Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seong-hun Kim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seong-hun Kim. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 października 2018

Ciężki dzień

Moo-deom-kka-ji gan-da
Korea Południowa 2014
reż. Seong-hun Kim
gatunek: kryminał, thriller

Chyba każda osoba interesująca się kinem trochę bardziej, niż śledzenie hollywoodzkich superprodukcji trafiła kiedyś na film azjatycki. Wtedy dość prawdopodobne jest natknięcie się na film pochodzący z Korei Południowej. Seans filmu z tego kraju może zakończyć się na dwa sposoby: całkowite odrzucenie kinematografii tego kraju lub rozpoczęcie trudnej miłości lub przynajmniej szorstkiej przyjaźni z tytułami z południowej części Półwyspu Koreańskiego. Sam zaliczyłem się do tej drugiej grupy i wciąż staram się eksplorować te orientalne rejony kina. Z różnym skutkiem lecz z wciąż dużą dawką przyjemności. Bo kino z tego kraju potrafi zaskoczyć jak żadne inne. 


Policyjnego detektywa Geon-soo Go (Seon-gyun Lee) poznajemy w niezbyt szczęśliwych dla niego okolicznościach - mężczyzna zmierza na pogrzeb swojej matki. Jednak śmierć i pochówek rodzicielki to tylko początek jego kłopotów tego dnia - podążając na pogrzeb staje się sprawcą wypadku. Co gorsza niedługo potem ktoś zaczyna go szantażować...


Film Seong-hun Kima tak jak to ma w zwyczaju duża część produkcji południowokoreańskich jest dziełem transgatunkowym, w którym to widoczny jest duży synkretyzm form. Mamy tu częste w Korei połączenie komedii, dramatu, kina akcji i chyba w perspektywie całości najbardziej dominujące elementy kryminału i thrillera. Jeśli ktoś nie lubi mieszania scen śmiesznych, groteskowych z pełnymi napięcia to oznacza, że zdecydowana część popularnego kina z Kraju Spokojnego Poranka jest nie dla niego.
Mnie pechowa historia Geon-soo Go wciągnęła i oglądałem ją z ciekawością starając się ogarnąć i przyswoić wszystkie trudności, których scenarzysta i reżyser w jednym nie szczędzi bohaterowi. Tak jak w podobnych produkcjach z tego kraju trochę nie po drodze było mi z pewnymi przerysowaniami fabularnymi i częściowym brakiem logiki, która gubiła się w zawiłościach fabuły i przerysowanymi scenami akcji. Jednak niestety jest to nieodłączne dobrodziejstwo inwentarza tej kinematografii.
Reżyser Tunelu tworzy kolejne (a właściwie linearnie patrząc ten film jest wcześniejszy) dzieło, które ma równie dużo mocnych stron, co punktów słabszych jednak film wciąga i na pewno jest wart obejrzenia. 


niedziela, 14 stycznia 2018

Zakopany

Tunel (Teo-neol)
Korea Południowa 2016
reż. Seong-hun Kim
gatunek: thriller

W 2016 roku odkryłem dla siebie nową niszę filmową - filmy południowokoreańskie. Ciężkie do jednoznacznej klasyfikacji, wymykające się ramom gatunkowym, często egzotyczne dla mnie jako europejskiego widza, a przy tym zaskakujące, zabawne, bezkompromisowe i po prostu wielokrotnie dobre. Dlatego w 2017 roku także starałem się od czasu do czasu śledzić prężenie rozwijające się kino z Półwyspu Koreańskiego, czego przykładem jest ten właśnie tekst.


Diler samochodowy Jeong-soo (Jung-woo Ha) wraca z pracy na urodziny córki. Kierując pojazdem wjeżdża do nowo otwartego tunelu samochodowego, który zawala się w czasie, gdy mężczyzna jest w połowie jego pokonywania. Mając do dyspozycji tylko trochę wody, tort urodzinowy oraz rozładowujący się telefon Jeong-soo musi zacząć walczyć o przeżycie. Wkrótce zaczyna się akcja ratunkowa, którą przewodzi Dae-kyeong (Dal-su Oh).


Tego typu filmów było już w światowym kinie całkiem sporo. A to ktoś uwięziony w płonącym wieżowcu, a to zakopany żywcem, nawet dwadzieścia lat przed tym filmem była produkcja z Sylvestrem Stallone'm nosząca identyczny tytuł. Jednak oglądając podobne fabuły zawsze były to filmy anglojęzyczne. Ciekawy byłem więc azjatyckiego spojrzenia na problem. I Koreańczycy jak to zawsze bywa trochę zaskoczyli. 
To co w tym filmie się udało i jest tym samym jak najbardziej na plus to na pewno profesjonalny wygląd całości, tak niezmiernie ważny w produkcjach tego typu. Zadbano o stojące na odpowiednim poziomie efekty specjalne, fachowcy od scenografii i kostiumów także spełnili swoją rolę, dzięki czemu wszystko wygląda jak należy. Wszystko zostało też dobrze nakręcone, praca kamery idealnie przedstawia stan zagrożenia, w jakim znalazł się bohater (grany przez mojego ulubionego aktora z Kraju Spokojnego Poranka), a całość ukazana jest odpowiednio klaustrofobicznie. Film nieźle pokazuje też nastawienie pierwszej (polityków) i czwartej (dziennikarzy) do problemu, w jakim znalazł się bohater. Myślę, że uniwersalnie pokazano to, jak niektórzy ludzie żerują próbując budować swój kapitał polityczny lub pędzą ku sensacji nie zważając na to, że w tle odbywa się ludzki dramat. 
To na plus. Niestety nie obyło się w tej produkcji bez wpadek. Nie trafiły do mnie na przykład wstawki humorystyczne. Rozumiem, że to film koreański i taka specyfika tamtejszego rynku, że po prostu trzeba wpleść te lżejsze akcenty, jednak tutaj wydawało mi się to nie na miejscu. Także film ma problem z rwanym tempem akcji. Niekiedy jest naprawdę nieźle, żeby chwilę później wpaść w bagno dłużyzn, niepotrzebnych scen i zbędnych dialogów. Końcówka filmu też dłuży się w nieskończoność. Wydaje się, że opowieść zbliża się już ku końcowi jednak to nie następuje. I tak kilka razy. To męczy widza i wpływa na późniejszą ocenę. Która to moim zdaniem jest średnia. Można oglądać bo film ma swoje mocne strony, jednak jeśli się z niego zrezygnuje to też wielkiej straty nie będzie.