna muzyka z Gwiezdnych wojen, pierwszych części Harry'ego Pottera i sztandarowy współpracownik Spielberga. Oby tworzył jak najdłużej!

Vangelis


I wreszcie pora na Ewangelosa Odiseasa Papatanasiu, czyli Greka, którego świat najlepiej zna pod pseudonimem Vangelis. Autor wielu monumentalnych, często bazujących na elektronice motywów muzycznych, który najczęściej wspominany jest dzięki zapierającej dech w piersi muzyce do Rydwanów ognia. Sam jednak najbardziej cenię go za świetny motyw z filmu 1492: Wyprawa do raju.

wtorek, 20 grudnia 2016

Just Five: Pojedynki

W dzisiejszej notce z cyklu Just Five zamierzam pochylić się nad tym, co jest solą wielu filmów różnych gatunków, czyli nad pojedynkami. Ciężko jest sobie wyobrazić dobry western, film przygodowy czy też fantasy, który nie jest zakończony jakimś dobrze zrealizowanym, trzymającym w napięciu starciem bohaterów (czasem też takie pojedynki toczą się w innej części filmu, ale wiadomo, że najważniejsze są te ostatnie). Także dzisiaj pięć wybranych przeze mnie pojedynków, które zapadły w mi pamięć. Dorzucam filmy ze scenami, które mogą być spojlerami dla tych, którzy nie widzieli wcześniej danej produkcji.


Pewnego razu na Dzikim Zachodzie Harmonijka vs Frank


Chyba każdy szanujący się western posiada co najmniej przyzwoitą scenę pojedynku. Wszak pojedynek jest wpisany w ten gatunek. W filmie Leone dwie sceny zapadają w pamięć na długo - otwierająca sekwencja, w której bandyci oczekują na pociąg, oraz właśnie finalna scena pojedynku głównego bohatera z głównym złym. Jest tu wszystko, co sprawia, że nie można oderwać wzorku od ekranu - dramaturgia, wyjaśnienie genezy postaci oraz elektryzująca muzyka Ennio Morricone. Mogę oglądać bez końca.

Potop Kmicic vs Wołodyjowski


Najbardziej znany pojedynek w historii polskiego kina, a być może i literatury (chociaż w sadze Sapkowskiego też zdarzały się dobre walki, jednak chyba nie aż tak znaczące i ikoniczne). Dwaj bohaterowie (jeden oczywiście reprezentujący dobro i szlachetność, drugi zło i warcholstwo) stają naprzeciw siebie na udeptanej ziemi w strugach deszczu. Klasyka!

Wejście smoka Lee vs Han


Kto chociaż raz nie oglądał tego filmu z Brucem Lee? Produkcja ta dawno już stała się legendarna i zyskała status filmu kultowego. Większość filmów to mniej lub bardziej efektowne walki, którym wszystkie Mortal Kombat mogą czyścić buty, Jednak najbardziej emocjonuje finałowe starcie. Po latach wciąż robi kolosalne wrażenie!

Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia Aragorn vs Lurtz 


Trylogia Pierścienia aż roi się od pojedynków, które z jakiegoś powodu można zapamiętać. Ja zamiast pojedynku Sarumana z Gandalfem na lagi, czy Nazgula z Eowyną postanowiłem postawić na potyczkę Aragorna z niewystępującą u Tolkiena postacią monstrualnego Uruk-hai Lurtza. Jest dość krótko, ale intensywnie i z efektownym zakończeniem. Poezja brutalności.

Wróg u bram - Zajcew vs König


Kto mówił, że pojedynki zawsze muszą być rozgrywane twarzą w twarz? We Wrogu u bram zmierzli się dwaj snajperzy, który nie zbliżyli się nigdy na zbyt bliską względem siebie odległość. Ich pojedynek w oblężonym Stalingradzie to główna oś fabuły. Naprawdę warto przeżyć go wraz z bohaterami.


wtorek, 13 grudnia 2016

Just Five: Reżyserzy z Azji Wschodniej

Azja przez szereg lat wykreowała dziesiątki utalentowanych reżyserów. Bardzo ciężko jest wskazać pięciu najlepszych, jednak w sumie jak pisałem przy okazji pierwszego Just Five rubryka ta nie ma na celu wybierania najlepszych, a jednych z ciekawszych i wartych zainteresowania. Dlatego wybrałem pięciu takich, a nie innych panów pochodzących z Korei Południowej i Japonii. Zabrakło miejsca dla takich tuzów, jak Ki-duk Kim, Hoon-jeong Park, Takashi Miike, Shinya Tsukamoto, John Woo, Hsiao-hsien Hou czy Hideo Nakata, jednak trudno zmieścić wszystkich w tak skromnym gronie. Zapraszam jednak do zapoznawania się z twórczością zarówno opisanej piątki, jak i wymienionych wyżej autorów. 


