Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C. Delevingne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C. Delevingne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 sierpnia 2016

Bad Company

Legion samobójców (Suicide Squad)
USA 2016
reż. David Ayer
gatunek: akcja

Gdy tylko po raz pierwszy przeczytałem o tym, że powstaje ten film od razu wiedziałem, że chcę go zobaczyć. Jako że jak już pisałem wcześniej nie jestem fanem komiksów czy superbohaterów to musiało znaczyć, że film Ayera spotyka z mojej strony pewne wyróżnienie. Potem doszły newsy o obsadzie oraz rewelacyjny trailer. Wiadomości o usunięciu co mocniejszych scen oraz fakt zmniejszenia kategorii wiekowej ostudziły mój entuzjazm jednak do kina wybrałem się z umiarkowanym optymizmem. A jak oceniam to, co zobaczyłem? Kilka zdań o tym poniżej.


Działająca na polecenie rządu Amanda Waller (Viola Davis) udaje się do Arkham Asylym, w którym przetrzymywani są najwięksi kryminaliści w USA w celu zrekrutowania z nich groźnego oddziału mającego docelowo być wysyłanym w miejsca największych walk. W skład tej ekipy wejść mają supersnajper Deadshot (Will Smith), kochanka Jokera, Harley Quinn (Margot Robbie), Killer Croc (Adewale Akinnuoye-Agbaje), Diablo (Jay Hernandez), Boomerang (Jai Courtney) oraz Enchantress (Cara Delevingne). Zgrają ma dowodzić Rick Flag (Joel Kinnaman). Tytułowy Legion (kto to tłumaczył?) szybko wyrusza na pierwszą misję z gatunku tych niemożliwych...


Film Ayera został rozjechany przez krytykę i przez widzów. Większość zarzuca mu praktycznie wszystko co tylko można zarzucić filmowi o superbohaterach (lub w tym wypadku superzłoczyńcach) i o ile w kilku aspektach krytycy mają rację, to sam nie przyczepiłbym się do wielu z zarzucanych przez nich minusów. W moim odczuciu nie mamy do czynienia z filmem złym. Czy więc z dobrym? Też nie. Jest to obraz mający swoje zalety, jak i swoje wady (czasem spore), na który paradoksalnie fajnie się patrzy i naprawdę dobrze się to ogląda. A chyba o to chodzi w wakacyjnym blockbusterze, co nie? Jak ktoś szuka ambitnych, dopracowanych fabuł z rozwiniętą psychologią postaci niech przerzuci się raczej na rumuńską nową falę, a nie ogląda film, w którym poznajemy Człowieka - Krokodyla walczącego z jakąś odmianą kitowców z Power Rangers właściwą dla uniwersum DC.
To co mi się w filmie podobało to przede wszystkim Margot Robbie w roli Harley. Nie dość, że Margot Robbie powinna się każdemu podobać w każdej roli, to tutaj naprawdę jest bezkonkurencyjna i po prostu kradnie ten film. Wielu obiecywało sobie dużo po roli Jareda Leto jako Jokera, jeszcze inni bali się tego wyboru. Jak dla mnie Leto jako Joker jest bardzo udany. Nie patrzę na niego w porównaniu do wszystkich poprzedników wcielających się w tę postać ale jako Jokera na miarę naszych czasów. Mogę powiedzieć śmiało 'tak, to jest Joker'. I o ile nie jestem fanem muzyki jaką tworzy ten pan to słowa wielkiego uznania należą mu się za tę (jak i kilka innych) rolę. Tylko szkoda, że jest go tak mało w filmie. Po zwiastunach wydawałoby się, że pełni on niemal pierwszoplanową rolę, a tutaj pojawia się w kilku scenach. Widząc trailer można śmiało powiedzieć, że widziało się prawie wszystkie sceny z udziałem tej postaci. Leto przekonuje, że wycięto wiele scen z Jokerem, które były naprawdę mocne, a wszystko to w celu obniżenia kategorii wiekowej. Zakładam, że ma rację i naprawdę jest to słaba zagrywka ze strony wytwórni. Dochodzimy tu właśnie do kategorii wiekowej, która pokazuje, że film ten jest de facto filmem dla dzieci. Mając tak wielki potencjał na zrobienie ostrego, zadziornego dzieła dla dorosłego widza dostajemy taką papkę. Szkoda.


