Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E. Browning. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E. Browning. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 kwietnia 2016

Śpiąca kurewna

Śpiąca piękność (Sleeping Beauty)
Australia 2011
reż. Julia Leigh
gatunek: dramat, erotyczny 

Filmów, które traktowały o prostytucji, jako sposobie na życie i łatwy dorobek było w kinematografii wiele. Sam na tym blogu pisałem o Piękności dnia, Młodej i pięknej czy Dziewczynie zawodowej lub choćby w pewnym sensie wpisującą się w tematykę kupczenia ciałem Malenie. Opisywany właśnie film także odnosi się niejako do najstarszego zawodu świata,choć w pewnej wariacji. 


Lucy (Emily Browning) przybyła na studia do Sydney z Perth. Mimo że ima się przeróżnych prac dorywczych od pomocy biurowej przez sprzątanie w kawiarni po branie udziału w jakichś eksperymentach medycznych ciągle brakuje jej pieniędzy, przez co grozi jej eksmisja. Pewnego razu dziewczyna znajduje w gazecie ogłoszenie, w którym poszukiwane są dziewczyny do obsługi kelnerskiej na zamkniętych przyjęciach. Jak się okazuje, praca ma też jednak drugie dno...


Film ten na poziomie pomysłu jest na pewno zarysowany bardzo ciekawie i mimo wszystko całkiem oryginalnie. Zapewne dzięki temu dostał się swego czasu do oficjalnej sekcji festiwalu w Cannes, gdzie co zrozumiałe przepadł. Niestety warstwa techniczna, jak i fabularna oraz w dużej mierze aktorska stoi już na bardzo ale to bardzo niskim poziomie. 
Dostajemy film, który jest zlepkiem słabo połączonych lub wcale niepołączonych ze sobą scen z życia bohaterki. Więc widzimy jak Lucy przez chwilę uczestniczy w eksperymencie medycznym, potem moment coś sprząta, kseruje w biurze, wysłuchuje skarg współlokatorów czy snuje się po ulicy. Gdy znajduje zaś pracę widzimy znów sceny, gdzie półnago obsługuje starszych jegomości, by za jakiś czas zostać bez słowa tytułową śpiącą królewną, gdzie śpiąc w pokojowym łożu zdaje się na łaskę bogatych emerytów, którzy mogą z nią robić prawie wszystko. Co ciekawe dziewczyna nie zadaje żadnych pytań, na wszystko się zgadza, jest bardzo nijaka jako postać filmowa. Najgłupsza zaś scena, to taka, gdy po potrzebująca pieniędzy Lucy po dostaniu pierwszej wypłaty wyciąga zapalniczkę i dosłownie puszcza zarobioną ciałem gotówkę z dymem.
Naprawdę chciałbym za coś pochwalić film, ale nic go nie ratuje. Jest tylko odrobinę lepszy od strasznego gniota, jakim był wymieniony na wstępie film z udziałem Sashy Grey. Nie polecam, duży zawód.





środa, 24 lutego 2016

Awanturniczy bracia

Legend
Wielka Brytania, Francja 2015
reż. Brian Helgeland
gatunek: gangsterski, biograficzny 


Miniony rok był rokiem nie tylko Michaela Fassbendera ale może i przede wszystkim Toma Hary'ego. Brytyjczyk wystąpił w 2015 roku w tak różnorodnych produkcjach, jak System, Mad Max
czy Zjawa. Filmy te mogły się podobać lub też nie, jednak niezaprzeczalnie do plusów każdej z tych produkcji należy zaliczyć grę Hardy'ego. W opisywanym właśnie filmie aktor ten wieńczy rok poprzez wcielenie się w aż dwie głównoplanowe postaci. 


Przenosimy się do Londynu lat sześćdziesiątych XX wieku. To właśnie tu swoje kryminalne imperium rozbudowują dwaj gangsterzy - bliźniacy: Ronald Kray i Reggie Kray (w obu wciela się Tom Hardy). Braci nie licząc kryminalnych skłonności i bliźniaczego podobieństwa dzieli jednak całkiem sporo. Zaczynając od całkiem innego charakteru obu braci (związanych z chorobą umysłową Ronalda) po pomysły na życie (gdy Reggie chce się ustatkować żeniąc się z poznaną dziewczyną, Frances (Emily Browning) jego brat cieszy się epoką przed HIV wdając się w homoseksualne orgie i planuje poszerzanie swych nielegalnych wpływów). Odmienne charaktery braci często będą doprowadzały do scysji między rodzeństwem...


Choć Hardy dostał się do światowej czołówki aktorów zarówno pod względem talentu, jak i tym finansowym to w tym filmie pokazuje, że nie stało się to przez przypadek. To w jaki sposób wcielił się w dwie wydawać by się mogło jednakowe (w sumie fizycznie często braci różni tylko fakt posiadania okularów przez jednego z nich) postaci można określić tylko jednym słowem: brawura. Reggie i Ronald Hardy'ego to dwie odmiennie różne i bogato złożone jednostki i za to należą się brawa aktorowi. 
Drugie co zwraca uwagę w pozytywnym aspekcie w tym filmie to bardzo dobre odwzorowanie epoki Londynu tamtego okresu. Od wystroju wnętrz przez stroje i fryzury po środki transportu właściwe dla tamtych lat - wszystko wygląda dobrze i naturalnie, nie widać tu nic z kostiumowej sztuczności właściwej dla części podobnych produkcji.
Zawiodłem się jednak na samym pokazaniu prawdziwej historii braci Kray. Owszem dowiadujemy się z rozmów i teczek wypełnionych funtami, że interes im się kręci, od czasu do czasu zdarzy im się też kogoś pociąć czy połamać jednak film nie okazuje budowania potęgi przestępczego biznesu w taki sposób, w jaki powinien. Brakuje tu wielu rzeczy i przez to obraz życia braci widoczny w filmie jest mocno zamglony i niepełny. Może za bardzo skupiono się na relacjach osobistych bohaterów, kosztem pokazania pełnej przestępczej historii.
Ogólnie mamy całkiem niezły film oparty na faktach z bardzo ciekawą rolą (a właściwie rolami) Hardy'ego i choćby z tego względu warto poświęcić czas na tę europejską produkcję.