Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Kawalerowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Kawalerowicz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 stycznia 2018

Upadek

Śmierć prezydenta
Polska 1977
reż. Jerzy Kawalerowicz
gatunek: dramat, biograficzny, historyczny
zdjęcia: Jerzy Łukaszewicz, Witold Sobociński
muzyka: Adam Walaciński

Postać Gabriela Narutowicza jest w Polsce a co gorsze wśród samych Polaków mało znana. Wszyscy znamy pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych, zaś wielu ludzi w Polsce nie wie nic o pierwszym prezydencie własnego kraju. Sytuacja w USA nie do pomyślenia. Dlatego też dobrze, że przed czterdziestu laty powstał ten film, który przybliża postać Narutowicza i burzliwe czasy, w których żył (a przede wszystkim musiał umrzeć).


W polskim Sejmie trwają ostre dyskusje na temat wyboru historycznego, pierwszego prezydenta niepodległego kraju. Sytuacja jest patowa, gdyż każde stronnictwo opowiada się za swoim kandydatem. W kryzysowej sytuacji lewica i ludowcy proponują wystawienie w wyborach ówczesnemu ministrowi spraw zagranicznych, Gabrielowi Narutowiczowi (Zdzisław Mrożewski). Ten niechętnie zgadza się kandydować, z czego otwarcie niezadowolone są środowiska prawicowe.


Film Kawalerowicza jest niemal dokumentalnym zapisem ostatnich dni życia Gabriela Narutowicza. Skupia się nie tylko na osobie ministra i późniejszego prezydenta ale pokazuje też nastroje społeczne, które panują w Warszawie zimą roku 1922. Wydaje się, że film ten będący aktorską wersją prawdziwych wydarzeń sprzed stu lat powinien być dla współczesnego widza nie tylko lekcją historii a przestrogą. Przestrogą przed skrajnościami i nienawiścią polityczną, która od lat trawi Polskę. Widząc co spotkało nieszczęsnego prezydenta może warto pomyśleć nad tym, gdzie są granice konfliktu politycznego.
Film mimo powstania w poprzednim ustroju wydaje się uczciwie i wiernie pokazywać zdarzenia z początku funkcjonowania II Rzeczypospolitej. Wydarzenia na ekranie śledzi się jak kronikę, a oglądanie gry aktorskiej dostarcza przyjemności. Doskonale została nie tylko poczciwa postać prezydenta została zagrana przez Mrożewskiego, ale i świetnie wpasował się w rolę marszałka Piłsudskiego Jerzy Duszyński, który nie tylko wygląda ale i mówi, jak odgrywana przez niego postać. Warto zaznaczyć też emocjonalną, wyrazistą rolę Marka Walczewskiego, który wcielił się w mordercę Eligiusza Niewiadomskiego. Generalnie ciężko znaleźć tutaj słaby punkt aktorski. Co ważne nie tylko dobrze odwzorowano postaci historyczne ale i zadbano odpowiednio o wskrzeszenie Warszawy roku 1922. Kostiumy, dekoracje, przedmioty, oręż wojskowy - przywiązanie twórców do detalu świetnie wprowadza w klimat minionych czasów.
Reasumując jest to film trudny. Na pewno część osób może się oglądając go zacząć wstydzić za Polskę (i jej niechlubną przeszłość, która niestety miała miejsce w czasie zawartym w filmie). Jednak uważam, że każdy mieszkaniec naszego kraju powinien obejrzeć ten film. Może nawet w szkole. 




niedziela, 3 kwietnia 2016

Opętanie po polsku

Matka Joanna od Aniołów
Polska 1961
reż. Jerzy Kawalerowicz
gatunek: dramat

Właśnie zmierzyłem się z prawdziwą klasyką polskiego kina i teraz czeka mnie naprawdę trudne zadanie opisania tego, co widziałem. To kolejny po Idzie i Niewinnych opisywany na blogu film z zakonnicami w rolach głównych, jednak patrząc na moją filmową shortlistę zapewniam, że jeszcze nie ostatni. Mamy film, który jak niemal żaden inny wywołał kontrowersję i zgorszenie, przez jednych został doceniony, a przez innych niemal zrównany z ziemią. Najwidoczniej więc film Kawalerowicza to jeden z gatunku tych, które albo się kocha albo nienawidzi. Ja zaś niczym kiedyś Donald Tusk według słów posłanki Rokity stoję w stosunku do niego w rozkroku. 


