Pokazywanie postów oznaczonych etykietą F. McDormand. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą F. McDormand. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 października 2018

Poza prawem

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri (Three Billboards Outside Ebbing, Missouri)
USA, Wielka Brytania 2017
reż. Martin McDonagh
gatunek: dramat, kryminał, komedia
zdjęcia: Ben Davis
muzyka: Carter Burwell


Kilka miesięcy przed premierą tego filmu przed kinowym seansem innej produkcji wyświetlono zwiastun 3 billboard'ów i ten zlepek scen sprawił, że zapamiętałem ten tytuł (co dzięki jego specyficznej, długiej nazwie nie było zresztą całkowicie trudne). Późniejsze przychylne recenzje wzbudziły we mnie jeszcze większe oczekiwanie na film McDonagh'a. Także po premierze nie kino nie musiało długo czekać na moją obecność na tym tytule.


Film przenosi widzów do zamieszkałego przez redneck'ów tytułowego małego miasteczka na amerykańskiej prowincji. Kilka miesięcy po zamordowaniu córki Mildred (Frances McDormand) policja wciąż nie odnalazła sprawców tej zbrodni. Rozgoryczona kobieta stara się wpłynąć na miejscowych stróżów porządku poprzez zamieszczenie przy wyjeździe z miasteczka prowokacyjne teksty uderzające w szeryfa Willoughby'ego (Woody Harrelson). Sytuacja ta powoduje zamieszanie w miasteczku...


Film reżysera Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj jest praktycznie pozbawiony słabych punktów. Może jako całość nie jest arcydziełem jednak żaden z punktów kinematograficznego rzemiosła u McDonagha nie szwankuje. Twórca ten świetnie w scenariuszu połączył historię dramatyczną, komediową i kryminalną i wręcz genialnie napisał postaci, które pojawiają się na ekranie. Jednak nawet najlepsze dialogi mogą położyć źle dobrani aktorzy. Na szczęście producenci filmu świetnie trafili z osobami występującymi w filmie. Mało kiedy widzi się tak dobrze zagrany przez tak wielu aktorów film. Zarówno wymienieni już McDormad i Harrelson, ale i wcielający się w Dixona Sam Rockwell, Peter Dinklage i nawet Lucas Hedges wypadają w swych rolach przekonująco. Nic dziwnego, że film, jak i jego twórcy zostali zauważeni na ceremonii oscarowej. Mało w tym roku było filmów aż tak absorbujących widza. A że już trochę minęło od jego premiery to tych, którzy jeszcze nie widzieli zachęcam do zapoznania się z tą produkcją.






piątek, 19 września 2014

A co Ty zrobiłbyś dla pieniędzy?

Fargo 
USA 1996
reż. Ethan Coen, Joel Coen
gatunek: thriller, dramat
zdjęcia: Roger Deakins
muzyka: Carter Burwell

Tytułowe Fargo to zabita dechami mieścina w Dakocie Północnej, gdzie na samym początku filmu jesteśmy świadkami dziwnego układu. Grany przez Williama Macy'ego Jerry Lundegaarden zawiera układ z dwoma zbirami, w ramach którego ci mają porwać jego żonę i wymusić okup od bogatego teścia Jerry'ego. W roli jednego ze zbirów późniejszy bohater serialu Zakazane Imperium - Steve Buscemi, którego rola w produkcji zapadła mi najbardziej w pamięć. Później akcja przenosi się do stanu Minnesota a sam plan zaczyna się poważnie komplikować...



W filmie braci Coen mimo zaledwie trochę ponad 90 minut akcji fabuła biegnie nieśpiesznie i tylko w kilku kluczowych momentach mknie niczym rasowe Ferrari. Umiejętnie dawkowana akcja pozwala widzowi odpocząć między najważniejszymi momentami, pokazując monotonne życie mieszkańców amerykańskiej prowincji. Śledząc tę produkcję widzimy, że każdy bohater, zarówno pierwszo, jak i drugoplanowy wygląda tutaj nieszczególnie twarzowo, każdy jest tutaj brzydki, zniszczony życiem. Czy to główny bohater, jego żona, bandyci, biznesmeni, policjanci (i policjantki), prostytutki. Życie doświadcza każdego...
Brawa należą się też za świetny montaż i pracę kamery. Wspaniale widzimy, a momentami wręcz czujemy fantastyczny klimat zimy, czy to w zabitych dechami mieścinach, czy też na ośnieżonych pustkowiach. Zima w tym filmie zarówno przeraża, jak i fascynuje jednocześnie. W żadnej innej produkcji nie widziałem tak dobrze przedstawionego śnieżnego, zamglonego pustkowia. 



Reasumując w Fargo mamy do czynienia z filmem dobrym, a momentami wręcz bardzo dobrym. Sama intryga czasem schodzi na drugi plan, by pokazać skrawki życia występujących na ekranie postaci. Twórca pokazuje tutaj, że mimo tragedii, jaka ma miejsce, każdy musi toczyć dalej własne życie. A jak już się z nim upora to zależy wyłącznie od niego. Po seansie zostają w głowie dwa pytania - do czego zdolny jest człowiek, by zgarnąć pewną ilość pieniędzy oraz ile tak naprawdę warte jest ludzkie życie?