czwartek, 14 stycznia 2016

Przebieranie na ekranie

Nowa dziewczyna (Une nouvelle amie)
Francja 2014
reż. François Ozon
gatunek: dramat

Filmy Françoisa Ozona zasadniczo są filmami do dyskusji. Reżyser ten lubi sięgać po tematy kontrowersyjne, wyjmować poszczególne sprawy wprost ze strefy tabu. I robi to często dość przekonująco. Jeden z filmów, który opowiadał o młodocianej prostytutce, Młoda i piękna miałem okazję opisać w maju zeszłego roku. Teraz udało mi się obejrzeć zaś kolejny film tego reżysera, który opowiada o transwestycie. 


Przyjaciółka Claire (Anaïs Demoustier), Laura umiera młodo. Claire obiecuje jej opiekę nad osieroconym niemowlakiem oraz jej mężem Davidem (Romain Duris). Dziewczyna wraz ze swym mężem Gillesem (Raphaël Personnaz) próbują pocieszać Davida po jego wielkiej stracie. W pewnym momencie Claire przyłapuje przyjaciela karmiącego dziecko w damskiej peruce i stroju jego zmarłej żony...


Tego filmu raczej szybko w TVP (nawet KULTURA zarządzanej obecnie przez redaktora FRONDY) szybko nie zobaczymy. Posiadający silnie zarysowaną szczękę facet o solidnej posturze przebierający się za kobietę i przy okazji wychowujący swoje małe dziecko to uosobienie wszystkiego, z czym walczą Polacy lepszego sortu - homo - nie wiadomo, LGBT, ideologia gender i kilka innych perwersji. Jednak abstrahując od tego jak światopoglądowo postrzega się te kwestie to należy przyznać, że rola Davida / Virginii w wykonaniu Durisa to przykład świetnego, bezkompromisowego aktorstwa. To jak zagrał transwestytę to jedna z lepszych ról jaki widziałem w ostatnim czasie. I choć jednych te przebieranki (pokazane bardzo intymnie i naturalistycznie) mogą szokować, obrzydzać czy śmieszyć to trzeba powiedzieć, że rola sama w sobie jest genialna i Duris wykreował swą postać najlepiej jak tylko można. 
Film oczywiście ma pewne braki fabularne, nie wszystko trzyma się kupy, a sama charakterystyka postaci i ich postępowanie nie jest zbyt logiczne. Ale tak już czasem bywa u tego reżysera, że nie zawsze istnieje wiarygodny związek przyczynowo - skutkowy w scenopisie jego produkcji. 
Na uwagę zasługuje też świetna ścieżka dźwiękowa występująca w filmie. Oczywiście nie jest to nic stworzonego na potrzeby produktu ale reżyser i producenci bardzo dobrze wkleili istniejące już piosenki w poszczególne sceny. Muzyka jest tu bardzo naturalna i pasująca do akcji. 
Ogólnie jestem też trochę zawiedziony kilkoma ostatnimi sekwencjami filmu (nie mówię o samej ostatniej scenie, ale o tych kilku minutach wcześniejszych). Można było tę historię zakończyć jakoś inaczej i nie popaść w banał. 
Jednak reasumując jest to film całkiem niezły, pokazujący temat mało popularny i ogólnie bardzo dziwny, jednak występujący od dawna w świecie. Jeśli nie jest się skrajnie konserwatywnym to myślę, że film ten nie odrzuci, a obejrzeć myślę, że warto. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz