Pokazywanie postów oznaczonych etykietą T. Simpkins. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą T. Simpkins. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 listopada 2015

Dwa światy

Naznaczony (Insidious)
USA, Kanada 2010
reż. James Wan
gatunek: horror


Tym razem przyszła kolej na kolejny horror opisywany na tym blogu. Niestety większość oglądanych filmów tego gatunku przeze mnie w ostatnim roku (dzięki czemu mogły zostać tu opisane) miała według mnie dość niską jakość przez co i oceny były niezbyt wysokie. Ostatnimi dobrymi filmami z tego gatunku jakie widziałem i mogę z czystym sercem polecić to Mama i Kobieta w czerni. Można też zobaczyć Obecność. Ta ostatnia jest dziełem reżysera, który dał światu szokującą pierwszą Piłę, a także jest reżyserem opisywanego właśnie filmu. To wydaje się odpowiednią gwarancją, by uznać że Naznaczony będzie czymś wartym uwagi.


Poznajemy młode małżeństwo z trójką dzieci. Josh (Patrick Wilson) i Renai (Rose Byrne) wraz z potomstwem wprowadzają się do nowego domu. Pewnego dnia ich najstarszy syn, Dalton (Ty Simpkins) spada z drabiny na strychu, po czym zapada w śpiączkę. Od tego czasu Renai jest świadkiem zjawisk paranormalnych, które nie ustają mimo kolejnej wyprowadzki. Po radzie matki Josha (Barbara Hershey) małżeństwo postanawia skorzystać z pomocy medium (Lin Shaye).


Wan w tym filmie zastosował chyba 80% pomysłów występujących w gatunku jakim jest horror. Czego tu nie znajdziemy: zamykające się same z siebie drzwi, poruszająca się niewidzialną siłą klamka, szmery i stuki, pojękiwania w nawiedzonym złym domu, zjawy poruszające się w pobliżu, demony, pogromców duchów, krwawe odbicia rąk na białych prześcieradłach, równoległy świat duchów etc. Do wyboru, do koloru. Jest tego aż za dużo i przesyt tych strachów zamiast powodować lęk wzbudza śmiech (przynajmniej u autora tych słów). Czerwonomordy demon, który powinien być głównym złym (i w założeniu jest) całego zamieszania powoduje salwę śmiechu zamiast choć grama przerażenia. Film w ogóle nie straszy, a raczej aspiruje do bycia niespełnioną komedią. 
Do tego postaci duchów są tak marnie zrobione, że wzbudzają nie paniczny lęk a co najwyżej wyrazy politowania. No bo kto boi się zjaw wyglądających jak figury woskowe wyciągnięte wprost ze sławnego gabinetu madame Tussauds? 
Ogólnie sama fabuła też raczej do odkrywczych (jak zresztą przeważnie w horrorach) nie należy i sam fakt, że ktoś postanowił jeszcze odcinać kupony i nakręcił dwie kolejne części zakrywa o niesmaczny żart. Najgorsze jest to, że filmy te zwróciły się pewnie w kilka pierwszych godzin wyświetlania w kinach. Ja w każdym razie nie mam zamiaru ich oglądać. Nie po tym co zobaczyłem w części pierwszej, podobno najlepszej.