Hong-jin Na


Wyróżnienie może trochę na wyrost, jednak po kilkuletnim zamilknięciu po trochę rozczarowującym Morzu żółtym powrócił z urzekającym i trzymającym w napięciu od pierwszej do sto pięćdziesiątej minuty Lamentem sprawił, że czekam z niecierpliwością na kolejne jego filmy. Już debiutanckim  W pogoni pokazał, że stać go na wiele. Warto zapamiętać to nazwisko. 

Joon-ho Bong


Filmem Zagadka zbrodni zapewnił sobie nie tylko drogę do Hollywood, gdzie stworzył przyzwoity film Snowpiercer, ale i miejsce w tym zestawieniu. Jak większość azjatyckich reżyserów jest także scenarzystą swoich filmów. Mam jeszcze sporo zaległości jeśli chodzi o tego twórce, jednak zamierzam jak najszybciej to nadrobić. 

Masaki Kobayashi


Japoński reżyser i scenarzysta tworzący w filmach w okresie między latami 50. a 80. ubiegłego wieku. Z racji tego był największym konkurentem Akiry Kurosawy. Jego filmy cechował bezsprzecznie humanitaryzm (trylogia Dola człowieka), rozliczył się też z epoką samurajską, którą wielu opiewało w swych dziełach (tutaj choćby Harakiri i Bunt). Warto pamiętać o jego Kwaidan, czyli opowieści niesamowite, w którym przypomina historie grozy z epoki Edo. Nie wypada nie znać komuś, kto ceni sobie kino.

Akira Kurosawa


Legenda nie tylko kina japońskiego czy azjatyckiego, ale i jeden z najbardziej uzdolnionych i utytułowanych reżyserów kina światowego wszech czasów. Do dzisiaj myśląc o kinematografii Kraju Kwitnącej Wiśni pierwsze przychodzi do głowy jego nazwisko. Najbardziej znany ze swych filmów o tematyce samurajskiej (7 samurajów, Ran, Tron we krwi, Rashomon), gdzie często przemycał wątki znane z dramatów Szekspira, ale też mający wiele filmów pokazujących powojenną kondycję Japonii. Ikona reżyserii!

Chan-wook Park


Autor znany przede wszystkim z trylogii zemsty (Pan Zemsta, Oldboy, Pani Zemsta) ostatnio zachwycił świat ponownie, tym razem świetną Służącą. Próbował przenieść swój artystyczny sznyt do Hollywood tworząc tam anglojęzycznego Stokera, jednak tamtejszy  system producencki mu zbytnio nie posłużył i na szczęście wrócił do ojczyzny. Wszystkie jego filmy mają misternie zaplanowaną intrygę, specyficzny, autorski klimat i wiele zapadających w pamięć scen. Jak dla mnie jeden z pięciu najlepszych tworzących obecnie reżyserów.



wtorek, 6 grudnia 2016

Just Five: Polskie filmy ostatnich lat

Jak często podkreślałem na blogu opisując poszczególne obejrzane przeze mnie polskie filmy rodzime produkcje w ostatnich latach jakościowo zrobiły wyraźny skok w porównaniu do wcześniejszej dekady, gdzie choć czasem zdarzały się wyjątkowo dobre filmy, to były tylko perełkami w kloacznym dole beznadziei twórczej. Oczywiście obecnie też nie jest jeszcze jakoś super jeśli chodzi o poziom polskiego kina, jednak produkcje co najmniej niezłe trafiają się dość często. Cieszy także ilość rodzimych filmów, których do kin wchodzi coraz więcej, a często polskie produkcje mają swoje premiery niemal w każdym tygodniu. Wybrałem pięć moim zdaniem wartościowych filmów z naszego kraju z ostatnich trzech lat (2014-2016), które z różnych przyczyn powinno się obejrzeć. Oczywiście to tylko skrócona lista, bo dobrych filmów z tego okresu jest zdecydowanie więcej. Zapraszam do własnego odkrywania polskiego kina i oczywiście do przeczytania notki :) Kolejność filmów alfabetyczna.



Palkowski po latach posuchy wreszcie stworzył w Polsce bardzo dobry film biograficzny. Co prawda historia życia i pracy profesora Zbigniewa Religi była doskonałą bazą pod scenariusz na film i pozostawało tylko (lub aż) tego nie spieprzyć. Twórcy i aktorzy (ze świetnym Kotem jako główna postać) wywiązali się ze swoich ról należycie i tym samym powstał chyba najlepszy polski film 2014 roku. 



Polska kinematografia latami stała dramatami obyczajowymi. I fakt, oglądanie ich to był przeważnie dramat. Dla widza. Na szczęście Gajewski tworząc Obce niebo stworzył solidne kino obyczajowo - społeczne, inspirowane prawdziwymi losami dziesiątek polskich imigrantów, którym przychodzi mierzyć się z podobnym problemem, jak bohaterom filmu, w których z powodzeniem wcielają się Agnieszka Grochowska i Bartłomiej Topa. Ta koprodukcja polsko - szwedzka, w której wcielają się też skandynawskie gwiazdy ma jeszcze jeden atut - autentycznie wzrusza. Pozycja moim zdaniem niedoceniona. 



