Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Rourke. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Rourke. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 maja 2017

W mieście grzechu

Sin City - Miasto grzechu (Sin City)
USA 2005
reż. Robert Rodriguez, Frank Miller, Quentin Tarantino
gatunek: kryminał
zdjęcia: Robert Rodriguez
muzyka: John Debney, Graeme Revell

Od premiery opisywanego filmu minęło już całe dwanaście lat. Dość dużo czasu, szczególnie że kilka lat temu wyszła kontynuacja. Ja dopiero niedawno miałem okazję po raz pierwszy wejść do tego świata wykreowanego przez Franka Millera.


W filmie śledzimy kilka historii mieszkańców Sin City. Oglądamy tym samym losy detektyw John Hartigan (Bruce Willis) i striptizerki Nancy (Jessica Alba), Marva (Mickey Rourke) śledzącego zabójców Goldie (Jaime King) oraz Dwighta McCarthy'ego (Clive Owen), który trafia do dzielnicy rządzonej przez Gail (Rosario Dawson)...


Sama fabuła filmu nie jest zbyt odkrywcza, a przez komiksowe korzenie aż nazbyt groteskowa i przerysowana. Także można się przyczepić do całego świata w tonacji noir, który to jest aż nazbyt wyolbrzymiony w swych cechach (od wyglądu bohaterów, po fabułę i niemiłosierną niezniszczalność postaci). I ja idąc pod prąd większości opinii widząc ten film od razu zarzuciłbym mu wiele minusów i nie uważał za kultowy. Jednak za sprawą tonacji, w jakiej został on wykonany wszystkie sceny ogląda się o wiele lepiej, niźli byłoby to przy normalnych kadrach. Czarno - biały świat przeniesiony z komiksów Millera wygląda tu złowieszczo, tajemniczo i przede wszystkim oryginalnie. Choć nie wszystkie sceny filmu trzymają ten sam poziom to za sprawą rewelacyjnego wyglądu nie chce się oderwać od ekranu. I to jest właśnie siła tej produkcji - rewelacyjny, klimatyczny wygląd. Bez tego nikt chyba po ponad dekadzie nie pamiętałby tego filmu.





niedziela, 29 marca 2015

Narkotykowe historie




Spun 
USA, Szwecja 2002
reż. Jonas Åkerlund
gatunek: dramat, komedia

O narkotykach i narkomanach powstał już szereg filmów. Jako że jest to temat - rzeka to mamy do czynienia z całym spektrum gatunkowym. Ćpunów i ich życie przedstawiano w różnej formie, zaczynając od ciężkich dramatów przez filmy akcji, na komediach kończąc. Mieliśmy do czynienia z tak różnymi produkcjami, jak Trainspotting, Requiem dla snu, Wkraczając w pustkę czy Las Vegas Parano. Wszystkie te filmy mimo pewnych, czasem dość znacznych różnic mają jeden motyw przewodni - narkotyki. Co natomiast wnosi do tematu narkomanów w kinematografii wydany w 2002 Spun? O tym trochę poniżej.


Ciężko opisać fabułę tej produkcji, gdyż nie jest to jedna spójna historia, mająca swój wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Obserwujemy kilka dni z życia paru osob, których życie wiąże się z narkotykami. Mamy więc uzależnionego od nich młodego Rossa (Jason Schwartzman), dilera u którego chłopak się zaopatrza - niejakiego Spider - Mike'a (John Leguizamo) oraz producenta owych narkotyków - groźnego kolesia o pseudonimi Cook (Mickey Rourke). Ross szukając dostępu do kolejnych narkotykowych porcji będzie musiał zapoznać się z porywczym Cookiem oraz jego ekstrewagandzką dziewczyną Nikki (Brittany Murphy)...


Miejsca egzystencji narkomanów przedstawiono w filmie dość patologicznie. Bohaterowie żyją w ruderach, wegetują w warunkach mocno niehigienicznych. Nigdy nie miałem przyjemności gościć w domu narkomana, jednak sądzę, że to co zastałbym przekraczając progi tego domostwa mogłoby przypominać 'mieszkanie' Spider - Mike'a. 
Scenarzyści nadali związanym z ćpaniem postacią drugą cechę szczególną - oprócz samego narkotyzowania się bohaterowie mają też inne główne hobby - wszyscy są niewyżyci seksualnie. Stąd też więżenie tancerki erotycznej przykłótej do łóżka, częste wizyty w sexshopach w celu kupna pornola (lub obejrzenia go na miejscu w specjalnej kabinie wątpliwej rozkoszy), rozmowy przez sex telefon (z dość ciekawą osobą) czy dziwne dewiacje seksualne (np. w scenie z nalotem policji).
Temat potraktowany jest tu bardzo luźno. Nie ma moralizatorstwa ani tego typu pouczania, co jest złe a co dobre. Mamy za to do czynienia z ośmieszaniem głównych bohaterów, gdzie pokazane są one w sposób mocno przerysowany i groteskowy. Całość to szereg luźnych historii, dziejących się chronologicznie lecz często niezwiązanych między sobą. Przez ten brak spójności przyczynowo - skutokowej czasem niestety ciężko ustalić o co aktualnie w filmie chodzi. 
Sposób w jaki zobrazowano samą czynność narkotyzwoania się w dużej mierze został skopiowany z dwa lata wcześniejszego Requiem dla snu, lecz w Spunie jest on według mnie zbyt nadużywany. 
Ciężko mi ocenić ten film, Z jednej strony oferuje kilka ciekawych scen, zabawnych sytuacji i grono wyrazistych postaci, z drugiej strony brak tu jednak jakiejś poważnej fabuły, wszystko dzieje się od przypadku do przypadku, ciężko się zaangażować w to, co dzieje się na ekranie. Jednym film na pewno się spodoba, innym raczej nie, a ja natomiast nie należę ani do jednych ani drugich. Taki typowy średniak z kilkoma niezłymi momentami, jednak to za mało, żeby zapamiętać na lata, a tym bardziej wracać do niego po czasie.