Pokazywanie postów oznaczonych etykietą T. Rahim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą T. Rahim. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lutego 2017

Powrót

Przeszłość (Le passé)
Francja, Iran, Włochy 2013
reż. Asghar Farhadi
gatunek: dramat
zdjęcia: Mahmoud Kalari
muzyka: Evgueni Galperine

Irański reżyser Asghar Farhadi stał się w ostatnim czasie obiektem pewnego zainteresowania ze strony branży filmowej, ale i nie tylko. Wszystko to za sprawą dekretu Donalda Trumpa, który to nie pozwoli wjechać Farhadiemu do USA na ceremonię rozdania Oscarów, gdzie o statuetkę walczyć będzie jego najnowszy film. Co prawda laureat najcenniejszej filmowej nagrody za Rozstanie raczej zagrożeniem terrorystycznym jest niewielkim to postanowiłem obejrzeć powstały przy koprodukcyjnej pomocy Francji i Włoch jego francuskojęzyczny film, gdyż talent do kręcenia to on ma na pewno. 


Ahmad (Ali Mosaffa) po kilku latach nieobecności przybywa do Francji z Iranu, by dopełnić formalności i podpisać papiery rozwodowe ze swą atrakcyjną żoną Marie (Bérénice Bejo). Na miejscu spotyka nie tylko żonę oraz jej dzieci (m.in. Pauline Burlet) z poprzednich związków, ale mieszkającego z kobietą dużo młodszego od niej Samira (Tahar Rahim) i jego syna.


Wspomniane Oscarowe Rozstanie to bez wątpienia magnum opus irańskiego reżysera, który choć wciąż nie jest starym reżyserem nie nakręci zapewne nic ponad ten film, który to jest moim zdaniem jednym z najważniejszych filmów drugiej dekady wieku. Jednak Farhadi na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa (o czym obecnie świadczy oczekiwany przeze mnie jego najnowszy film Klient), co pokazuje opisywany właśnie film, który nakręcony został we Francji przy pomocy znanych i cenionych na świecie tamtejszych topowych aktorów. Po raz kolejny Farhadi wprowadza kamerę do domu zwykłych ludzi i raz jeszcze serwuje nam wiwisekcję relacji pomiędzy domownikami. Niby nie oglądamy w filmie nic wielkiego, jednak z każdym zdaniem i każdą wprowadzaną postacią zarysowują się konflikty, a atmosfera się zagęszcza z czasem zmieniając się z dramatu obyczajowego w thriller (obyczajowy). Irańczyk stawia na sprawdzone przez siebie schematy, jednak w jego wykonaniu zapewne dobrze wypadłoby nakręcenie filmu o obieraniu cebuli. Oprócz dobrej realizacji i pracy kamery w zamkniętych pomieszczeniach największe brawa należą się aktorom. Zarówno mało znany Mosaffa, jak i Rahim dobrze wypadają w rolach męskich. Jednak to Bejo kradnie im całe show zawłaszczając swą aurą każdą scenę, w której się pojawia. Oglądać ją to czysta przyjemność i to nie tylko z wizualnego punktu widzenia. Minusem może być za to jednak cała historia (choć może nie intryga). Nie jest to taki ciężar gatunkowy, jak przytaczanego często Rozstania. Chociaż jak przy każdym wartościowym filmie dostajemy produkcję skłaniającą do myślenia, a to się chwali. Warto, jednak nie jako pierwszy oglądany film autorstwa tego reżysera.


czwartek, 17 listopada 2016

Opowieści spod celi

Prorok (Un prophète)
Francja, Włochy 2009
reż. Jacques Audiard
gatunek: dramat, kryminał 

Jeden z bardziej cenionych europejskich reżyserów kina zaangażowanego społecznie, Jacques Audiard nie jest artystom specjalnie płodnym, jednak jeśli już coś wyda, to trafia to w gusta krytyków. Francuz ma najwidoczniej talent do tworzenia filmów festiwalowych. Cannes, BAFTA, Oscary, Europejska Nagroda Filmowa, czy francuskie Cezary - nawet jeśli nie zawsze wygrywał statuetkę, to jego filmy nominacje dostają nadzwyczaj często. Jakiś czas temu opisywałem nagrodzonych w Cannes Imigrantów, teraz czas na inny film reżysera, który zwyciężył tam kilka lat wcześniej.


Młody Arab Malik (Tahar Rahim) trafia do więzienia na sześć lat. Nie mając rodziny, ani znajomości w więziennych murach niepiśmienny chłopak jest łatwym celem ataków z różnych stron. Przebywający w zakładzie gang Korsykan pod przywództwem Cesara Lucianego (Niels Arestrup) oferuje mu opiekę. Warunek jest jeden - Malik musi zabić współwięźnia...



