Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Reno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Reno. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 kwietnia 2016

Kobieta zawodowa

Nikita (La Femme Nikita)
Francja 1990
reż. Luc Besson
gatunek: sensacyjny

W tym tygodniu obejrzałem już jeden film Bessona, Piąty element z 1997 roku. Tym razem przypomniałem sobie jego film z roku 1990, który pozwolił utorować reżyserowi drogę do Hollywood oraz był niejako doskonałą rozgrzewką do znakomitego późniejszego Leona zawodowca. Pamiętam, że oglądałem ten film dawno temu, jeszcze na początku podstawówki i to był chyba pierwszy z filmów, który zrobił na mnie wrażenie. I po latach oglądany ponownie muszę przyznać, że wciąż trzyma poziom.


Młoda narkomanka Nikita (Anne Parillaud) wraz z kolegami napada na aptekę. Podczas policyjnej interwencji zabija policjanta, za co trafia za kratki. Jednak zamiast odsiadywać wyrok trafia do ośrodka szkoleniowego dla zabójców pracujących dla rządu. Tam pod okiem niejakiego Boba (Tchéky Karyo) przechodzi kilkuletnie szkolenie. Po wyjściu z ośrodka poznaje kasjera Marca (Jean-Hugues Anglade), z którym zamieszkuje. Po kilku miesiącach jednak przeszłość daje o sobie znać po raz pierwszy...


Takie filmy sensacyjne lubię! Nie jest to produkcja, gdzie scena akcji goni scenę akcji i nie ma chwili spokoju. Tutaj choć jest trochę dłużyzn i monotonii to w pewnym momencie producenci włączają pewny przeskok i akcja wskakuje na wyższy poziom. Sceny strzelanin mimo, że mają już ponad ćwierć wieku nie zestarzały się ani trochę i uważam, że to jedne z lepszych strzelanych scen w historii kina (a sekwencja pierwszego zabójstwa, jakiego dopuszcza się Nikita - filmowa poezja!). Choć sceny akcji to tutaj może 10-15 procent całego niemal dwugodzinnego filmu to i tak sądzę, że to wystarczy i tylko dla nich warto obejrzeć film. Oprócz tego mamy pokazaną też przemianę głównej bohaterki z przygłupiej ćpunki w samoświadomą kobietę, pełną uroku ale i śmiertelnie niebezpieczną. Cudowną rolą jest tutaj postać Czyściciela grana przez Jeana Reno. Epizodyczna postać jest chyba najbardziej zapadającą w pamięć osobą w filmie. Oraz zapowiedzią przyszłego Leona, w którego aktor wcieli się w jednym z następnych filmów Francuza. 
Sądzę, że film ten, choć nie stał się kultowy, jak wspomniany już Leon (może to kwestia braku wyrazistego przeciwnika, którego tutaj brakuje, a który Leon za sprawą świetnego Gary'ego Oldmana posiada) to jest jak najbardziej warty polecenia, gdyż to kawał dobrego kina. Jeśli ktoś polubił Leona zawodowca, a nie widział jeszcze Nikity to nie powinien się zastanawiać. 






sobota, 19 grudnia 2015

Mnisi po koksie

Purpurowe rzeki II: Aniołowie Apokalipsy (Les Rivières pourpres II - Les anges de l'apocalypse)
Francja 2004
reż. Olivier Dahan
gatunek: kryminał, thriller

W 2000 roku uzdolniony francuski reżyser Mathieu Kassovitz przeniósł na ekran powieść pana o nazwisku Jean-Christophe Grangé Purpurowe rzeki. Film z Jeanem Reno i Vincentem Casselem potrafił kupić widza swoim klimatem i naprawdę sporą dawką napięcia, mimo pewnych wad potrafił zaciekawić. Cztery lata później więc producenci postanowili odciąć kupon od sukcesu pierwowzoru i tak powstała kontynuacja. 


Tym razem komisarz Niemans (Jean Reno) przybywa do klasztoru  w Lorraine w sprawie dotyczącej zamurowanego tam żywcem człowieka. W międzyczasie młody policjant Reda (Benoît Magimel) potrąca uciekającego przed czymś człowieka o stereotypowym wyglądzie Jezusa. Okazuje się szybko, żesprawy zamurowany mężczyzna, jak i Jezusa coś łączy. Obaj policjanci przy pomocy religioznawczyni Marie (Camille Natta) muszą zmierzyć się z pradawną sektą mnichów oraz złowrogim Heinrichem von Gartenem (Christopher Lee).


Niestety film choć zapowiadał się dobrze nie stanowi tak dobrej produkcji, jak pierwsza część przygód komisarza Niemansa. Może to za sprawą zatrudnienia mniej utalentowanego reżysera, może zaś drażni brak Vincenta Cassela zastąpionego przez Magimela, a może sęk w tym, że część pierwsza była adaptacją książki, a fabuła dwójki została wymyślona na potrzeby filmu od zera?
W Aniołach Apokalipsy mamy do czynienia z mało frapującą historią sięgającej starożytności sekty (domyślnie powinien to być dobry temat), pełną kuriozalnych, durnych scen z wojowniczymi mnichami napędzanymi amfetaminą na czele, do tego ciężko nawiązać nić sympatii i porozumienia zarówno dla bohaterów pozytywnych, jak i negatywnych. Mamy do czynienia z bardzo nijaką produkcją, która chce czerpać zarówno ze wzorców zza oceanu, jak i ze swego poprzednika, jednak nie wychodzi jej to najlepiej.
Nie polecam tego filmu i jeśli ktoś oglądał część pierwszą to spokojnie może zakończyć swoją znajomością z postacią graną przez Jeana Reno na niej. 





poniedziałek, 5 października 2015

Uczelniane tajemnice

Purpurowe rzeki (Les rivières pourpres)
Francja 2000
reż. Mathieu Kassovitz
gatunek: kryminał, thriller

Tym razem czas na opisywanie ekranizacji powieści o tym samym co film tytule, której reżyserii podjął się autor znanej wielu Amelii czy Piątego elementu. Od dawna miałem chrapkę na ten film, jednak nie miałem okazji obejrzeć go do teraz w całości (kilka lat temu zacząłem oglądać, jednak w telewizji z bardzo długimi reklamami nie doczekałem jego końca). Teraz nadszedł czas by nadrobić zaległości. 