Przenosimy się na wschodnie rubieże XVII lub XVIII wiecznej Polski (czas akcji nie jest znany). Tam właśnie znajduje się oddalony od ludzkich sadyb żeński klasztor, do którego zmierza wysłany przez przełożonych ksiądz Suryn (Mieczysław Voit). Musi on zbadać pogłoski o opętaniu przez demony znajdujących się w klasztorze zakonnic. Wkrótce wraz z innymi księżmi rozpoczyna egzorcyzmy względem przeoryszy zakonu, Matki Joanny od Aniołów (Lucyna Winnicka).


Film ten przed 55 laty, gdy doczekał się premiery wywołał sporą polaryzację społeczeństwa, zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Skrajne opinie, których się doczekał to dość anormalna przypadłość. Wymienić można między innymi fakt, że otrzymał on nagrodę specjalną jury na znaczącym festiwalu w Cannes, gdzie jednak musiano przyspieszyć jego premierę, gdyż o zablokowanie emisji apelował sam Watykan. W Polsce mimo nagród na konkursach filmowych zarówno dla reżysera, jak i świetnych głównych aktorów film został uznany przez Polaków w sondzie OBOPu za ten, który podobał się w tym roku najmniej. Polski Kościół apelował zaś do cenzury, by nie puszczano go w kinach, a władza propagandowo oznajmiała, że w filmie ma miejsce odwieczna walka klas...Po latach okazało się, że jeden z najwybitniejszych światowych reżyserów, Martin Scorsese, który jest wielkim fanem polskiego dawnego kina uważa film Kawalerowicza, za jeden z lepszych, jakie widział i umieścił go na liście filmów w objazdowym projekcie Martin Scorsese Presents: Masterpieces of Polish Cinema, w ramach którego w całym USA odbywały się pokazy najlepszych zdaniem reżysera polskich arcydzieł filmowych (więcej o tym godnym uwagi cyklu pod TYM LINKIEM). Nie ulega jednak wątpliwości, że film Kawalerowicza jest trudny w odbiorze i wielu może to zniechęcić od samego początku. 
Mamy tu zalążki horroru i egzorcyzmowanie diabła. Zanim więc wyszedł sławny na cały świat Egzorcysta odrobinę podobne rzeczy mieliśmy już u nas, w PRLowskim kinie początku lat 60. Warto dodać, że całość powstała na podstawie opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza. To co rzuca się w oczy, to bardzo skromne, ascetyczne miejsca, gdzie toczy się akcja. Czy to pod klasztorem, czy w samym klasztorze wszędzie są przysłowiowe puste ściany, brak jakichkolwiek przedmiotów. Cały obszar obok klasztoru przypomina krajobraz księżycowy. Mamy więc do czynienia z ziemiami bardzo niegościnnymi. Na uwagę zaś zasługuje gra aktorska, gdzie choć czasem teatralnie, jednak bardzo kunsztownie świetnie spisują się Voit i Winnicka. To po prostu trzeba zobaczyć. Historia grana przez nich postaci jest natomiast w gruncie rzeczy historią miłosną, gdyż ludzie jako ludzie wiodący klasztorne życie miłość biorą za podszepty diabła.  Nie wiem czy jest to film, który postawię na pierwszym planie najlepszych polskich produkcji, jak dla mnie jest w nim za wiele rzeczy, które mi się nie spodobały, jednak ma w sobie wiele niewątpliwych plusów. Metafizyczność ponadczasowego tematu, gdzie religia spotyka się z miłością, piękne zdjęcia stworzone przez Wójcika, świetna gra aktorska i jeszcze lepsze dialogi to jednak powody, dla których film należy poznać. Myślę, że tak jak i z innymi produkcjami - aby się przekonać czy coś jest dobre czy nie należy zobaczyć samemu.