Niektórzy zarzucają filmowi młodego Matuszyńskiego, że to co pokazał w swym filmie to fikcja, gdyż to nie tak było, a tytułowa rodzina została potraktowana bardzo niesprawiedliwie. Nie chcę w to wnikać, nie znałem osobiście nikogo z rodziny Beksińskich, jednak patrząc na dokumentację, jaką autorzy zebrali na potrzeby scenariusza film mogę domniemywać, że sceny które zaserwowali widzą mogą być prawdą. Film jest przede wszystkim świetnie zagrany- trio Seweryn, Ogrodnik i Konieczna dają po prostu koncert aktorstwa, dzięki czemu widz nie może oderwać się od postaci oglądanych na ekranie. Dla samej gry aktorów warto zobaczyć ten film.



Polski film kryminalny latami kulał. Od końca PRLu ciężko w naszym kraju o dobry film z tego gatunku. Braki dobrych scenariuszy w ostatnich latach mogą jednak rekompensować pojawiające się dobre książki kryminalne, które tylko czekają na adaptację. Tak, jak na przykład trylogia Zygmunta Miłoszewskiego, której już pierwsza część doczekała się filmu pięć lat temu. Filmu jednak słabego, i dziwnie zmienionego, gdyż z głównego bohatera zrobiono kobietę. Na szczęście druga część trylogii już z innym reżyserem stanęła na wysokości zadania. Wystarczyło po prostu zatrudnić dobrych aktorów, poprowadzić akcję zgodnie z książką i gotowe. Dodatkowo oczy cieszy jedna z najlepszych w polskich filmach czołówek. Tak się powinno robić adaptacje! 



Film Smarzowskiego miał duże problemy z powstaniem, a gdy już wreszcie wyszedł wywołał spore kontrowersje w kraju, jak i za naszą wschodnią granicą. Niektórzy zarzucali mu to, że powstał on w złym czasie. Nie wiem czy może istnieć dobry, czy zły czas na nakręcenie filmu o ludobójstwie, tak samo jak nie ma dobrego lub złego czasu na samo ludobójstwo. Jednak abstrahując już od samej tematyki rzezi i to kto kogo i kiedy (choć ja uważam, że ten film powinien powstać i dobrze, że powstał) mamy tutaj do czynienia z fantastycznie zrealizowanym filmem wojenno - hmm antropologicznym. Jak w soczewce pokazuje on dawną, zaściankową Polskę kresową w ostatnim, najbardziej krwawym okresie z jej społecznością i zwyczajami. Do tego świetnie zrealizowane sceny kaźni, które choć brutalne to do bólu naturalistyczne, a przez to prawdziwe. Wielkie kino.








wtorek, 29 listopada 2016

Just Five: Europejskie aktorki cz.1

W dzisiejszym wydaniu Just Five zaprezentuję moją krótką listę ulubionych aktorek pochodzących z Europy. Pominąłem tutaj te z Polski, gdyż dla nich w przyszłości przewiduję odrębne zestawienie. Oczywiście strasznie trudno z dziesiątek aktorek, które lubię oglądać na ekranie wybrać tylko pięć, więc zaprezentuję tylko kilka, które są jednymi z ulubionych, choć zapewne nie najlepszymi. Także starałem się wybrać te, ze średniego pokolenia. Zabraknie tutaj takich pań, jak Brigitte Bardot, Sophia Loren czy Catherine Deneuve, a nawet Monica Bellucci.Dla nich również przewiduję zestawienie w przyszłości, tak jak i dla dziewcząt poniżej 30. roku życia. Tak więc dzisiaj tylko panie w przedziale 30+ i 50-. Kolejność, jak zawsze alfabetyczna. W przyszłych częściach panie z młodszego pokolenia, a jeszcze później te starsze.

Marion Cotillard 


Ta 41-letnia Francuzka to jedna z moich ulubionych aktorek w ogóle. Chociaż aby pokazać pełnię swojego talentu musi być też odpowiednio obsadzona. Szyk i elegancja to jej znak rozpoznawczy. Idealnie nadaje się do ról pełnych uroku kobiet z przeszłości czy do lekko ckliwych dramatów społecznych. Świetnie sprawdziła się zarówno w Dwa dni, jedna noc, jak i w Makbecie. O wiele bardziej stworzona do ról w filmach budżetowych, niż wysokonakładowych widowisk.

Penélope Cruz


Jest to zapewne najbardziej rozpoznawalna hiszpańska aktorka, która z powodzeniem łączy grę w filmach hiszpańskojęzycznych, jak i tymi w Hollywood. Potrafi odnaleźć się w niemal każdej roli i gatunku: od dramatów, przez komedie, po przygodowe fantasy kończąc. Prywatnie żona Javiera Bardema oprócz wysokiej klasy gry aktorskiej do dzisiaj mimo upływających lat zachowuje oszałamiający wygląd!

