Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Kulig. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Kulig. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 listopada 2016

Więcej,dłużej,lepiej?

Pitbull. Niebezpieczne kobiety
Polska 2016
reż. Patryk Vega
gatunek: sensacyjny, komedia

Poprzedni Pitbull, czyli Nowe porządki zgromadził w kinach prawie półtora milionów widzów, co na polskie warunki jest liczbą naprawdę bardzo dobrą. Film Vegi mimo napiętego mocnymi premierami kalendarza stycznia przez dłuższy czas utrzymywał się na najwyższych najwyższych miejscach w poszczególnych tygodniach pierwszej części roku. Vega długo nie czekając zaczął kuć żelazo, póki gorące i  już w 10 miesięcy później doczekaliśmy się kontynuacji hitu z początku roku. 


Na główny plan filmu wysuwa się strażak o pseudonimie Cukier (Sebastian Fabijański), który dodatkowo jest członkiem międzynarodowego gangu motocyklowego z siedzibą w Niemczech. Poznajemy historię jego dziewczyny, noszącej pseudonim Drabina (Alicja Bachleda - Curuś), oraz kilku innych niebezpiecznych kobiet: Zuzy (Joanna Kulig), Jadźki (Anna Dereszowska) i Somalii (Magdalena Cielecka). W filmie powracają znani ze wcześniejszej części Majami (Piotr Stramowski), Olka (Maja Ostaszewska), Gebels (Andrzej Grabowski) czy Strachu (Tomasz Oświeciński).


Film jest typowym przykładem kontynuacji. Mamy w tym przypadku to samo, co we wcześniejszej wersji, tylko, że wszystkiego jest tu po prostu więcej. Już samą liczbą postaci, jakie występują w filmie mając jakieś poważniejsze role można byłoby obdzielić kilka innych filmów. Oprócz już wymienionych jest przecież między innymi dość istotna postać grana przez porzucającego koloratkę Artura Żmijewskiego. Niestety mimo dość długiego formatu filmu (135 minut) nie udało się zbyt wiarygodnie przedstawić fabuły, a same postaci i ich psychologia są ukazane w sposób wyjątkowo szczątkowy. Po raz kolejny Vega serwuje widzom film bez precyzyjnej fabuły, stawiając na luźno powiązane ze sobą opowieści - sceny z życia postaci. Może jeśli reżyser umie sprawnie prowadzić akcję, czasem dobrze wkomponuje zabawny lub ostry dialog czy odpowiednio zrealizuje sceny pościgów lepiej byłoby, gdyby skupił się właśnie na tym, prace nad scenariuszem zostawiając komu innemu. 
Co zaś do samego filmu, to dostajemy tu zlepek pościgów, strzelanin, wulgaryzmów, szybkich aut i ostrych kobiet. Postaci, które pojawiają się na ekranie mają w sobie siłę, dzięki której łatwo się do nich przywiązać i je po prostu zwyczajnie polubić. Skoro dostajemy w zasadzie to samo, co wcześniej tylko z kilkoma nowymi postaciami to można śmiało powiedzieć, że jeśli lubiło się wcześniejszy film i ten się spodoba. Jeśli jednak od styczniowego Pitbulla odbiło się od ściany, uznając to za prymitywną i pozbawioną celu rozrywkę bazującą na najniższych instynktach to nie powinno się oczekiwać czego innego po tym tytule. Biorąc pod uwagę jednak rekordy kinowe film zgromadzi sporą grupę fanów. Jak dla mnie to jednak już pomału przesyt tego samego. 





wtorek, 15 marca 2016

Klasztorne tajemnice

Niewinne (Les Innocentes)
Francja, Belgia, Polska 2016
reż. Anne Fontaine
gatunek: dramat


Kiedy tylko przeczytałem o zbliżającej się produkcji będącej koprodukcją francusko - polską kręconą w naszym kraju przy dużym udziale polskich aktorek, a za reżyserię odpowiada w tym projekcie ciesząca się uznaniem na świecie urodzona w Luksemburgu Anne Fontaine to wiedziałem, że będę chciał zapoznać się z finalnym produktem. Choć tematy zakonnic nie należą do moich ulubionych to w tym wypadku postanowiłem zaryzykować. 