Audiard jak zawsze przedstawia nam dość ascetyczną, oszczędną w formie i słowach historię będącą komentarzem do obecnego społeczeństwa Francji, a i może naszego kontynentu w ogóle. Tym razem zabiera widza do podniszczonego więzienia, w którym kary odbywają przedstawiciele różnych kultur i wyznań. Oglądamy tutaj cały zatrważający przekrój społeczny niewykształconych więźniów o różnych nieeuropejskich którzy z czasem zaczynają dominować w tym ośrodku penitencjarnym. Najlepiej widać to w scenach na spacerniaku, gdzie początkowo rządzą biali, którzy z każdą kolejną sceną są wypierani przez ludzi innych nacji, którzy stopniowo przejmują więzienie. Więzienie to może być równie dobrze odczytywane jako nasz kontynent, który z każdym rokiem traci swoją początkową tożsamość. 
Oprócz tej symboliki przedstawionej w więziennej inscenizacji mamy też bardziej przyziemną historię Malika, Araba, niepraktykującego Araba, który w więzieniu zaczyna pracować dla Korsykan, którzy traktują go jednak jako głupiego muzułmanina, zaś bracia w wierze i kulturze odsuwają się od niego traktując jak zdrajcę. Chłopak więc musi radzić sobie nie mając istotnego oparcia w żadnej z grup, będąc niejako w zawieszeniu między nimi. To w więzieniu zdobywa jednak i zachodnie wykształcenie, jak i zaczyna zbliżać się do swoich korzeni poznając wiarę przodków. Przemiana Malika na przestrzeni filmu jest bardzo widoczna. 
Całość szokuje mnie jednak najbardziej pod względem przedstawienia więzienia. Oglądamy zakład w jednym z bogatszych i szanowanych krajów Europy Zachodniej. Wydawało mi się, że zobaczę więzienie podobne do tego, które znajdują się w Skandynawii, jednak zastajemy coś na wzór więzień III świata. Brud, dewastacja, brzydota jest wręcz odpychający. 
Sam jednak nie jestem fanem narracji, jaką w swych filmach przedstawia Audiard. Prorok pod względem formy nie przypadł mi do gustu, ale ogólnie produkcje tego reżysera nie trafiają do mnie w sposób taki, w jaki widzą je jurorzy festiwali. 


poniedziałek, 19 września 2016

Tożsamość

Samba
Francja 2014
reż. Olivier Nakache, Eric Toledano
gatunek: dramat


Opisywany właśnie film kusi ze swej okładki napisem: Nowy przebój twórców 'Nietykalnych'. Co drugi film z ostatnich lat pochodzący z Francji nawiązuje do owych Nietykalnych, porównując się do tej produkcji popularnością, twórcami, aktorami czy też tematyką lub konwencją. To trochę, jak z masą książek w empikach, które ze swych okładek krzyczą Nowa 'Gra o Tron', choć do oryginału nawet nie dorastają. Sam Nietykalnych jeszcze nie widziałem, ale skoro tyle filmów się do nich porównuje chyba będzie trzeba w przyszłości to nadrobić. 


Korzystając z urlopu w pracy Alice (Charlotte Gainsbourg) podejmuje się roli wolontariuszki pomagającej mniej lub więcej legalnym imigrantom. Wraz z Manu (Izïa Higelin) spotykają w więzieniu dla imigrantów Sambę (Omar Sy), Senegalczyka, który mimo 10 lat spędzonych we Francji nie może przebywać na jej terytorium legalnie. Alice stara się uratować mężczyznę przed przymusową deportacją. 


Jakiś czas temu oglądałem i opisywałem inny francuski film poświęcony tematowi imigrantów, nagrodzonych w Cannes Imigrantów Audiarda. Mimo zbliżonej tematyki filmy te są zupełnie różnymi produkcjami, które też wypadają zdecydowanie inaczej w odbiorze. Dzieło twórcy Proroka jest ciężkie i depresyjne, zaś film autorów Nietykalnych pomimo uderzania w poważniejsze tonu broni się pewną lekkością i częstym humorem (tutaj świetnie sprawdza się w swej roli Tahar Rahim). Także to, co dodaje jakości Sambie to właśnie aktorstwo na wysokim poziomie, którego siłą rzeczy zabrakło w naturalistycznym filmie Audiarda. Omar Sy, Tahar Rahim czy przede wszystkim Gainsbourg to już wyrobione marki nie tylko na skalę europejską, a światową. Ta ostatnia w tym filmie wreszcie spełnia fantazje swej bohaterki z Nimfomanki i udaje jej się spędzić noc z czarnoskórym zaś jej oraz Omara Sy gra aktorska sprawia, że potrafimy wczuć się w film i uwierzyć w motywację i realność postaci. Widać też chemię między głównymi bohaterami, co jest w filmie bardzo ważne. Także sama warstwa edukacyjna produkcji została pokazana bardzo uczciwie - widzimy ciężko pracujących nielegalnych imigrantów, którzy często (prawie zawsze) muszą podejmować się najgorszych robót pod kolejnymi już fikcyjnymi nazwiskami, z kupionymi za duże pieniądze podrobionymi kartami pobytu, narażając się na policyjne naloty i w rezultacie deportacje. Autorzy serwują nam próbę przeniknięcia w bardzo nieszczęsne życie imigrantów z różnych stron świata, których we Francji jest bardzo wielu. I bez podnoszenia kwestii problematyki związanej z terroryzmem można opowiedzieć o nich jak widać ciekawą historię. Bardzo dobry, działający na wyobraźnię europejski film, który poza przystępnym walorem edukacyjnym niesie za sobą jakość techniczną i fabularną. Polecam.