Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E. Harris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E. Harris. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 stycznia 2018

Przerost formy nad treścią

Mother!
USA 2017
reż. Darren Aronofsky
gatunek: horror, thriller
zdjęcia: Matthew Libatique

Szczerze mówiąc dość mocno czekałem na ogólnodostępną premierę tego filmu. Nazwisko reżysera, ciekawa obsada oraz całkiem niezły zwiastun sprawiły, że uważałem Mother! za jedną z najważniejszych premier drugiej połowy 2017 roku. I choć festiwalowe opinie o filmie były mieszane, gdyż jedni skrajnie uważali produkcję za genialną lub żałosną to sam miałem nadzieję, że trafię do tej pierwszej grupy. Niestety po seansie bliżej mi chyba jednak do tego drugiego obozu.


Pewnego dnia do domu szukającego natchnienia pisarza (Javier Bardem) i jego młodej żony (Jennifer Lawrence) przybywa tajemniczy mężczyzna (Ed Harris). Jako że dom położony jest na odludziu a zaczyna się ściemniać gospodarz pozwala mu przenocować. Po pewnym czasie do drzwi małżeństwa puka żona gości (Michelle Pfeiffer)...


Wydawałoby się, że ten film ma wszystko, by zdobyć serca widzów: przyciągające nazwiska aktorów i reżysera, dobrze zrealizowane zdjęcia, klimat domu, który to dom pełni rolę pełnoprawnego bohatera całości oraz tajemnicę, która wydaje się otaczać zarówno gospodarzy, jak ich gości. Naprawdę zapowiadało się nieźle. Niestety po emocjonującym wprowadzeniu w film reżyser i scenarzysta w jednym psuje wszystko, przez co atrakcyjna całość wali się niczym domek z kart. Aronofsky niczym samozwańczy wizjoner (jak czasem nazywają go jego krytycy) miesza wątki, część z nich choć ciekawie wcześniej rozwinięta kończy się bez sensu, robiąc miejsce kolejnym, coraz to bardziej absurdalnym scenom. Scenom z każdą chwilą bardziej absurdalnym, pseudo surrealistycznym, kiczowatym wręcz. Z całości ma wynikać wedle reżysera jakieś wielkie przesłanie, drugie dno, które wplótł w tryby akcji. Dno zresztą nie jedno, a kilka, bo według niego film to metafory nie tylko zawodu artysty (pisarza, a może nawet filmowca? samego reżysera? a nawet starotestamentowego Boga (Aronofsky musiał się czegoś dobrze napalić). Niestety tych den jest znacznie więcej, bo logika filmu i jego irracjonalność w drugiej części oraz zniszczenie i poplątanie wątków części pierwszej to kolejne moim zdaniem dno. I chociaż gra aktorska się broni, klimat początkowo jest naprawdę dobry to całość odpycha. Jeśli zastanawiacie się czy obejrzeć ten film i szukacie polecenia go, to ode mnie tego nie dostaniecie. Duży, duży zawód.




wtorek, 8 listopada 2016

Wsiąść do pociągu

Snowpiercer: Arka przyszłości (Snowpiercer)
Francja, USA, Korea Południowa 2013
reż. Joon-ho Bong
gatunek: sci-fi

Od dłuższego czasu chciałem sobie w wolnej chwili obejrzeć dobrą, dość nową produkcję science - fiction. Przeglądając dostępne filmy wybór mój padł na opisywany właśnie film - adaptację francuskiego komiksu Le Transperceneige zrealizowaną po angielsku przez jednego z lepszych reżyserów koreańskich, Joon-ho Bonga. Zapowiadało się więc całkiem nieźle.


Po nastaniu kolejnej epoki lodowcowej ostatnimi żyjącymi ludźmi są tylko pasażerowie okrążającego glob pociągu, tytułowego lodołamacza. Egzystujący na skraju przetrwania najbiedniejsi uczestnicy podróży ulokowani w ogonie pociągu zamierzają zbuntować się i przekazać przywództwo nad składem jednemu ze swoich, Gilliamowi (John Hurt). Powstanie rozpoczyna Curtis (Chris Evans). By operacja się udała będzie zmuszony do pomocy Namgoong Minsoo (Kang-ho Song), który jako jedyny może otworzyć drzwi do kokpitu twórcy pociągu, Wilforda (Ed Harris)...


Jako że mamy do czynienia z przeniesieniem treści komiksu, by czerpać satysfakcję z oglądania całości trzeba zaakceptować najpierw wiele umowności towarzyszącej realiom, w jakim przyszło żyć bohaterom. Realizm nie jest tutaj w skali 1:1 i pewne rzeczy po prostu należy przyjąć bo tak.
Jeśli w taki sposób podejdziemy do tematu to dostaniemy solidne kino fantastyczne dające widzowi zarówno ciekawy kontekst społeczny, jak i zróżnicowane miejsca akcji oraz same sceny sensacyjne, które wypadają przeważnie dobrze (choć oczywiście logika tu iście komiksowa).
Najwięcej przyjemności czerpałem z oglądania każdego kolejnego przedziału pociągu, który przeważnie zasadniczo różnił się tutaj od poprzedniego. Mamy tu więc szklarnie, akwaria, solaria, szkołę, dyskotekę czy zwykłe miejsca mieszkalne. Choć jak dla mnie i tak nie pokazano wystarczająco dużo przedziałów, by w sposób normalny dać miejsce zamieszkania wszystkim podróżnym. 
Film to klasyczny przykład dystopii połączonej z kinem drogi. Oglądaliśmy to wszystko już kilka razy, jednak dzięki oryginalnemu przeniesieniu akcji do pędzącego pociągu zanika uczucie deja vu. 
To, co szwankuje zaś najbardziej to słabe. budżetowe efekty specjalne, szczególnie obraz z góry ukazujący jadący przez skuty lodem świat pociąg.  Mogło to wyglądać znacznie lepiej.
Jednak jako całość mamy do czynienia z ciekawym i poprawnie zrealizowanym pomysłem - nie jest to film z najwyższej półki, jednak mający mimo wad przewagę plusów, która w rezultacie klasyfikuje film powyżej średniej. Warto obejrzeć.





niedziela, 26 kwietnia 2015

Uprowadzony?

