Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Winterbottom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Winterbottom. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Ukryta prawda

Twarz anioła (The Face of an Angel)
Włochy, Wielka Brytania, Hiszpania 2014
reż. Michael Winterbottom
gatunek: dramat

Każdego dnia na świecie popełnianych jest wiele mordów i innych poważnych zbrodni. Przeważnie wcześniej czy później (ale częściej wcześniej) winni tych zbrodni zostają złapani i osądzeni. Jednak co ciekawe tylko mały procent z tych zbrodni i ich bohaterów jest nagłaśnianych przez media, przez co później żyją one długo własnym życiem (vide sprawa Katarzyny W. i jej córki). Winterbottom w jakimś stopniu próbuje odpowiedzieć w swym filmie na pytanie dlaczego w mediach absorbują tematykę niektórych mordów, morderców i ich ofiar.


Angielski reżyser pracujący w Hollywood, Thomas (Daniel Brühl) przyjeżdża do Sieny, by zebrać dokumentację dotyczącą jego przyszłego filmu na motywach głośnej sprawy morderstwa ciągnącej się od kilku lat, a opisanej wcześniej w książce przez dziennikarkę Simone (Kate Beckinsale). Równolegle kończy się proces apelacyjny młodej Amerykanki Jessiki (Genevieve Gaunt) oskarżonej o zamordowanie swojej studenckiej współlokatorki, pochodzącej z Wielkiej Brytanii Elizabeth (Sai Bennett). Thomas chcąc poznać miasto prosi o pomoc w oprowadzeniu go po jego mrocznych zakątkach studentkę Melanie (Cara Delevingne). Podejrzenia reżysera wzbudzać zaczyna mężczyzna, który wynajmuje mu mieszkanie, tajemniczy Edoardo (Valerio Mastandrea).


Film ten ma kilka mocnych punktów. Jednym z ważniejszych z nich jest uroda większości występujących w nim aktorek, które nawet czasem zrzucą na moment swe ciuszki. Kolejnym plusem dodatnim jest na pewno urokliwe miasto, jakim z pewnością jest Siena. Poza tym dobrze oddano też system działania mediów, które jak pijawki próbują podgrzewać atmosferę wokół zbrodni i jej aktorów nie zważając nawet na to moralność. Dodatkowo nieźle zagrał Daniel Brühl. Niestety film ma też aspekty mniej chwalebne. Na pewno nie jest zbyt trzymający w napięciu. Niby to tylko 100 minut, a czasem jednak się dłuży. A nie powinno. Także sama fabuła nie jest zbyt mocną stroną całości. Rozumiem, że jak zresztą mówi jeden z bohaterów Prawda jest mało istotna, ale można było trochę inaczej przedstawić bieg sprawy. Główna oskarżona nie wymawia w filmie ani jednego słowa. Widz tak jak i główny bohater o winie lub jej braku musi wszystkiego dowiadywać się od innych. A co człowiek to inna wersja. 
Ogólnie film nie cieszy się z tego co widzę zbyt wysokimi notowaniami (średnia 4,5 na filmwebie sławy nie przynosi, szczególnie, że dla wielu oceniających ocena 5 równa się największe dno), jednak chciałbym uspokoić, że aż tak źle to nie wygląda. Film da się z całą pewnością oglądać i mimo, że nie jest to na pewno produkcja specjalnie dobra to mamy do czynienia z solidnym przeciętniakiem jakich wiele. Ale czy to wystarczy aby poświęcić na niego sto minut? To już wybór każdego z osobna.