Akcja toczy się gdzieś na polskiej prowincji tuż po wojnie, pod koniec 1945 roku. Poznajemy losy francuskiej sanitariuszki Czerwonego Krzyża, młodej Mathilde (Lou de Laâge), która to zostaje wezwana do znajdującego się nieopodal żeńskiego klasztoru zarządzanego przez apodyktyczną przeorycę (Agata Kulesza). Władające francuskim zakonnica Maria (Agata Buzek) i matka przełożona zapoznają przybyłą kobietę z sytuacją. Okazuje się, że zakonnice zostały zgwałcone podczas wyzwalania tych ziem przez czerwonoarmistów, a teraz część z nich jest w ciąży. Mathilde zostaje poproszona o tajemną opiekę nad kobietami...


Wart uwagi jest fakt, że za taką historię, która ma miejsce na ziemiach polskich i jak podaje informacja na początku filmu wydarzyła się naprawdę (choć moim zdaniem opowieść ta jest co najwyżej inspirowana faktami, a nie autentyczna na 100%) wzięli się twórcy z dość odległej Francji, a nie autorzy z Polski. Może jednak to i lepiej, że opowieść jest pokazywana jakoby z zewnątrz - zarówno reżyserka jak i scenarzyści pochodzą z francuskojęzycznych krajów, wydarzenia w filmie obserwujemy zaś z perspektywy francuskiej lekarki. To powinno dawać bardziej obiektywne warunki niż nasi twórcy kręcący w imię hasła 'Bóg, Honor, Ojczyzna'. Temat ten zaś wymaga przełamania pewnego tabu. Fontaine natomiast pokazuje sytuację, z jaką muszą zmierzyć się zakonnice jako sytuację,z którą spotkała się swego czasu Antygona. Bohaterki będą musiały wybrać pomiędzy nazwijmy to zgodnie z historią spisaną przez Sofoklesa prawem boskim,a  prawem ludzkim. Pierwsze reprezentować będzie świetnie zagrana przez Agatę Kuleszę despotyczna matka przełożona, drugie to domena młodej lekarki, w którą wciela się śliczna Lea de Laâge (którą będę chciał obejrzeć w kilku innych produkcjach, bo zapowiada się dobrze).Fontaine skupia uwagę na hermetycznych, sztywnych od wieków prawach rządzących się w klasztorze. Mamy teokratyczną dyktaturę przeoryszy i anachroniczne prawa, jakimi rządzi się ta placówka. Oglądając jaki jest klasztorny porządek dnia i zasady, jakimi kierują się zakonnicę po prostu współczułem tym przeważnie młodym dziewczynom uwięzionym w tym ciężkim do życia miejscu. Sam pomysł zaś, by miejsce filmów umieszczać w klasztorach to strzał w dziesiątkę. Udowodniło to już świetne Imię róży na podstawie książki zmarłego niedawno Umberta Eco. Tak hermetyczne miejsce posiadające sztywne zasady to świetny plac dla przeróżnych kryminałów, thrillerów, dramatów czy nawet romansów. Inna rzecz, która bardzo mi się spodobała to dobrze zrealizowane zdjęcia, za które odpowiadała Caroline Champetier. Dobrze wykonana robota autorki zdjęć m.in. do Ludzi Boga. Fajną sprawą w filmie jest też umieszczenie w nim postaci żydowskiego francuskiego lekarza granego przez Vincent Macaigne, który wprowadza do filmu potrzebny aspekt humorystyczny.
Można tej produkcji trochę zarzucić. Na przykład skąd wśród prowincjonalnych zakonnic, gdzie przed wojną do zakonów w takich miejscach trafiały przeważnie niepiśmienne wręcz wiejskie dziewczyny aż trzy umieją bezbłędnie posługiwać się językiem Ludwika XIV? (oprócz dwóch wspomnianych jeszcze zakonnica grana przez Joannę Kulig). Także trochę razi mnie tendencyjne pojmowanie historii i ludzi w nich uczestniczących (jedni muszą być dobrzy, inni wszyscy bez wyjątku źli). Ale ogólnie nie żałuję kupna biletu do kina na ten film. Miło, że powstają kolejne koprodukcje europejskie z dużym udziałem naszych twórców. 




piątek, 27 lutego 2015

Cebulandia

Disco Polo
Polska 2015
reż. Maciej Bochniak
gatunek: komedia, muzyczny
zdjęcia: Tomasz Naumiuk
muzyka: Paweł Lucewicz