Charlotte Gainsbourg


Córka Serge'a Gainsbourga jest jedną z najbardziej wszechstronnych aktorek, jakie obecnie występują na naszym kontynencie. Jedna z niewielu anglojęzycznych aktorek, która z powodzeniem występuje też we francuskich produkcjach. Znana z odważnych ról Larsa von Triera, bez problemu jednak odnajduje się w różnych gatunkach. Mimo raczej nienarzucającej się urody ma w sobie jakiś aktorski magnetyzm, który przyciąga widza do ekranu. 

Eva Green


Francuska aktorka jest według mnie jedną z najbardziej przecenianych kobiet filmu. Jednak nie trafiła tutaj tylko ze względu na imponujący dekolt. Uważam, że posiada odpowiedni talent, który nie musi być przysłaniany warunkami fizycznymi, aczkolwiek Green ma problem z dobieraniem odpowiednich ról. Czekam na kolejne produkcje z jej udziałem, a miejsce w tym zestawienie niejako na zachętę. 

Kate Winslet


Brytyjka o wciąż posągowej urodzie (mimo coraz bardziej szacownego wieku) została przez pewien czas zaszufladkowana poprzez (co prawda ważną i dobrą!) rolę w Titanicu, gdzie partnerował jej sam diCaprio. Udaje jej się zarówno odegrać rolę dramatyczną w kameralnej i teatralnej Rzezi Polańskiego, jak i w prowincjonalnej Projektantce. Nigdy nie schodzi poniżej pewnego, dobrego poziomu.









wtorek, 22 listopada 2016

Just Five: Niebezpieczne Kobiety

W polskich kinach trumfy aktualnie święci Pitbull. Niebezpieczne kobiety. Bohaterki filmu Vegi potrafią przyłożyć pałą, psiknąć gazem czy też operować nożem. Na ile są jednak niebezpieczne to już nie mnie oceniać. Zainspirowany podtytułem tego filmu postanowiłem skupić się tutaj na innych niebezpiecznych kobietach znanych z innych produkcji. Myślę, że bez problemu mógłbym umieścić tu ranking stu niebezpiecznych filmowych kobiet, jednak tutaj muszę wybrać tylko pięć. Tak więc trochę różnicując bohaterki przedstawię pięć z nich, chociaż wybór był wyjątkowo trudny i wiele pań musi się obejść smakiem. Bohaterki pojawiają się alfabetycznie po tytułach filmów, możliwe drobne spojlery.

Catherine Tramell - Nagi instynkt


Kipiąca seksem Sharon Stone w filmie Verhoevena jest niewątpliwie jedną z największych femme fatale w ponad stuletniej historii kina. Oskarżona o morderstwo męża rockmana milionerka - pisarka Tramell budzi w widzu niejednoznaczne uczucie. W swoich opowieściach lawiruje ona na różne tematy, a za pomocą samych ruchów ciała podporządkowuje sobie śledczych. Z całą pewnością ta kobieta jest zdolna do wszelkich wysublimowanych zbrodni. Winna czy nie? 

Daisy Domergue - Nienawistna ósemka


Portretowana przez Jennifer Jason Leigh Daisy Domergue to kobieta unikalna jak na swoje czasy. Kobiecy herszt gangu w mocno męskim świecie Dzikiego Zachodu? Byle kto by tego nie dokonał! A że przy tym jest istotą szaloną i nieprzewidywalną zarazem? Co z tego. Charakterem mogłaby obdzielić wszystkie postacie z polskich telenowel. Kwiecisty język idzie u niej w parze z niepohamowaną agresją. Trzeba mieć jaja, by spędzić z nią wieczór pod jednym dachem!

Nikita - Nikita


Anne Parillaud wcielająca się w tytułową postać zapisała się poważnie w historii kina właśnie tą rolę. Nikita to była narkomanka wyszkolona na zabójczynię działającą na zlecenie rządu. Co jak co, ale wytrenowana na śmiercionośną maszynę do zabijania kobieta jest cholernie niebezpieczna. Choć wciąż boryka się z ludzkimi odruchami potrafi wykonać najniebezpieczniejsze zadanie. Lepiej nie mieć z nią kontaktu!

Komona - Wiedźma wojny


Czy kilkuletnia dziewczynka może być niebezpieczna? Jak najbardziej, jeśli jest członkiem dziecięcego oddziału rebeliantów w którymś z afrykańskich krajów. Szczególnie jeżeli elementem jej inicjacji był rozkaz zabójstwa jej własnych rodziców. Dodać do tego, że rebelianci uważają, iż dziewczynka zapewnia im przychylność duchów sprawia, że jest szczególnie groźna dla wskazanego przez dowódców celów. 