Także to, co się rzuca w oczy to niespójność. Wiele scen zostało wrzuconych bez większego sensu i pożytku dla fabuły. Nie można się czasem połapać co i dlaczego oglądamy na ekranie. Największy zaś zarzut to osoba oponenta czy też oponentów tytułowej drużyny. Tak słabego przeciwnika nie widziałem w żadnym filmie. Bez większej historii, z głupią motywacją, do tego bez niemal jakiejkolwiek interakcji z postaciami. Przebija to chyba nawet głównego bossa z Batman vs Superman. A przecież tworzone właśnie rozszerzone uniwersum DC ma masę arcyciekawych wrogów do wykorzystania. 
Nie mogę się za to przyczepić do dobrze zrobionych efektów specjalnych oraz do gry aktorskiej. Chociaż w moim odczuciu Robbie i Leto wychodzą wyraźnie przed szereg, to należy choćby pochwalić Kinnamana i Smitha. Reszta także nie przechodzi bokiem obok produkcji. Także jako całość film ten nie jest żadnym arcydziełem, który wyznaczy trendy w kinie o superludziach, jednak jako wakacyjny przerywnik od ciężkich produkcji - sprawdza się bardzo dobrze. Warto, choćby dla Margot Robbie.







poniedziałek, 21 grudnia 2015

Ukryta prawda

Twarz anioła (The Face of an Angel)
Włochy, Wielka Brytania, Hiszpania 2014
reż. Michael Winterbottom
gatunek: dramat

Każdego dnia na świecie popełnianych jest wiele mordów i innych poważnych zbrodni. Przeważnie wcześniej czy później (ale częściej wcześniej) winni tych zbrodni zostają złapani i osądzeni. Jednak co ciekawe tylko mały procent z tych zbrodni i ich bohaterów jest nagłaśnianych przez media, przez co później żyją one długo własnym życiem (vide sprawa Katarzyny W. i jej córki). Winterbottom w jakimś stopniu próbuje odpowiedzieć w swym filmie na pytanie dlaczego w mediach absorbują tematykę niektórych mordów, morderców i ich ofiar.


Angielski reżyser pracujący w Hollywood, Thomas (Daniel Brühl) przyjeżdża do Sieny, by zebrać dokumentację dotyczącą jego przyszłego filmu na motywach głośnej sprawy morderstwa ciągnącej się od kilku lat, a opisanej wcześniej w książce przez dziennikarkę Simone (Kate Beckinsale). Równolegle kończy się proces apelacyjny młodej Amerykanki Jessiki (Genevieve Gaunt) oskarżonej o zamordowanie swojej studenckiej współlokatorki, pochodzącej z Wielkiej Brytanii Elizabeth (Sai Bennett). Thomas chcąc poznać miasto prosi o pomoc w oprowadzeniu go po jego mrocznych zakątkach studentkę Melanie (Cara Delevingne). Podejrzenia reżysera wzbudzać zaczyna mężczyzna, który wynajmuje mu mieszkanie, tajemniczy Edoardo (Valerio Mastandrea).


Film ten ma kilka mocnych punktów. Jednym z ważniejszych z nich jest uroda większości występujących w nim aktorek, które nawet czasem zrzucą na moment swe ciuszki. Kolejnym plusem dodatnim jest na pewno urokliwe miasto, jakim z pewnością jest Siena. Poza tym dobrze oddano też system działania mediów, które jak pijawki próbują podgrzewać atmosferę wokół zbrodni i jej aktorów nie zważając nawet na to moralność. Dodatkowo nieźle zagrał Daniel Brühl. Niestety film ma też aspekty mniej chwalebne. Na pewno nie jest zbyt trzymający w napięciu. Niby to tylko 100 minut, a czasem jednak się dłuży. A nie powinno. Także sama fabuła nie jest zbyt mocną stroną całości. Rozumiem, że jak zresztą mówi jeden z bohaterów Prawda jest mało istotna, ale można było trochę inaczej przedstawić bieg sprawy. Główna oskarżona nie wymawia w filmie ani jednego słowa. Widz tak jak i główny bohater o winie lub jej braku musi wszystkiego dowiadywać się od innych. A co człowiek to inna wersja. 
Ogólnie film nie cieszy się z tego co widzę zbyt wysokimi notowaniami (średnia 4,5 na filmwebie sławy nie przynosi, szczególnie, że dla wielu oceniających ocena 5 równa się największe dno), jednak chciałbym uspokoić, że aż tak źle to nie wygląda. Film da się z całą pewnością oglądać i mimo, że nie jest to na pewno produkcja specjalnie dobra to mamy do czynienia z solidnym przeciętniakiem jakich wiele. Ale czy to wystarczy aby poświęcić na niego sto minut? To już wybór każdego z osobna.