piątek, 26 grudnia 2014

Zabili go i uciekł

Ujrzałem diabła (I saw the devil)
Korea Południowa 2010
reż. Jee-woon Kim
gatunek: thriller
zdjęcia: Mogae Lee
muzyka: Mowg

Pierwsze sceny produkcji Kima przypominały mi swym klimatem Fargo braci Coen. Mieliśmy tutaj jako scenerię zaśnieżone mroczne pustkowie, które ogarnięte było ze wszystkich stron śniegiem. Nie powiem - początek bardzo klimatyczny. Zachęcało to do dalszego oglądania tego dwuipółgodzinnego filmu. Sama scena porwania i zabójstwa też niczego sobie. Niestety potem było już tylko gorzej, a o fakcie, że to jednak nie Fargo  dowiadujemy się nadzwyczaj szybko.


Ujrzałem diabła  mamy do czynienia z falą niczego nie umotywowanej przemocy, która razi i szokuje widza od początku do końca.
Tytułowy diabeł Keyong-cheol Jang (znany np. z Oldboya Min-sik Choi) podróżuje po bezdrożach w celu pochwycenia i mordowania ludzi. Kiedy porywa i zabija młodą dziewczynę wpada w kłopoty, gdyż ta okazuje się być narzeczoną agenta koreańskich służb specjalnych - Soo-hyeon Kima (Byung-hun Lee). Ten postanawia dokonać na mordercy zemsty. Jednak nie chce go zabić od razu, lecz dopada go, bije, po czym wypuszcza, a później ta sytuacja się powtarza...


Niezbyt rozumiem na czym opierają się założenia fabularne filmu i przesłanki, jakie kierują głównymi bohaterami. Zarówno zachowanie polującego na diabła Kima, jak i zamieniającego się z łowcy w zwierzynę Janga są nieracjonalne. Sam Jang podróżuje bez większego celu mordując każdego, kto nawinie mu się pod nóż/kij/cokolwiek innego, a jego oprawca znajdujący go zawsze przed policją dopada go, bije czy wręcz masakruje i odjeżdża. Masakry odbywają się zazwyczaj kombinacją torba do duszenia - pięści - noże -gazrurka - kamień - wbicie śrubokręta w kończynę, co nie powoduje większego rezultatu w postaci zgonu.
W zamierzeniu film miał być pokazem przemocy i wpajanego nam od podstawówki stwierdzenia przemoc rodzi przemoc, ale w rezultacie wyszedł zwyczajnie głupi film o zemście, pełen sadystycznych scen i irracjonalnych zdarzeń.
Chociaż scenę w taksówce zobaczyć warto.


wtorek, 23 grudnia 2014

Biegiem przez dżunglę

Apocalypto
USA 2006
reż. Mel Gibson
gatunek: dramat, przygodowy
zdjęcia: Dean Semler
muzyka: James Horner

Jako reżyser Mel Gibson znany jest głównie z Braveheart oraz Pasji. Zarówno w jednym jak i drugim dziele Australijczyk obrazowo i sugestywnie przedstawia świat w jakim żyją jego bohaterowie. W filmach tych widać perfekcjonizm reżysera (w którym innym filmie biblijnym aktorzy mówią po łacinie czy aramejsku?) oraz dbałość o detale - brutalność w brutalnych scenach jest po prostu brutalna i tyle. Nie inaczej jest z mniej kojarzonym filmem Gibsona - Apocalypto. Reżyser przenosi nas tutaj w ostatnie lata trwania cywilizacji Majów, cywilizacji tajemniczej, brutalnej ale też w tym wszystkim bardzo ciekawej. Bohaterowie tej produkcji mówią w starożytnym języku Majów - Yucatec




Bohaterem filmu jest Łapa Jaguara (Rudy Youngblood), który żyje wraz z ciężarną żoną i synem w wiosce w dżungli. Jako syn dowódcy drużyny łowców wiedzie udane życie w osadzie. Wszystko jednak zmienia się pewnego ranka, gdy wioskę atakują łowcy głów. Łapa Jaguara ukrywa żonę i dziecko w wielkim dole nieopodal wioski, po czym rzuca się w wir walki. Walki z góry skazanej na porażkę, gdyż doborowy oddział najeźdźców masakruje osadę, a ocalałych przy życiu mieszkańców z Jaguarem włącznie bierze w niewolę. Zaczyna się ciężka podróż do miasta...


Gibson zrobił solidne kino drogi, gdzie wszystko idzie po sznurku zgodnie z zasadą 'tam i z powrotem', jednak z kilku powodów każda ze stron podróży bohatera będzie wyglądała inaczej. 
Jest to film, w którym mam wrażenie pada więcej trupów niż zdań złożonych, a doliczyłem się 114 ofiar.
Jednak dzięki cudownej pracy kamery każde niemal ujęcie jest perfekcyjne, wszystko zdaje się być tam, gdzie powinno. Brak rozbudowanych dialogów nie jest tu wadą. 
Jeśli ktoś chce zobaczyć w miarę wiarygodny obraz świata Majów, gdzie pierwszy biały człowiek dopiero wkrótce ma się pojawić to jest dla niego pozycja jak znalazł. Chyba, że przerazi go duża dawka bezkompromisowej brutalności.



.