Na pierwszy rzut oka bohaterka grana przez Rosamund Pike nie pasuje do tego zestawienia, mogąc co najwyżej grać ofiarę. Jednak Neil Patrick Harris i Ben Affleck mogą mieć o tym całkiem odmienne zdanie. Niezrównoważona psychicznie intrygantka, która nie zawaha się zabić, by zrealizować swoje cele. Tej kobiecie zdecydowanie lepiej nie wchodzić w drogę!











wtorek, 15 listopada 2016

Just Five: Postaci z horrorów

Horror jest jednym z płodniejszych gatunków filmowych, jakie obecnie występują w kinematografii, jednak był on też popularny w czasach dawniejszych. Najzwyczajniej w świecie ludzie lubią, jak i lubili wcześniej się bać. Chociaż w większości przypadków filmy grozy są raczej mało ambitnymi produkcjami, mającymi zaspokoić najprostsze potrzeby, tak zdarza się, że filmy z tego gatunku na trwałe zapisują się w świadomości widza. Przeważnie zaś dzieje się to ze względu na straszące w danych filmach postaci. I na nich dzisiaj właśnie chciałbym się skupić. W bezliku horrorowych antagonistów wybrałem pięć moich ulubionych person, które sprawiły, że abstrahując od ich poziomu filmy z ich udziałem zapadły mi w pamięć. Kolejność alfabetyczna, zaczynamy:

Potwór Frankensteina - seria filmów o Frankensteinie 


Wykreowany przez Mary Shelley, pisarkę okresu romantyzmu potwór został powtórnie powołany do życia w masowej świadomości odbiorców dzięki hollywoodzkiemu filmowi z 1931 roku. Do dzisiaj ożywieniec doktora Frankensteina kojarzy się z demoniczną Borisa Karloffa. Przygody monstrum można było także śledzić w kolejnych latach przy okazji kontynuacji. Klasyka kina, nie tylko tego grozy! 

Mama - Mama 


Mimo że hiszpańsko - kanadyjski film Mama nie zrobił zbytnio furory i nie doczekał się wśród widzów not zaledwie średnich uważam go jeden z lepszych filmów grozy ostatnich lat. Do plusów zaliczyć można dość oklepaną, lecz spójną i ciekawą historię, dobrą grę aktorską, ale chyba przede wszystkim postać tytułowej antagonistki. Zagrana przez Javiera Boteta tyczkowata zjawa potrafiła za pomocą tanich chwytów przyspieszyć bicie serca u widza. Także jej kreacja nie pozostawiała dużo do życzenia. Moim zdaniem jeden z bardziej niedocenionych przez opinię publiczną filmów grozy.



Postać, którą na pewno ciężko skojarzyć z samego imienia, jednak po obejrzeniu najsławniejszego filmu z Tajlandii, w którym to występuje na pewno może zapaść w pamięć, przynajmniej z wyglądu. Przez większość trwania produkcji może uchodzić za jeden z wielu azjatyckich straszydeł, jednak ostatnia scena filmu stawia całość w zupełnie innym świetle. Nie ma co się rozpisywać, to trzeba zobaczyć samemu!

Nosferatu - Nosferatu wampir


Choć postać tytułowego wampira była wzorowana na kreacji aktorskiej Maxa Schrecka z Nosferatu - symfonia grozy z 1922 to jednak postawiłem na bardzo podobną, lecz bliższą współczesności rolę Klausa Kinskiego w filmie Herzoga. Jego krwiopijca jest najbardziej z tragicznych postaci z omawianej piątki potworów. Z jednej strony jest odpowiednio demoniczny, z drugiej zaś naprawdę widać, jakim cierpieniem jest dla niego wampiryczne życie wieczne. Oglądając film Herzoga cały czas współczułem tytułowemu antagoniście.

Sadako - Ringu


Sadako oraz jej amerykańska remake'owa siostra Samara na trwałe zakorzeniły się już w popkulturze i świadomości widzów. Co prawda wersja hollywoodzka jest jednym z nielicznych remake'ów, które przekładam nad oryginał, jednak do zestawienia wybieram postać z klasycznej opowieści. Sadako zapoczątkowała światowy boom na azjatyckie horrory wśród niedzielnych kinomaniaków, a pojawienie się tej postaci swego czas naprawdę mroziło krew w żyłach. Serię polecam do dzisiaj, jednak przy zastrzeżeniu, że powinno oglądać się tylko dwa pierwsze filmy z tym monstrum w roli głównej.





wtorek, 8 listopada 2016

Just Five: Pomieszczenia mieszkalne

Dzisiejszy odcinek cyklu będzie poświęcony przeróżnym miejscom, w których rozgrywała się akcja filmów. Wszystkie pozycje łączy fakt bycia miejscem zamieszkania (lub długiego przebywania w nich) bohaterów tychże filmów. Jako że chodzi zarówno o mieszkanie, zajazd, a nawet zamek nazwałem tę kategorię 'pomieszczeniami mieszkalnymi'. Z racji naprawdę wielu filmów, w których zabudowanie jest jednym z pełnoprawnych bohaterów filmu skupiłem się na tytułach z ostatnich lat. Jak zawsze kolejność alfabetyczna po tytule filmu. 