Nocny pościg (Run All Night)
USA 2015
reż. Jaume Collet-Serra
gatunek: sensacyjny

Mimo że nie oglądam ich nałogowo to jestem całkiem dużym fanem (dobrych!) filmów akcji. Nie tylko jeśli chodzi o przygody Bonda, Terminatora czy Jasona Bourne'a ale też licznych mniej znanych acz wciąż niezłych produkcji. Co ciekawe jednak nie widziałem niczego z serii Uprowadzona. Gdy więc do kin trafił opisywany właśnie film z Liamem Neesonem grającego w zasadzie typowego...Liama Neesona postanowiłem zobaczyć czy ten wiekowy bądź co bądź już aktor naprawdę jest tak dobry jeśli chodzi o gatunek sensacyjny. 


Głównym bohaterem jest zramolały pijak Jimmy Conlon (Liam Neeson), który jednak w przeszłości był cynglem na usługach lokalnego gangstera Shawna Maguire'a (Ed Harris). Obecnie Conlon nie przypomina siebie z przeszłości i dręczony wizjami zabitych przez siebie ludzi zapija smutki w butelce wódki. Tymczasem jedyny syn Maguire'a - Danny (Boyd Holbrook) bierze pieniądze od mafii albańskiej za lobbowanie ich pomysłów u ojca. Gdy stary gangster odrzuca ich propozycję Albańczycy domagają się zwrotu pieniędzy, jakie Danny wziął za realizację zadania. Ten jednak zabija europejczyków, czego świadkiem jest skłócony z ojcem syn Jimmy'ego - Mike (w tej roli znany z roli Holdera z Dochodzenia Joel Kinnaman). Danny próbuje zlikwidować kłopotliwego świadka jednak ginie z rąk Jimmy'ego. To oznacza wyrok ze strony Shawna zarówno dla niego, jak i swojego syna. Maguire wysyła swoich ludzi na polowanie na Conlonów. Co gorsze zatrudnia też profesjonalnego zabójcę Price'a (Common). Rozpoczyna się tytułowy nocny pościg...


Lubię kino akcji, jednak jeśli chodzi w nim trochę o coś więcej niż masę trupów zostawionych na drodze bohaterów. Na szczęscie Collet - Serra nie szafuje zgonami w każdej minucie i  w sumie nie licząc ostatnich kilkunastu minut gwałtowne zejścia można policzyć na palcach jednej ręki. To jak dla mnie bardzo dobrze świadczy o filmie. A samych trupów padnie i tak około dwudziestki, więc jak na dwugodzinny niemal film tego gatunku jest to stonowana liczba.
Mamy też całkiem dobrze wykreowaną fabułę. Scenarzyści przywrócili do filmów akcji jakąś sensowną historię, gdyż w ostatnich latach jakoś tego zabrakło w tych filmach będących sekwencjami strzelanin i pościgów. Tutaj mamy historię dwóch zaprzyjaźnionych gangsterów (bossa i jego faceta od brudnej roboty), których los i kierowanie się honorem zmusza do walki między sobą. Maguire wie o złym postępowaniu swego syna jednak musi pokazać kto tu rządzi. Na innym planie rozgrywa się także gorzkie spotkanie po latach wyrodnego ojca z porzuconym synem. Niesie to za sobą pewien dość spory ciężar lecz obaj panowie muszą wszak współpracować, by dotrwać do świtu. Poza tym widać atmosferę zaszczucia. Bohaterów goni nie tylko rozgoryczony gangster spuszczający ze smyczy swą armię oraz zawodowy supermorderca. Zagrożeniem są też skorumpowani policjanci, a do pościgu szybko dołączą też i ci nie skorumpowani z prawym i sprawiedliwym Hardingiem (Vincent D'Onofrio) na czele. W pewien sposób w różnych którkich przerywnikach reżyser odtwarza znaną z Taksówkarza atmosferę upodolonego, zepsutego miasta. Te obrazki też są na swój sposób bardzo sugestywne. Do tego dochodzą całkiem przyzwoite i nie nużące pościgi samochodowe (chociaż nie tak dobrze zrealizowane i megadynamiczne jak ten z Wolnego Strzelca
Na koniec pozostaje też gra aktorska. Jest fantastyczna! Nie widziałem Uprowadzonej i jej kontynuacji jednak po tym co zobaczyłem tutaj wiem, że Nesson jak nikt inny nadaje się do tego typu ról. Także parnerujący mu Kinnaman wywiązuje się ze swych zadań bez zarzutu. Bardzo dobrze w swej roli wypada też grający lokalnego ojca chrzestnego Harris. Na olbrzymi plus jednak zasługuje też goszczący na ekranie najkrócej z nich Boyd Holbrook. Świetna rola.
I mimo że mamy tutaj do czynienia z wieloma archetypami gatunku Nocny pościg to jeden z lepszych filmów sensacyjnych ostatnich miesięcy, a także jeden z lepszych w 2015 roku w ogóle. Każdemu ceniącemu twarde, ostre kino, które ma jednak do zaoferowania trochę więcej niż wystrzelony ołów polecam.