Poznajemy relegowanego z Paryża na prowincję znanego policjanta o nazwisku Pierre Niémans (Jean Reno). Na miejscowym uniwersytecie dochodzi do makabrycznej zbrodni, której ofiarą padł pracownik uczelni. W 200 kilometrów dalej swoje śledztwo prowadzi młody policjant Max Kerkerian (Vincent Cassel). Jego śledztwo prowadzi go w pewnym momencie w to samo miejsce, co Niemansa. 


To pierwszy film od dawna, który (przez większość czasu) oglądałem z większym napięciem. Początek jest świetny, środek dobry, końcówka słaba, jednak przez większość trwania produkcja trzyma naprawdę dobry poziom.
Wielkim plusem jest sam klimat tego filmu, którego akcja toczy się wśród zamkniętej społeczności w wyizolowanym od świata miejscu (taki pomysł niemal zawsze działa!). Cudownie (o ile tak można powiedzieć) prezentują się trupy, które jak na rok 2000 zostały genialnie ucharakteryzowane i do dzisiaj ciężko mi wymienić filmy, gdzie wyglądałoby to lepiej.
Kolejnym wielkim atutem jest świetny duet aktorski w postaci Jeana Reno oraz Vincenta Cassela. Szkoda że ci panowie nie pokazali się razem w większej ilości produkcji. Aktorom partneruje tutaj Nadia Farès oraz nieżyjący już ojciec Vincenta, Jean-Pierre Cassel. Do gry aktorskiej nie ma więc możliwości się zawieść.
Głównym minusem jest ostatni kwadrans filmu, gdyż zakończenie jest po prostu głupie. Nie czytałem książki, ale z tego co udało mi się dowiedzieć, to tam logicznie wszystko wytłumaczono i uargumentowano, tutaj tego zabrakło. Jednak mimo wszystko warto zobaczyć ten film, gdyż jest to kawał naprawdę mocnego kina, który zapewni kilka solidnych wrażeń.







poniedziałek, 21 września 2015

Dziadek Zawodowiec

Lato w Prowansji (Avis de mistral)
Francja 2014
reż. Rose Bosch
gatunek: komedia, dramat

Wiele osób wychowało się na filmach z lat 80. i 90. ubiegłego stulecia. W przedszkolu czy w szkole masa dzieci ślepo zapatrzonych była na gwiazdorów kina akcji tamtych lat. Rocky Balboa, Rambo, Terminator, Leon Zawodowiec czy przeróżne kreacje Jeana Claude'a van Damme'a  to osoby, których obraz i podobieństwo trwale zapisały się w mózgu obecnych 20-30 latków jako jednoosobowe, niezniszczalne maszynki do zabijania. Jaki więc szok musi nastąpić, gdy mijający czas powoduje, że widz obserwuje tego samego Leona Zawodowca  w roli dziadka. I to dość stetryczałego dziadka.


Trójka rodzeństwa z Paryża, których rodzice niebawem mają wziąć rozwód przybywa na wakacje do dziadków mieszkających w Prowansji. Mimo że utrzymują częsty kontakt z babcią (Anna Galiena) to po raz pierwszy ujrzą niezbyt miłego dziadka Paula (Jean Reno). Dwumiesięczny pobyt na peryferiach zapowiada się ciężko zarówno dla Lei (Chloé Jouannet), Adriena (Hugo Dessioux) oraz młodego Theo (Lukas Pelissier), ale także dla skonfliktowanego z ich matką dziadka. 


Filmów o podobnej strukturze fabularnej było tak wiele w historii kina, że ciężko nawet je zliczyć. Schematyzm polegający na roli podstarzałego tetryka, który skrywa jakieś tajemnice bujnego życia w przeszłości, który musi odkryć radość życia na nowo i pogodzić się z rodziną i opozycja w postaci wywiezionych na siłę młodych ludzi nie mogących zrezygnować z nowinek technicznych na rzecz prostego życia z ciężkim w obejściu przodkiem to bardzo wyświechtany temat. Jednak film ten ma kilka naprawdę ciekawych patentów, które sprawiają, że ogląda się go może nie z wypiekami na twarzy, ale jednak z pewnym zainteresowaniem. Śledząc losy postaci na urokliwych terenach, wśród urokliwych krajobrazów regionu mamy do czynienia z żywym folderem reklamowym Prowansji. Aż chce się rzucić wszystko i wyjechać tam, by cieszyć się spokojnym, wolno płynącym życiem z dala od zgiełku.
Plusują także aktorzy z Jeanem Reno na czele. Dawna francuska ikona kina akcji pokazuje, że także w innych rolach daje radę. Dzielnie sekundują mu młodzi aktorzy z uroczą Chloe Jouannet na czele. Radę daje także obsadzona jako babcia Galiena. Taki MILF (a w sumie GILF, bo rolę MILFa gra tutaj Aure Atika) to marzenie każedgo wnuczka. Oczywiście film poprzez swój schematyzm nie może liczyć na jakieś wielkie laury i jego powtarzalność to też największy minus jednak dzięki swemu klimatowi sprawia, że warto poświęcić mu trochę czasu.