Czy też macie tak, że jak tylko usłyszycie o majteczkach w kropeczki, dziewczynie z klubu disco czy o niej tańczącej dla niego chcecie jak najszybciej wyrzucić przez okno obiekt, z którego wydobywają się te zakazane dźwięki? Dwa słowa. Disco Polo. Coś co jeszcze kilka lat temu wydawało się, że jest już tylko reliktem minionej dekady wróciło ostatnio na polską scenę muzyczną ze zdwojoną siłą pokazując nam, że wszyscy Polacy to jedna rodzina i każdy disco polo słucha...a jak się jednak nie słucha to jest wypchnięty poza margines społeczeństwa. A teraz po kilkudziesięciu latach wreszcie powstał film o tym nieśmiertelnym i typowo polskim gatunku muzycznym. Pytacie jaki jest? Najprościej powiedzieć, że taki jak muzyka, którą gloryfikuje.


Pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Głównym bohaterem filmu jest mieszkający z ojcem w budynku kolejowym Tomek (Dawid Ogrodnik), któremu marzy się granie disco polo. W tym celu za wszelką cenę próbuje przekonać miejscowego klawiszowca Rudego (Piotr Głowacki). Ten po pewnym czasie zgadza się dołączyć do Tomka. Aby zdobyć  sprzęt przyszły wokalista sprzedaje Niemcowi drezynę ojca za co ten później będzie chciał wyrzucić go z domu. Do zespołu dołącza także kuzynka Rudego o ksywie Mikser (w tej roli znana z zagrania świetnych cycków w Ziarnie Prawdy Aleksandra Hamkało). Razem wyruszają do siedziby wytwórni płytowej (kasetowej?) ojca chrzestnego polskiego disco - Daniela Polaka (Tomasz Kot) w oczekiwaniu na zrobienie wielkiej kariery. Na miejscu Tomek spotyka gwiazdę disco polo Gensoninę (żona reżysera Joanna Kulig), w której się zakochuje. 



Polska lat 90. jest ukazana przez reżysera bardzo dualnie. Mamy tu do czynienia z próbą pokazania naszego kraju po transformacji ustrojowej jako swoistej Ziemi Obiecanej, miejscu wielkich możliwości, gdzie w jednej chwili można zyskać fortunę ale też i stracić wszystko. By przybliżyć to wszystko widzowi reżyser i scenarzysta posługują się formą Dzikiego Zachodu. Jak dla mnie niezrozumiałą. Początkowa scena na przykład rozgrywa się na jakimś amerykańskim pustkowiu, a główny bohater w cowboyskim stroju przybywa na miejsce, gdzie pilnowani przez Chińczyka Murzyni, Meksykanie i ludzie nieznanej proweniencji męczą się przy szukaniu złóż ropy. Takich dziwnych zabiegów jest więcej. Krajobrazy rodem z pustyni w Koloradu, bezkresna droga 66 wiodąca przez pustkowia, miasteczka rodem z Dzikiego Zachodu czy mieszkania w przyczepach. A wszystko to w filmie o disco polo.
Jako że mamy do czynienia z filmem muzycznym występuje tu także muzyka. I tak możemy sobie posłuchać między innymi Czterech osiemnastek, Jesteś szalona, Ona tańczy dla mnie czy Wszyscy Polacy to jedna rodzina. Nie znam się na tej muzyce, ale czy aktorzy sami wykonali swoje kwestie czy jednak puszczono im oryginał z playbacku? Może jakiś fan gatunku wypowie się w komentarzach.
Mimo wszystko znalazło się kilka perełek. Występuje tu kilku znanych discopolowców w trzecioplanowych rolach, naczelnym dziennikarzem jest tu czarnoskóry Roger Cole-Wilson, który na co dzień prowadzi prognozę pogody w regionalnej białostockiej Telewizji Jard (polecam wpisanie sobie sprawdzenie jego wyczynów na YouTube!), świetnym motywem była też scena z udziałem Jerzego Urbana. Różnych smaczków i nawiązań było więcej i za to chwała twórcom, jednak niestety to tylko detale. Detale, które nie uratują całego filmu, który często nie trzyma się kupy i jest bez sensu. Potwierdzającym to gwoździem do trumny była jedna z ostatnich scen, umiejscowiona na tarasie widokowym Pałacu Kultury.
Do tego skąd w dwadzieścia lat temu wzięło się Polo TV?
Reasumując, muzyka disco polo jest muzyką dopasowaną do potrzeb, gustu i poziomu społeczeństwa. Polacy mają taką muzykę, na jaką zasługują. A film Disco Polo jest taki sam jak i ta muzyka. Pewnie większość więc będzie zachwycona.