Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C.Deneuve. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C.Deneuve. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 stycznia 2016

Kiepski Bóg

Zupełnie Nowy Testament (Le tout nouveau testament)
Belgia, Francja, Luksemburg 2015
reż. Jaco Van Dormael
gatunek: komedia, dramat

Na ten film czekałem od wielu miesięcy, od czasu gdy pierwszy raz zdarzyło mi się przeczytać krótką notkę o nim w jednym z miesięczników. Pomysł filmu wydawał mi się trafiony, wszystko przedstawiało się ciekawie i dość kontrowersyjnie. Jednym słowem super temat, który mógłby zostać dobrze wykonany żeby powstał interesujący film. Niestety już zwiastun sugerował, że może być niezbyt dobrze z końcową jakością. I niestety ogólny efekt jest jaki jest.


We współczesnej Brukseli w jednym z bloków zamieszkuje Bóg (Benoît Poelvoorde)wraz z rodziną w postaci żony (Yolande Moreau) i dziesięcioletniej córki o imieniu Ea (Pili Groyne). Bóg całymi dniami zajmuje się terroryzowaniem swej rodziny, wymyślaniem złych rzeczy, które będą przydarzać się ludzkości i oglądaniu hokeja w telewizji. Zbulwersowana postawą ojca Ea postanawia uciec z domu żeby kontynuować dzieło swego brata, JC. Zanim ucieka wysyła z komputera Boga wszystkim ludziom informacje o dacie ich śmierci. Na Ziemi dziewczynka znajduje kloszarda (Marco Lorenzini), który pomoże spisać jej Zupełnie Nowy Testament i znaleźć nowych apostołów. Sfrustrowany Bóg wyrusza, by ją złapać.


Film ten miał wszystko co potrzebne, by się udać. Zarówno ciekawą wizję Świętej Rodziny, gdzie Bóg wyglądający na mieszkającego w spelunie nieogolonego lumpa w szlafroku i w sandałach zgodnie z modą polską w obowiązkowych skarpetkach, który bardziej pasuje do lokatorów kamienicy znanej ze Świata według Kiepskich niż kościelnych ksiąg, posiadający naprawdę dobrych w skali europejskiej aktorów z Perlvoordem czy Catherine Deneuve w rolach głównych i świetną młodą Groyne w roli Ei (dziewczynka zaliczyła wcześniej epizod w Dwa dni, jedna noc u boku Marion Cotillard). Niestety mimo tego dobrego, niesztampowego pomysłu i naprawdę niezłej postawie aktorów film nie zdaje egzaminu. Reklamowany jako komedia moim zdaniem specjalnie nią nie jest. Oprócz kilku żartów często średniej klasy mamy do czynienia z bardzo smutną w swej wymowie produkcją, która bardziej skłania do refleksji niż swobodnego śmiechu. Pomysł zaś na takie oryginalne przedstawienie Boga został koncertowo spieprzony i oprócz dobrze zapowiadającego się początku mamy mało ciekawą akcję. W sumie przez większość swego trwania w filmie tym wieje po prostu nudą i dawno będąc w kinie (co ciekawe po 13 w jednym z multipleksów niemal cała sala zajęta, nie licząc osób, które wyszły podczas trwania seansu) tak nie dłużył mi się czas i od pewnego momentu tylko czekałem, aż produkcja się skończy. W sumie najlepiej wypadają sceny z udziałem Poelvoordea i gdyby na nim się skupić film może jakoś by się obronił. Niestety większość to historie zbieranych niczym pokemony nowych apostołów, które nie są specjalnie absorbujące. Niestety bardzo rozczarowałem się tym tytułem. 





poniedziałek, 22 września 2014

Wesoła jest praca w burdelu

Piękność dnia (Belle de jour)
Francja 1967
reż. Luis Buñuel
gatunek: dramat, psychologiczny 
zdjęcia: Sacha Vierny

Séverine (Catherine Deneuve) wiedzie dostatnie życie u boku przystojnego i zamożnego męża (w tej roli Jean Sorel) . Mimo pozornej szczęśliwości w związku nie czuje się zadowolona z życia. Gdy przyjaciółka opowiada jej, że ich wspólna znajoma pracuje w domu publicznym Séverine na początku nie kryje oburzenia. Po pewnym czasie coraz częściej myśli jednak o tym przybytku, by w pewnym momencie sama zacząć pracę jako prostytutka przyjmując pseudonim Piękność dnia..



Film nie stara się ani gloryfikować ani potępiać samej moralności pracy w zawodzie prostytutki, jednak pokazuje codzienność pracy w burdelu. Mamy tutaj do czynienia z całą paletą ludzkich zachowań i dewiacji. Każdy z klientów domu publicznego ma inne preferencje, nieraz bardzo dziwaczne. Główna bohaterka musi odnaleźć się w nowej roli, poznać motywacje współpracownik i pogodzić wszystko z normalnym życiem. Z czasem jednak zaczyna bać się odkrycia ze strony męża, jednak ciężko jej też porzucić swą pracę.


Mamy tu do czynienia z filmem, w którym dużą rolę odgrywa symbolika. Wyraźnie widać odwołania do rozważań Freuda, ale też wnikliwy kinoman zaobserwuje ich dużo więcej. Trzeba tylko je odkryć i odpowiednio połączyć. 
Reżyser przeniósł na ekran powieść Josepha Kessela o tym samym tytule pozwalając tym samym poznać szerszej widowni zapoznanie się z Séverine. Zatrudniona do roli głównej bohaterki Catherine Deneuve była w tamtych czasach ideałem kobiecego piękna, tak więc Buñuel dał radość milionom mężczyzn na całym świecie obsadzając ją w tej roli. 
Ogólnie film po latach nie zatracił swych walorów, tematyka wciąż pozostaje aktualna, a fani filmów psychologicznych, Deneuve i francuskiego kina na pewno spędzą z Séverine dobrze spędzone 100 minut.