Pokazywanie postów oznaczonych etykietą B.B. Thornton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą B.B. Thornton. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 stycznia 2018

Jeszcze gorszy Mikołaj

Zły Mikołaj 2 (Bad Santa 2)
USA 2016
reż. Mark Waters
gatunek: komedia (?)
zdjęcia: Theo van de Sande
muzyka: Lyle Workman

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody. O ile pierwsza część Złego Mikołaja mogła się podobać, zapełniła ówcześnie pewną lukę w kinie, wykreowała ciekawą postać to jednak twórcy sequela nie zauważyli, że przez te trzynaście lat świat się zmienił, poszedł do przodu. A oni zaserwowali znowu to samo.


Willie (Billy Bob Thornton) dziaduje kolejny rok z rzędu. Za jedyną pociechę życiową ma kolejne butelki alkoholu. Tymczasem jego dawny wspólnik, karzeł Marcus (Tony Cox) po wyjściu z więzienia pierwsze kroki kieruje właśnie do byłego partnera w zbrodni. Tym razem ma on plan, w który zaangażował już wyrodną matkę Willie'go, Sunny (Kathy Bates). Trójka ma obrabować w czasie świąt organizację charytatywną, którą kieruje atrakcyjna Diane Hastings (Christina Hendricks).


Generalnie nie jestem zwolennikiem powstawania sequeli, jednak przyznam, że czasem wychodzą udane kontynuacje, a część nawet przebija swoich poprzedników. Problem z tą akurat kontynuacją jest taki, że chyba kompletnie nikt na nią nie czekał. A na pewno nie ponad dekadę po ukazaniu się pierwszej części. Trzeba było kuć żelazo póki gorące. Zły Mikołaj był zły, jego sequel niestety jest jeszcze gorszy. W zasadzie po raz kolejny dostajemy wulgarną opowiastkę o seksie i grzaniu wódy. Niezbyt wyszukane aluzje seksualne są obecne w każdym dialogu, ich poziom zaś zniechęca do oglądania przygód bohaterów (wśród których jest też jedna z najbardziej drażniących postaci filmowych wszech czasów, czyli grany przez Bretta Kelly'ego Thurman Merman). Warto dodać, że jak na film z gatunku heist movie motyw napadu jest tu niemal nieistotny.
Szkoda tylko idealnie pasującego do roli zniszczonego życiem Thorntona, który swoją obecnością choć trochę ratuje film. Film, który jest zrealizowany rzemieślniczo przyzwoicie od strony technicznej, jednak całkiem zrujnowany w innych aspektach.




niedziela, 4 grudnia 2016

Nieświęty

Zły Mikołaj (Bad Santa)
USA 2003
reż. Terry Zwigoff
gatunek: komedia kryminalna

Jako że zbliżają się już Mikołajki, a przy okazji wypadł leniwy, niedzielny wieczór postanowiłem obejrzeć jakąś lekką komedię z postacią Mikołaja w tle. Wybór padł na Złego Mikołaja, także dlatego, że akurat niedawno na ekrany zawitała po 13 latach jego kontynuacja i w przypadku, gdyby film mi się spodobał chętnie bym się wybrał na dwójkę. Ale raczej z tego zrezygnuję.


Zapijaczony seksoholik Willie (Billy Bob Thornton) i jego wspólnik, karzeł Marcus (Tony Cox) sezonowo napadają sklepy na terenie całej Ameryki, w których przed skokiem zatrudniają się w charakterze galeriowego Mikołaja i jego elfa...


Ciężko m tutaj pisać o tym filmie szerzej. Jest to kolejna amerykańska produkcja niskich lotów, jakich wyszło w minionych latach wiele. Mamy tutaj pseudożarty z seksu, karłów, niepełnosprawnych, dużo wulgarności, pijaństwa i uzależnienia od seksu głównego bohatera, który co gorsza przeważnie pije/klnie/dupczy przy dzieciach. Do tego dochodzi schemat złego nieudacznika życiowego, który pod wpływem spotkanej pogardzanej istoty odrobinę zmienia się na lepsze i próbuje pomóc swemu podopiecznemu. Motyw znany w kinie od wieku.  Były może dwa krótkie momenty typowo sytuacyjne, kiedy to uśmiechnąłem się pod wpływem sceny, jednak mało który tak krótki film upływał mi w tak wolnym tempie. Jeśli na 6 grudnia szuka się prymitywnej rozrywki - to ten film może kogoś zainteresować. Innym odradzam. Chociaż Thorntonowi trzeba przyznać jedno - w swojej roli wypadł naprawdę dobrze.