Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RPA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RPA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 stycznia 2016

Amerykańska zemsta po Duńsku

Wybawiciel (The Salvation) 
Dania, RPA 2014
reż. Kristian Levring
gatunek: western

Jeśli ktoś kiedyś by mi powiedział, że będzie można obejrzeć western nakręcony przez Duńczyków w Republice Południowej Afryki, a pomagać im będą w tym projekcie Szwedzi i Belgowie to specjalnie bym w to nie uwierzył. Jak widać jednak we współczesnym kinie najwyraźniej niemożliwe nie istnieje i taka produkcja doszła do skutku. Do tego udało zebrać się kilka znaczących w globalnym aktorskim półświatku nazwisk. Teraz więc czekam na polsko - nigeryjski thriller z Karolakiem w roli głównego złego. 


Fabuła nie jest z gatunku tych skomplikowanych. Po wojnie duńsko - niemieckiej wielu Duńczyków wyemigrowało do USA. Wśród nich było też rodzeństwo Jon (Mads Mikkelsen) i Peter (Mikael Persbrandt). Po kilku latach do tego pierwszego dołączają żona i syn. Jednoczenie rodziny nie trwa jednak zbyt długo, gdyż w drodze ze stacji kolejowej do domu kobieta i dziecko giną z rąk współpasażerów. Jon zabija w zemście morderców nie wiedząc, że jednym z nich był mąż niejakiej Madeleine (Eva Green) i brat lokalnego bandyty - renegata Delarue (Jeffrey Dean Morgan).


Fabularnie nic nie jest w stanie widza zaskoczyć, szczególnie jeśli wcześniej widział klasyczne dzieła z gatunku western lub traktujące ogólnie o zemście. Mamy raczej sztampową fabułę prowadzącą beznamiętnie odbiorcę po kilku oklepanych schematach, których nie mogło zabraknąć. Ciekawe, że twórcom udało się namówić do współpracy takie nazwiska jak Mikkelsen czy Green. Ten pierwszy nadaje się do roli takiego beznamiętnego mściciela, który wygląda na styranego życiem bez charakteryzacji, Green zaś dostało dzięki filmowi dobry wpis do swego aktorskiego CV, gdyż jej znacząca choć niema rola naprawdę była dość znacząca. Z ciekawostek można wymienić obecność legendarnego piłkarza Erica Cantony w jednej z drugoplanowych ról. 
Widać, że film należy raczej do tych z gatunku niskobudżetowych, gdyż widzimy na ekranie zarówno od dekoracji po efekty tylko absolutne minimum i nic ponad to. Spełnia to swoją rolę ale duża zasługa w tym bardziej południowoafrykańskich plenerów i niezłej pracy realizatorskiej zdjęciowca niż zabiegów budżetowych. Pochwalić też można za główny motyw gitarowy zawarty w filmie.
Podsumowując mamy tu dość przeciętny fabularnie i finansowo film, który nie wymyśla prochu ani nie wskazuje nowych trendów. Dostajemy coś sztampowego i oklepanego, na co jednak dzięki kilku ciekawym rolom i ładnym plenerom patrzy się mimo wszystko dobrze, może dlatego też, że sam film nie trwa nawet 90 minut. Można obejrzeć ale też chyba równie szybko potem zapomnieć.  









sobota, 7 marca 2015

Echa apartheidu

Zulu
RPA, Francja 2013
reż. Jérôme Salle
gatunek: kryminał, thriller
zdjęcia: Denis Rouden
muzyka: Alexandre Desplat


Na samym początku pozwolę sobie na trochę prywaty. Ten wpis to kolejny kamień filmowy w dziejach mojego skromnego bloga. Przypada skromna uroczystość - wraz z opisaniem filmu Zulu powstaje jubileuszowy, setny wpis na stronce. Zapewne jestem jedyną osobą, która je wszystkie przeczytała ale z tego miejsca chciałbym podziękować każdemu, kto tu czasem zagląda. Jeśli ktoś ogląda filmy, które w tym miejscu zaglądam to za każdym razem jest to mój mały sukces. Pierwsza setka już za nami, teraz czas na pierwszy tysiąc :)



Ale wracając już do samego filmu - akcja toczy się w Republice Południowej Afryki, w nadmorskim mieście Kapsztadzie. Wszystko zaczyna się od znalezienia zwłok młodej dziewczyny, którą okazuje się córką byłego mistrza świata w rugby. Kobieta została brutalnie pobita, a w jej organizmie wykryto między innymi nieznany narkotyk. Śledztwo w tej sprawie przejmuje Zulus Ali Sokhela (znany z roli dyktatora w Ostatnim królu Szkocji Forest Whitaker), a pomagać mu będzie Brian Epkeen (Orlando Bloom). Szybko okaże się, że to nie morderstwo jest tu najważniejsza, a gra toczy się o znacznie większą stawkę...


Jest to kolejny film, w którym w roli partnerów wcielają się dwie różne osobowości. Mamy do czynienia ze staczającym się na dno i (jak określił to jeden z bohaterów) zawodowym dymaczem oraz pracoholikiem bez poczucia humoru  (początkowo jest też trzeci partner, który jest miły ale kończy nieszczególnie). Jednak z natłoku wielu podobnych par w kinie okołosensacyjnym tę dwójkę wyróżnia coś jeszcze. Brian jest potomkiem jednego z zaangażowanych w tworzenie apartheidu mężczyzny, natomiast jego szef został przez tą chorą chorą ideologię brutalnie okaleczony w dzieciństwie. Widzowie mogą w trakcie trwania seansu obserwować zmiany w myśleniu, jakie przechodzą bohaterowie. 
W tle obserwujemy kraj wielu kontrastów, jakim jest współczesne RPA. Przyoceaniczne wille bogaczy i modne kluby przeplatają się tutaj z dzielnicami dominującej biedoty. Mimo zniesienia apartheidu dalej istnieją podziały między bogatą białą elitą, a resztą rdzennego społeczeństwa. Trochę podobna sytuacja kontrastów, jaką można było zobaczyć brazylijsko-brytyjskim Śmieciu
Mamy do czynienia z dynamicznym, typowo męskim kinem, gdzie jest miejsce na szorstką przyjaźń, strzelaniny, pościgi oraz inne właściwe kinu akcji zdarzenia. Wszystko to sprawia, że ponad sto minut produkcji mija bardzo szybko nie pozwalając widzom się nudzić. 
Samo umiejscowienie akcji w egzotycznym wciąż kraju-gospodarzu poprzednich piłkarskich mistrzostw świata to dodatkowy plus produkcji. Mamy tu wspomniane kontrasty społeczne, ciążącą na mieszkańcach do dzisiaj trudną najnowszą historię, lokalne gangi oraz gdzieś w tle dumny lud, jakim są Zulusi. 
Oceniam film na dobry i warty obejrzenia. Gdyby nie ostatnie sceny na pustyni bez wahania powiedziałbym, że jest to produkcja bardzo dobra, niestety końcówka akurat mi nie przypadła do gustu. Tym niemniej uważam, że czas spędzony z bohaterami filmu nie jest czasem straconym. A dla fanów mocnego, intensywnego kina pozycja wręcz obowiązkowa.




P.S. Patrząc na Orlando Blooma zastanawiam się nad tym jak ten czas szybko leci. Jeszcze niedawno biegał w szpiczastych uszach i rajtuzach na planie Władcy pierścieni czy machał szabelką w pierwszej części Piratów z Karaibów, a przed dwoma laty dostał rolę ojca dorosłego chłopaka...