 Hogwart - Harry Potter


Zapewne tylu ilu było czytelników sagi o Harry'm Potterze, tyle było też wyobrażeń książkowego zamku - szkoły dla młodych czarodziejów. Także na pewno wielu wyobrażało sobie to miejsce inaczej, jednak moim zdaniem filmowe przedstawienie Hogrwartu robi wrażenie do dzisiaj. Mnogość detali wprowadzona przez twórców w połączeniu z niestarzejącymi się do dzisiaj efektami specjalnymi ożywiły to miejsce, dzięki któremu w filmową serię tknięta został prawdziwa magia. Piękne, choć momentami groźne baśniowe miejsce. 

Pasmanteria Minnie - Nienawistna ósemka


Pasmanteria Minni, czyli miejsce, w którym toczy się znaczna większość z dwuipółgodzinnego filmu Quentina Tarantino. Obsadzenie tak wielkiej ilości akcji (częściowo przegadanej, częściowo przestrzelanej) w jednej dość ciasnej lokalizacji było ryzykownym posunięciem. Gdyby nie przywiązano wagi do urządzenia tego miejsca, sprawienia, że pomieszczenie to ożyje nic by z tego nie wyszło. Jednak udało się świetnie zarysować klimat tego miejsca poprzez naprawdę wiele drobnych czynników, od zepsutych drzwi po skrzypiącą podłogę. Pasmanteria Minnie to dla mnie jeden z lepszych punktów tego bardzo dobrego filmu. 

Mieszkania Beksińskich - Ostatnia rodzina


Świeży polski akcent w zestawieniu. Beksińscy praktycznie nie opuszczali swoich mieszkań, dlatego siłą rzeczy kręcąc film o ich życiu mieszkania te muszą stać się jednymi z bohaterów opowieści. Dlatego też, aby całość mogła się udać trzeba było odwzorować środowisko, w którym jeszcze nie tak dawno zamieszkiwały realne osoby - sprawa o tyle skomplikowana, że mieszkań tych już fizycznie nie ma. Jednak udało się oddać ich wygląd zgodnie z zachowanymi archiwalnymi zdjęciami i filmami w skali niemal 1 do 1, dzięki czemu oglądający film widz może czuć się, jakby był realnym gościem w mieszkaniach Beksińskich. 

Komórka - Pokój


Historia matki i dziecka przetrzymywanych przez wiele lat w komórce będącej dla nich całym światem (dziecko nie widziało nigdy życia poza tym miejscem). Duża część filmu siłą rzeczy rozgrywa się w tytułowym pomieszczeniu, więc zadaniem autorów było pokazanie tego klaustrofobicznego pomieszczenia w sposób przyswajalny dla widza - by zobaczył w nim nie tylko nędzne więzienia, lecz także miejsce do życia dwojga ludzi. Udało się to w sposób naprawdę dobry, dzięki czemu też film cieszy się sporym uznaniem.

Rezydencja Kouzukiego - Służąca


Zbudowana w dwóch stylach - japońskim i angielskim rezydencja wujka Kouzukiego jest pełnym kontrastów miejscem akcji najnowszego filmu reżysera Oldboya. Tradycyjna azjatycka część łącząca się z zachodnią nowoczesnością robi tutaj niezapomniane wrażenie. To dwa różne światy, gdzie w jednej części trzeba poruszać się w butach, które zaś trzeba zostawić wchodząc do pozbawionej krzeseł i łóżek części klasycznej. Oba miejsca łączą się w będącej małym scenograficznym dziełem sztuki bibliotece, która skrywa swoje tajemnice (tak, jak i piwnica do niej przylegająca). Niesamowite miejsce łączące okcydentalizm z orientalizmem!







wtorek, 1 listopada 2016

Just Five: Aktorzy-seniorzy

W drugim odcinku cyklu chcę skupić się na kreacjach aktorskich w wykonaniu aktorów, którzy w czasie kręcenia filmu mieli już skończone co najmniej 70 lat. Wybrałem pięć filmów z ostatnich lat, gdyż po prostu w ponad stuletniej historii kinematografii liczba filmów i osób do wybrania byłaby gigantycznie duża. Oczywiście skupiałem się na filmach, które sam oglądałem więc nie ma tu między innymi obsypanego nagrodami filmu Miłość, którego po prostu jeszcze nie widziałem. W obecnych czasach, gdzie w filmie panuje wszechobecny kult młodości bardzo ważne jest to, by starsi i doświadczeni aktorzy dostawali godne rolę u schyłku swojej kariery. Filmy w zestawieniu udowadniają więc, że nie trzeba wstępować do ekipy aktorskiej Niezniszczalnych, by godnie spełniać się zawodowo w starszym wieku. Oto wybrane przeze mnie role uszeregowane alfabetycznie po tytułach filmów:

Maggie Smith - Dama w vanie 


Nie jest to może film specjalnie dobry, raczej co najwyżej poprawnie niezły jednak dzięki roli Smith naprawdę zapada w pamięć miesiące po obejrzeniu. Aktorka znana z roli profesor McGonagall w filmowym cyklu przygód o Harry Potterze świetnie poradziła sobie z rolą lekko zdziecinniałej i trochę postrzelonej emerytki zamieszkującej tytułowego vana. Każda scena z jej udziałem urasta do miana małego arcydzieła. 

Michael Caine i Harvey Keitel - Młodość 


Dwóch z najbardziej znanych anglojęzycznych aktorów starszego pokolenia spotyka się ze sobą w pięknym obrazie Paola Sorrentnino dając widzom grę aktorską na poziomie dorównującym pięknu wizualnemu filmu. Ciągle potyczki słowne nie mogącego znieść starości Caine'a z optymistycznym mimo wieku Keitelem to mistrzostwo w swej mimo wszystko skromnej formie. Tylko dla tej dwójki warto zobaczyć ten film, mimo że ma on oprócz tego jeszcze wiele do zaoferowania. 

Bruce Dern - Nebraska


Ten film to wszystko to, co najlepsze w amerykańskim kinie (niezależnym, choć nie tylko!). Wysublimowane kino drogi będące wyjętą z Lyncha prostą historią, jednak dzięki umiejętnemu pokazaniu, a przede wszystkim grze aktorskiej głównego bohatera będące czymś znacznie więcej. Historia podróży postaci granej przez Derna, który wraz z synem przemierza Stany po odebranie urojonej wygranej jest jednym z bardziej poruszających filmów mimo wszechobecnego minimalizmu. A znaczna w tym zasługa właśnie świetnego Derna. 

Ian McKellen Pan Holmes


Najsłabszy (choć nie słaby) film w całym zestawieniu, który jednak znalazł się na liście dzięki odtwórcy pamiętnej roli Gandalfa w trylogii Władcy Pierścieni i trochę mniej pamiętnej roli Gandalfa w trylogii Hobbita. McKellen w świetny sposób pokazuje tutaj postać Holmesa w dwóch nieznanych z książek o bohaterze płaszczyzn czasowych - jako starszego pana w wieku 70. lat, który jednak wciąż zachowuje pełnie sprawności i 90. letnie zgrzybiałego starca, który musi uporać się z ubywającą sprawnością umysłową. Naprawdę Brytyjczykowi udała się ta metamorfoza i choć film nie zapisze się w historii kina, to jego rola była naprawdę zacna. 

Robert Duvall - Sędzia


Głównym bohaterem filmu nie była postać Duvalla, tak samo jak gwiazdą całości był oczywiście też Robert, ale Downey Jr. Jednak według mnie to Duvall i jego bohater skradli całe show w tym filmie. To jak wykreował on postać tytułowego sędziwego sędziego (choć równie dobrze tytułowym sędzią można uznać Downeya Jr.) to klasa w sobie. Opowieść o trudnych relacjach na linii ojciec - syn staje się wiarygodna właśnie dzięki tym dwóm aktorom. Jeden z bardziej ambitnych hollywoodzkich tytułów ostatnich lat. 

BONUS

Krystyna Feldman - Mój Nikifor


Ta kreacja aktorska nie mogła się zmieścić w zestawieniu, gdyż od jej nakręcenia minęło już 12 lat jednak postanowiłem jako dodatek wspomnieć i przypomnieć tę ocierającą się o wybitność rolę. Zbliżająca się w czasie powstawania filmu do dziewięćdziesiątki Feldman oprócz grania w teatrze wystąpiła w niemal 100 rolach filmowych. Przeważnie były to jednak mało znaczące epizody. Dla większości będzie pamiętana i kojarzona zawsze ze świetną rolą Babki Kiepskiej w popularnym kiedyś serialu. Jednak to właśnie pod koniec bogatej kariery zagrała rolę życia wcielając się w męską postać malarza prymitywisty - Nikifora. Zasłużone nagrody w Polsce, jak i zagranicą. 

                                                            




wtorek, 25 października 2016

Just Five: Europejscy reżyserzy

Ponad dwa lata prowadzenia bloga to chyba wystarczający czas, aby ruszyć na nim z pierwszym własnym cyklem. W każdy wtorek będę więc tutaj wrzucać zestawienie pięciu nazwisk, tytułów lub scen z filmów, które lubię najbardziej. Będą to zestawienia tematyczne. Nie napiszę, że najlepsze, gdyż nie uważam, żebym miał zdolność do wskazywania tego, co jest w danym temacie najlepsze. Wielu rzeczy w filmach jeszcze nie widziałem, z każdym tygodniem mimo czasem obejrzenia 7-8 filmów lista do obejrzenia zamiast się kurczyć wciąż się poszerza. Dlatego też będą to zestawienia moich subiektywnych ulubionych na dzień dzisiejszy rzeczy/nazwisk. Na pierwszy ogień wkraczają moi ulubieni reżyserzy z Europy. Jako że wszystkich lubię nie będę wskazywać ich w kolejności od najlepszego do najgorszego. Będą po prostu wymienieni alfabetycznie. Ruszamy!

