Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1956. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1956. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 grudnia 2017

Prywatna planeta

Zakazana planeta (Forbidden Planet)
USA 1956
reż. Fred M. Wilcox
gatunek: sci-fi
zdjęcia: George J. Folsey
muzyka: Louis Barron

Zapewne część czytelników uważa, że fenomen filmów science-fiction to dość młoda przypadłość i filmy tego typu święcą tryumfy od całkiem niedawna. Ci, którzy tak twierdzą nawet nie wiedzą, jak bardzo się mylą. Filmy o tej tematyce, a razem z nimi i literatura tego typu swoje złote lata miały dawno temu, a w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego stulecia produkcje tego gatunku wychodziły wręcz masowo ciesząc się wielkim zainteresowaniem ówczesnej widowni. Dzisiaj przedstawię jeden z takich filmów. 


Kosmiczna ekipa ratunkowa kierowana przez komandora J.J. Adamsa (Leslie Nielsen) dociera na planetę Altair, by dowiedzieć się, co stało się z przybyłymi na tę planetę wcześniej członkami statku kosmicznego Bellerofont. Kosmonauci szybko odkrywają, że jedynymi żywymi mieszkańcami na Altair są doktor Mobius (Walter Pidgeon) oraz jego atrakcyjna córka, Altaira (Anne Francis)...


Wszyscy znają i kojarzą zmarłego przed siedmiu laty Lasliego Nielsena. Jednak jego zapisane w naszych wspomnieniach oblicze aktora to twarz starszego pana występującego w charakterystycznych komediowych rolach w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dwudziestego stulecia. Mało kto kojarzy go jednak z innych, wcześniejszych występów. Dzięki temu klasycznemu filmowi mamy więc okazję poznać młodego Nielsena w jednej z jego pierwszych większych ról kinowych. Także sama okazja zobaczenia aktora obsadzonego poza swoim późniejszym emploi może być powodem, dla którego fani kina zainteresują się filmem.
Ale obecność kultowego dla wielu aktora nie jest jedynym pozytywnym punktem całości. Bo chociaż mamy do czynienia z filmem sprzed ponad sześćdziesięciu lat i wiadomo, że szczególnie efekty typowe dla kina sci-fi z tamtego okresu wydają się dzisiaj śmieszne czy wręcz żenujące, to relatywnie patrząc wciąż dostajemy niezłą historię (z kilkoma drażniącymi brakami logicznymi), na którą patrzy się z zaciekawieniem. Świat przedstawiony w filmie jest frapujący, a tajemnica tytułowej planety angażuje widza w poznawanie historii załogi Bellerofonta oraz późniejszej misji ratunkowej. Dla niektórych ówczesne przedstawienie kobiety jako tylko uroczego obiektu seksualnego może razić, tak samo jak sam wątek hmm romansowy jednak jako całość otrzymujemy solidny film science fiction nakręcony w realiach sprzed kilku filmowych epok. Myślę, że to wystarczające argumenty dla prawdziwych kinomaniaków, by poświęcić swój czas na Zakazaną planetę.





niedziela, 6 marca 2016

Wpuszczeni w kanał

Kanał 
Polska 1956
reż. Andrzej Wajda
gatunek: wojenny, dramat

Dzisiaj zabrałem się za prawdziwą klasykę polskiej (ale i światowej) kinematografii. Z okazji 90 urodzin jednego z najlepszych reżyserów w historii rodzimego kina powtórzyłem sobie po kilku latach jeden z jego pierwszych filmów, Kanał. Produkcja Wajdy była jedną z tych, które zapoczątkowały znaną i cenioną w skali globu polską szkołę filmową. 


Przenosimy się do zgliszczy zniszczonej Warszawy, by prześledzić losy resztek pewnej kompanii powstańców w ostatnich chwilach tego tragicznego zrywu. Obserwujemy zdziesiątkowany oddział porucznika Zadry (Wieńczysław Gliński) i jego zastępcy Mądrego (Emil Karewicz). Dowódca postanawia przedostać się z oblężonego przez Niemców Mokotowa do wciąż broniącego się Śródmieścia. Droga ma wieść przez kanały. Wśród podążających za dowódcą są między innymi Korab (Tadeusz Janczar) i łączniczka Stokrotka (Teresa Iżewska). 


Na początku trzeba wyraźnie zaznaczyć, że mamy do czynienia z filmem już sześćdziesięcioletnim. Jakby nie patrzeć taki dystans dzielący powstanie tego dzieła, a współczesność to kilka kinowych epok, gdzie w świecie filmu zmieniło się niemal wszystko i to kilka razy. Film ten jednak wciąż potrafi urzec i mimo tego, że w pewnych aspektach siłą rzeczy się zestarzał to jest warty obejrzenia nie tylko ze względu na to, że tak wypada. Film Wajdy został doceniony zagranicą o czym świadczy choćby nagroda na festiwalu w Cannes, a co pokazuje, że jak na swoje czasy był to film nie odstający od ścisłej światowej czołówki, a czasem nawet ją wyprzedzający. Gra aktorska dla nieprzywykłych do starszych filmów może dziwić, ale ta trochę teatralna maniera wypowiadania kwestii to ogólny trend filmów tamtych czasów i nie należy brać tego na minus. Po prostu wtedy takie klasycystyczne podejście do zawodu było ogólnoświatową normą i nic w tym dziwnego. 
Film poraża na pewno swą tematyką i sposobem przedstawienia bohaterów. Wśród ruin Warszawy zniszczonej w czasie powstania lawirują niedobitki powstańców, którzy są już wyzuci z wszelkiej pozostałej nadziei na zwycięstwo, są pogodzeni z losem i niechybną śmiercią. Chcieliby tylko zginąć godnie, z w bronią w ręku. Są to też ludzie z krwi i kości, zwykli mieszkańcy Warszawy, którym daleko do wypowiadania bohaterskich kwestii. Na pewno wielu ludzi w filmie nakręconym w 12 lat po wydarzeniach w nim opisanych liczyli na inne podejście do tematu. Jednak ten pierwszy poodwilżowy film o powstaniu ani nie gloryfikuje ani nie gani. Jest też wydaje mi się bardziej wiarygodny niż patetyczne filmy o powstaniu i powstańcach, którymi niedawno raczyli nas rodzimi twórcy. 
Mamy w filmie kilka scen, które jak na tamte czasy dowodziły geniuszu twórców. Andrzej Munk, który był typowany do nakręcenia produkcji odmówił, po przeanalizowaniu warszawskich kanałów uznając, że w takich warunkach nie da się nakręcić filmu. Wajda udowodnił jednak, że się dało. Atmosfera w kanale została zaś naprawdę świetnie: mrok, klaustrofobia, słabe światło z latarek, duszność i smród. Widz oglądając wędrówkę czuje się niemal tak samo, jak sami bohaterowie w środku. Także scena początkowa, która w długim ujęciu przez kilka minut przedstawia kluczących w ruinach głównych bohaterów przedstawiając ich pokrótce została zrealizowana na bardzo wysokim poziome i wyprzedziła swoje czasy. 
Film ten, choć w pewnych względach anachroniczny jest pozycją obowiązkową dla każdego fana kina i uważam, że należy go zobaczyć.