Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sasha Grey. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sasha Grey. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 lutego 2015

Czy istnieje życie po porno?

Link do zbrodni (Open Windows)
USA, Hiszpania 2014
reż. Nacho Vigalondo
gatunek: thriller
zdjęcia: Jon D. Domínguez
muzyka: Jorge Magaz

Sasha Grey nie ma łatwego życia. Mimo dopiero 27 lat na karku przeszła już naprawdę wiele. Obecnie jest prawdziwym człowiekiem renesansu i próbuje się spełniać kolejno jako aktorka, modelka, muzyk i pisarka. Z wcześniejszej kariery musi chomikować wiele cennych nagród, takich jak: AVN Award za Najlepszą Scenę Trójkątu,  AVN Award za Najlepszą Scenę Seksu Grupowego , AVN Award w kategorii Best Anal Sex Scene  czy nawet AVN Award w kategorii Best Oral Sex Scene. Po obejrzeniu Dziewczyny zawodowej nie sądziłem, że przyjdzie mi jeszcze ochota na oglądanie panny Grey w mainstreamowych produkcjach. Jednak skusiłem się na nią raz jeszcze. Czy słusznie?


Głównym bohaterem Open Windows jest Nick Chambers (znany z m.in. z roli Froda we Władcy Pierścieni Elijah Wood), który prowadzi bloga o znanej aktorce Jill Goddard (Saha Grey). Przybywa on do miasta, gdzie aktorka promuje swój najnowszy film, w celu spotkania z nią na kolacji, którą to wygrał w konkursie dla fanów Goddard. Po przejechaniu niemal całej Ameryki i zakwaterowaniu się w hotelu do Nicka zgłasza się za pomocą  wideopołączenia tajemniczy Chrod (Neil Maskell), który wyjawia mu, że z powodu kaprysu Jill do ich spotkania nie dojdzie. Proponuje też Nickowi pewny rodzaj zemsty na aktorce. Chambers nie wie, że z początku ich nieszkodliwe działania nieść będą olbrzymie konsekwencje, a sam Nick stanie się marionetką w rękach utalentowanego hackera.


Produkcja jest nakręcona w dość specyficzny, oryginalny sposób. Dużą część akcji widzowie śledzą za pomocą wpatrywania się w tytułowe otwarte okna z przekazem wideo, które to wyświetlają się na ekranie laptopa Nicka. Nie jest to może zabieg aż tak bardzo nowatorski, były już produkcje, w których wydarzenia śledziliśmy z amatorskich kamer etc. jednak nie było czegoś takiego, jak w produkcji hiszpańskiego reżysera. 
Ogólnie po pierwszej części filmu ma się wrażenie, że oglądany obraz będzie zaskakująco dobry. Potem jednak poziom spada, jednak do Dziewczyny zawodowej nie ma się co porównywać. Jest zdecydowanie lepiej. Ogólnie samo zatrudnienie Wooda podniosło rangę filmu, gdyż gdyby Nicka zagrał anonimowy aktor na pewno nie wywołałoby to tyle rozgłosu. A tak gwiazdor komercyjnej produkcji w parze z aktorką porno - to nawet jak nie musi się udać, to może się sprzedać. 
Dostaliśmy typowego średniaka, którego oglądanie nie boli, ani też nie obejrzenie nie powoduje żadnej straty. Dla fanów zarówno Sashy jak i Wooda pewnie godne polecenia, dla innych - ciekawostka. 





poniedziałek, 22 września 2014

W poszukiwaniu straconego czasu

Dziewczyna zawodowa (The Girlfriend Experience)
USA 2009
reż. Steven Soderbergh
gatunek: dramat? obyczajowy?
zdjęcia: Steven Soderbergh
muzyka: Ross Godfrey

Zapewne gdyby nie fakt, że w głównej roli filmu Soderbergha osadzono znaną z porno Sashę Grey nikt nie musiałby się męczyć z podziwianiem tej produkcji. Jednak dzięki temu debiutowi panny Grey w normalnym filmie wielu ludzi, w tym i ja skusiło się na zapoznanie się z tą produkcją. Poznajemy w niej młodą dziewczynę o imieniu Chelsea (w tej roli oczywiście Grey), która to zarabia na życie jako dziewczyna do towarzystwa. Podobno cała akcja toczy się w czasie kampanii prezydenckiej z 2008 roku. Podobno, bo nawiązań do niej za wiele nie uświadczymy...


Ciężko mówić tutaj o jakiejś fabule, gdyż po prostu jesteśmy świadkami dwuosobowych dialogów lub monologów głównej bohaterki, która może i trudni się prostytucją ale posiada też rozbudowane życie wewnętrzne, więc czasem musimy posłuchać jej rozmyślań. Przeważnie jednak ogranicza się to do tego, że Chelsea tłumaczy nam co ubrała na spotkanie. W tle mamy tam jeszcze stałego chłopaka głównej bohaterki (sic!), który jest z nią podobno od półtora roku, dochodzą do tego spotkania na rozmowę z dziennikarzem zgłębiającym tajniki zawodu dziewczyny do towarzystwa jednak wątki te są tak płytkie, że nie ma co się w nie zagłębiać.


Odrębne zdanie należy się pracy kamery. W zasadzie nie ma tu mowy o żadnej jej pracy. Każda scena wygląda tak, że mamy statyczną kamerę umiejscowioną gdzieś w próżni i na jej tle śledzimy rozmowy nieruchomych bohaterów. Zero jakiejkolwiek dynamiki, zero zbliżeń (a do zbliżeń przyzwyczaili się przecież fani twórczości Sashy), po prostu jest i kręci. Przypomina mi to popularny kiedyś polski serial Kasia i Tomek, gdzie raz postawiona kamera ogarniała jeszcze tytułowych bohaterów lecz inni już byli poucinani. 

Reasumując mamy tu do czynienia z bardzo słabą produkcją. Cóż z tego, że Sasha Grey radzi sobie lepiej z konwencjonalnym aktorstwem niż bracia Mroczkowie skoro produkcja ta nie ma ani sensu w zakresie fabuły (trudno tu w zasadzie mówić o jakiejkolwiek fabule), gra aktorska jest słaba, a praca kamery woła o pomstę do nieba. Jeśli ktoś liczy na łóżkowe wyczyny Grey, to też się przeliczy, gdyż w zasadzie oprócz kilku sekund, na których widać ją topless nie ma tu nic więcej. Fani jej aktorstwa lepiej niech wrócą do gatunku, z którego się wywodzi. Dawno nie oglądałem tak złego filmu, miałem problem z określeniem nawet jego gatunku. 75 minut niczego. Jednym słowem DRAMAT! A więc niech będzie dramat.