1. Luc Besson


Francuz przeplata filmy genialne z mocno słabymi. Darzę go estymą za wcześniejszy okres jego kariery, gdyż uważam, że Nikita, Piąty element czy przede wszystkim jeden z moich ulubionych filmów Leon zawodowiec. Za te produkcje na pewno i za sto lat będzie wymieniany wśród najbardziej zasłużonych reżyserów w historii kina. Dodać do tego szereg innych dobrych produkcji, jak Joanna D'Arc czy 13 dzielnica  i te tytuły tłumaczą się same. Świetnie potrafi(ł) połączyć sukces artystyczny z komercyjnym. Mam nadzieję, że po słabych filmach pokroju Lucy wróci na dobre tory. Przed nim, o ile nie wydarzy się nic złego jeszcze wiele lat kręcenia. 

2. Luis Buñuel


Nieżyjący od ponad trzydziestu lat Hiszpan tworzący głównie we Francji. Swoimi późniejszymi filmami wyprzedził swoje czasy. Jednak prawie dziewięćdziesiąt lat temu zmodernizował światowe kino po raz pierwszy współtworząc wraz z Salvadorem Dalim surrealistyczny majstersztyk Pies andaluzyjski. Także moim zdaniem najważniejsze jego dzieła to to pierwsze, oraz to ostatnie, czyli Mroczny przedmiot pożądania. Artysta kontrowersyjny, nie bojący się podjąć niepopularnych w kinie tamtych lat tematów, jak na przykład w Piękności dnia. Wciąż odkrywam jego filmy i mam jeszcze wiele do nadrobienia. I niezmiernie mnie to cieszy, że będę mógł zobaczyć dużo jego filmów po raz pierwszy.  

3. Álex de la Iglesia


Hiszpan jest chyba najbardziej oryginalnym, nieszablonowym i autorskim twórcom europejskim działającym obecnie na rynku filmowym. Jego filmy wymykają się jakimkolwiek ramom gatunkowym, nie da się ich bezpośrednio zaszufladkować do jakiejś poszczególnej kategorii. Transgatunowe kino de la Iglesii jest szalone, zwariowane i czasem wręcz pozbawione jakiemukolwiek sensowi. Choć produkcje Hiszpana nie są może ogólnie najwyższych lotów, to wnoszą wiele do europejskiego kina. Wystarczy obejrzeć Wredne jędze, Hiszpański cyrk czy Dzień bestii, by się o tym przekonać. Jednych może bardzo szybko zniechęcić, inni równie szybko go pokochają. Po średnio udanym anglojęzycznym filmie The Oxford Murders udanie wrócił do filowania w rodzimym kraju. Czekam na jego kolejne filmy.

4. Sergio Leone 


Włoski reżyser, któremu sławę przyniosły nakręcone w Europie anglojęzyczne westerny z Clintem Eastwoodem w roli głównej. Przedwcześnie zmarły ponad ćwierć wieku temu nie pozostawił po sobie imponującej filmografii, jednak większość tego, co nakręcił oparło się próbie czasu i do dzisiaj pozostaje kanonem gatunku. Trylogia dolarowa czy Pewnego razu na Dzikim Zachodzie choć nakręcone jako antywesterny są do dzisiaj wymieniane jako najlepsze filmy gatunku wszech czasów. To mówi samo za siebie. 

5. Roman Polański 


Człowiek, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Mój ulubiony polski autor filmów, który nigdy nie zszedł poniżej pewnego przynajmniej dobrego poziomu. Abstrahując od jego dawnych problemów prawnych jest to jeden z najwybitniejszych twórców, jakich wyszkoliła polska ziemia. Nie ma co tu dużo pisać, każdy chyba doceni kunszt takich filmów, jak Pianista, Frantic, Lokator czy Chinatown. Bardzo czekam na jego najnowszy film. 


Zdaję sobie sprawę, że brak uznanych mistrzów zarówno współczesnych (Werner Herzog, Lars von Trier) czy dawnych (Andrzej Wajda, Ingmar Bergman czy Alfred Hitchcock) jednak założenia są takie, by wskazać tylko pięć nazwisk. Może kiedy w przyszłości będzie lista pięciu dawnych reżyserów lub pięciu współczesnych znajdą się na niej inne nazwiska. Nawet jeśli uważam, że któryś z ludzi, którzy nie znaleźli się w zestawieniu jest lub był lepszym twórcom to jak zaznaczyłem na początku nie wskazuję tutaj najlepszych, a tych których lubię najbardziej, a to pewna różnica. Zapraszam do komentowania!