Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A. Jolie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A. Jolie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 grudnia 2015

Fatalne zauroczenie

Grzeszna miłość (Original Sin)
USA 2001
reż. Michael Cristofer
gatunek: melodramat, thriller


W świąteczny wieczór postanowiłem sięgnąć po film, który chciałem obejrzeć od pewnego czasu. W czasach gimnazjum zobaczyłem jedną scenę z tej produkcji, która zapadła mi mocno w pamięć. Teraz wreszcie udało mi się zobaczyć resztę scen z tego filmu i teraz kilka zdań o wrażeniach. 


Bogaty plantator z Kuby Luis Vargas (Antonio Banderas) wysyła do amerykańskiej gazety ogłoszenie, w którym szuka żony. W ten sposób poznaje Julię (Angelina Jolie), która przybywa wkrótce na wyspę. Młoda kobieta okazuje się znacznie piękniejsza niż na zdjęciach wysłanych wcześniej. Luis szybko zakochuje się w swej żonie, jednak ta w pewnym momencie znika bez śladu zabierając też wszystkie jego oszczędności. 


Antonio Banderas, który na początku lat dwutysięcznych wciąż był jednym z bardziej wielbionych aktorów płci męskiej oraz wschodząca gwiazda Angeliny Jolie, wówczas dwudziestosześcioletniej to chyba idealna para do melodramatu erotycznego według wielu kinomaniaków. I naprawdę ta para aktorów dobrze wypada na ekranie razem, widać chemię krążącą wśród nich.
Także ich sceny erotyczne są chyba najlepiej wykreowanymi scenami tego typu w kategorii filmowego soft porno. Miło oglądać wijącą się po łóżku lub leżącą w wannie młodą żonę Brada Pitta.
Pierwsza połowa produkcji zapowiada naprawdę dobry film i jeśli taką formę prezentowałby w całości to mógłby to być obecnie jeden z najlepszych filmów w dorobku głównych aktorów. Niestety druga połowa produkcji jest naprawdę słaba, przewidywalna i po prostu nudna. 
Ogólnie jeśli jest się fanem głównych bohaterów to warto film zobaczyć, także jako melodramat jest to film wart uwagi, jednak jako całość uznam go za średni. Można, acz niekoniecznie. 





niedziela, 26 lipca 2015

Angelina w stylu retro

Oszukana (Changeling)
USA 2008
reż. Clint Eastwood
gatunek: dramat

Opisywany właśnie film dzieje się pod koniec lat XX ubiegłego wieku. Lubię bardzo okres dwudziestolecia międzywojennego i pierwszej powojennej dekady i umiarkowanie często poświęcam temu zagadnieniu czas zarówno w literaturze historycznej, prozie czy filmie. Główną osią tematyczną przeważnie są wtedy wojny gangów, prohibicja czy intrygi kryminalne w stylu noir. Tym razem jednak choć mamy lata dwudzieste tych wątków niemal zabraknie, gdyż znany wszystkim reżyser bardziej skupił się na wątku obyczajowym. Co z tego wynikło?



Główną bohaterką jest kobieta pracująca, która samotnie wychowuje dziecko, późniejsza tytułowa oszukana Christine Collins (Angelina Jolie). Jej spokojną egzystencję zaburza fakt, że pewnego dnia ginie jej syn. Po kilku miesiącach policja przekazuje jej wiadomość, że dziecko się odnalazło. Jednak szybko okazuje się, że odnaleziony chłopak nie jest synem pani Collins. Zrozpaczona matka podejmuje batalię w celu odnalezienia prawdziwego dziecka, chociaż struże prawa z kapitanem Jonesem (Jeffrey Donovan) na czele próbują jej wmówić, że odnaleziony chłopak należy do niej. Kobiecie w walce pomaga pastor Briegleb (John Malkovich). 


Pierwsze co zwraca uwagę w tym filmie i to jak najbardziej na plus to bardzo starannie i zmyślnie dobrane kostiumy. Jolie i spółka w stylowych ciuszkach z epoki, na tle ówczesnych automobili oraz innych rekwizytów prezentują się naprawdę zacnie. Za to wielki plus. Historia obyczajowa, która po pewnym czasie zyskuje pewną intrygę kryminalną (a to za sprawą między innymi znanego z House of cards Michaela Kelly'ego w roli dociekliwego detektywa) co wychodzi tej ckliwej produkcji na plus. Wątek seryjnego mordercy dzieci (który w czasie dokonywania mordów sam miał niewiele ponad 20 lat) jest zatrważający, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z prawdziwą historią.
Gra aktorska też wygląda całkiem solidnie. Angelina Jolie dała radę zmierzyć się z epoką oraz bardziej dramatyczną rolą. Sekundujący jej Donovan, Malkovich, Kelly czy Jason Butler Harner także całkiem dobrze wypadają na ekranie. Jednak mimo że film zebrał zarówno od krytyków, jak i widzów pozytywne recenzje mnie aż tak bardzo do siebie nie przekonał. Tego typu film powinien wzbudzać większe emocje, ja zaś obserwowałem dramatyczne losy Collins beznamiętnie i niespecjalnie czekałem na rozwiązanie zagadki losów jej dziecka. A biorąc pod uwagę, że sam film trwał niemal dwie i pół godziny to trochę trzeba się naczekać. Irytowało mnie też kilka zagrywek fabularnych, które były zupełnie nielogiczne, a o których nie będę pisał, aby nie spojlerować. W miarę uważny widz powinien zauważyć to w czasie seansu i wiedzieć o co chodzi.
Nie mamy do czynienia z filmem złym ale nie powiedziałbym, że jest bardzo dobry. Jak dla mnie wyszedł film trochę wyższy niż przeciętniak w hollywoodzkim stylu. A co do Clinta Eastwooda to jednak wolałem go po drugiej stronie kamery.