Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R. Pike. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R. Pike. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 listopada 2015

Londyńska rozpusta

Rozpustnik (The Libertine) 
Australia, Wielka Brytania 2004
reż. Laurence Dunmore
gatunek: dramat, historyczny 

Tytułowym rozpustnikiem jest postać historyczna żyjąca w XVII wieku, hrabia John Wilmot. Był to żyjący w okolicy dworu króla Karola II poeta i awanturnik nie stroniący od używek oraz rozwiązłego trybu życia. W ponad 320 lat po śmierci arystokraty jego postać przybliżył większemu gronu reżyser Laurence Dunmore w swoim jedynym pełnometrażowym filmie.


Hrabia John Wilmot (Johnny Depp) na życzenie króla Karola II (John Malkovich) powraca z banicji na prowincji do Londynu, by na polecenie króla skomponować utwór będący ukoronowaniem panowania władcy. Hrabia mimo mieszkania z atrakcyjną, młodą żoną Elizabeth (Rosamund Pike) woli spędzać czas włócząc się z przyjaciółmi po karczmach i burdelach. Postanawia też uwieźć początkującą aktorką Elizabeth Barry (Samantha Morton).


Film ten, którego znaczna część akcji dzieje się w teatrze został też bardzo teatralnie zrobiony. Mamy tutaj wiele scen w zamkniętych pomieszczeniach, teatralne kostiumy i peruki (jakie nosiło się chętnie w tamtej epoce), do tego sama gra aktorska jest potraktowana z lekko teatralną manierą. Mamy tutaj plejadę gwiazd aktorskich z Deppem i Malkovichem na czele jednak nie są oni tutaj jakoś specjalnie przekonujący i wiarygodni. Do tego kamera, jaką nagrano film jest dość dziwna i sposób realizacji nie przypadł mi do gustu. Dobrze za to wykreowano londyńskie ulice z tamtego okresu, które wyglądają całkiem wiarygodnie i niezachęcająco.
Najgorsze jest to, że film ten jest strasznie niespójny i wybrakowany,oglądając go mam wrażenie, że został nieukończony lub decydenci wycięli z 20% ważnych dla fabuły fragmentów filmu pozostawiając widzów z wieloma lukami. W rezultacie akcja przerzuca nas z miejsca w miejsce i w różny czas przez co traci się ogólną orientację co, gdzie, kiedy. Trochę to niezrozumiałe i na pewno dopowiadanie sobie co chwilę co mogło się stać w tym pominiętym i nigdzie nie wytłumaczonym czasie jest irytujące. 
Ogólnie zawiodłem się na tym filmie i nie polecam specjalnie tej produkcji, no chyba że jest się psychofanem głównego aktora. Ale na własną odpowiedzialność.






poniedziałek, 7 września 2015

Zakręcona dziewczyna

Zaginiona dziewczyna (Gone girl)
USA 2014
reż. David Fincher
gatunek: thriller, dramat

David Fincher. Reżyser - cudotwórca. Wszystko, co nakręcił odniosło sukces krasowy, jak i aprobatę krytyków. Nie robiąc masowo filmów rokrocznie Amerykanin podpisuje się tylko pod produkcjami, których nie musi się wstydzić. Obcy 3, Zodiak, Siedem, Figh Club, Dziewczyna z tatuażem, House of Cards czy nawet Ciekawy przypadek Benjamina Buttona oraz Social Network. Filmy lepsze lub gorsze ale zawsze przynajmniej dobre. Jakie więc były szanse na to, że Zaginiona dziewczyna okaże się klapą?


W dniu piątej rocznicy ślubu powracający do domu Nick (Ben Affleck) powraca do domu i nie zastaje tam swej żony, Amy (Rosamund Pike). Witają go za to ślady szamotaniny i rozwalony stół. Mężczyzna postanawia zawiadomić policję, która zjawia się na wezwanie w osobie Rondy Boney (Kim Dickens). Wkrótce policja zaczyna podejrzewać, że to sam Nick zabił żonę i ukrył gdzieś ciało. Gdy jego siostra Margo (Carrie Coon) dowiaduje się o ponad rocznym romansie brata z ponętną studentką (Emily Ratajkowski) radzi mu wynająć dobrego adwokata, w postaci Tannera Bolta (Tyler Perry). Ten proponuje Nickowi spotkać się z człowiekiem, który kiedyś przeżył załamanie nerwowe po odrzuceniu przez Amy, Collinsem (Neil Patrick Harris).


Dawno nie widziałem tak długiego (150 minut) filmu, który zleciał tak szybko i bezproblemowo. Historia Nicka i Amy potrafiła wciągnąć niesamowicie, do pewnego momentu jawiąc się jako film idealny. Dzięki licznym retrospekcją poznajemy historię związku oczami Amy oraz tym, co ta zapisała w swym pamiętniku. Równolegle obserwujemy poczynania Nicka, który musi odnaleźć swą żonę oraz przekonać opinię publiczną i policję, że nie stoi za zaginięciem i zabiciem swej małżonki. Wszystko układa się w dość logiczną i spójną całość. Aż do czasu, gdy następuje pewien twist fabularny, który niszczy nasz ogląd na sprawę. I nie będzie to pierwszy z takich twistów, których w drugiej części produkcji będziemy mieli aż nadto. 
Film ten to też popis gry aktorskiej Afflecka, którego nigdy nie miałem za zbyt dobrego aktora, raczej dobrze wykreowanego rzemieślnika, który doczekał się zagrania Batmana. Tutaj jakoś nie tylko nie przeszkadza, a wręcz jest plusem dodatnim całej produkcji. Sekundująca mu Rosamund Pike także daje radę, co można powiedzieć także o innych ludziach z obsady. 
Nie spodziewałem się po tym filmie cudów, jednak okazuje się, że mile się rozczarowałem i przed oczami miałem jeden z lepszych filmów zeszłego roku. Może kilka braków logicznych w fabule spowodowało, że nie doczekał się on nagród, jednak jest to film, który warto obejrzeć choćby za jedną z najbardziej zakręconych intryg w historii kina (a wcześniej literatury, bo to adaptacja).
Jak najbardziej polecam, szczególnie na deszczowe zimne dni, jakich teraz coraz więcej.