Pokazywanie postów oznaczonych etykietą H. Swank. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą H. Swank. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 grudnia 2015

Tajemnica zbrodni

Czarna Dalia (The Black Dahlia)
USA 2006
reż. Brian De Palma
gatunek: kryminał 


Elizabeth Short - to imię i nazwisko pewnie obecnie mało komu coś mówi. Jednak jeśli wspomni się o niejakiej Czarnej Dalii co poniektórym już coś powinno w głowie zaświtać (nie wiem czy w Polsce, ale w Ameryce na pewno). Sprawa Czarnej Dalii jest obok zbrodni dokonywanych w wiktoriańskiej Anglii jedną z najbardziej tajemniczych wciąż niezbadanych przypadków w historii kryminalistyki. Zamordowana w brutalny sposób na początku 1947 roku dała inspirację do między innymi powstania książki popularnego pisarza kryminałów,  Jamesa Ellroya, na której to oparty jest ten film. 


USA niedługo po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej. Dwaj znani kalifornijscy bokserzy znani jako Ogień i Lód pracują w policji. Lee Blanchard (Aaron Eckhart) i Dwight Bleichert (Josh Hartnett) dostają od przełożonych zadanie wyjaśnienia zabójstwa Elizabeth Short. Bleichert coraz więcej czasu zaczyna spędzać z utrzymanką Blancharda, Kay Lake (Scarlett Johansson). Trop prowadzi go też do łudząco podobnej do zamordowanej dziewczyny, Madeleine Linscott (Hilary Swank)...


Bardzo chwalona przez dużą liczbę osób książka Ellroya pod tym samym jak dla mnie nie wzbija się na jakieś wielkie literackie wyżyny. Jest całkiem przyzwoitym czytadłem, jednak nie proponuje czytelnikowi o wiele więcej niż oferował w swych książkach Raymond Chandler i jego sztandarowy bohater Philippe Marlowe. Jednak porównując książkę ze swą filmową adaptacją wszystkie argumenty przemawiają za literackim pierwowzorem. Szkoda, że tak utalentowany reżyser, autor klasyki filmu gangsterskiego (choćby Człowiek z Blizną, Życie Carlita czy Nietykalni) stworzył tak nijaki film. Jedyne co naprawdę fajnie wygląda to obraz stylizowany na klasyczny film noir, oraz całkiem nieźle oddane kostiumy i charakteryzację jako tako. Wydaje mi się, że ludzie nie czytający książki mogą czasem nie połapać się w tym, o co dokładnie chodzi w fabule filmu. Bo ta w porównaniu do swego pierwowzoru jest okrojona i przypomina wersję demo, półprodukt. Wiele ważnych i ciekawych scen z książki zostało wyciętych, nazwisk poprzekręcanych, postaci wykastrowanych lub w ogóle usuniętych. 
Radę dają jako tako aktorzy z głównym triem na czele, nieźle w roli Short wypada Mia Kirshner. To jednak za mało żeby ocenić ten film, jako choćby niezły. Dostajemy produkt nijaki, o którym zapomni się przy pierwszej okazji. A szkoda. 




sobota, 8 sierpnia 2015

Szalony Zachód

Eskorta (The Homesman)
USA 2014
reż. Tommy Lee Jones
gatunek: western, dramat

W ponad rok po światowej premierze do Polski dotarł wreszcie czwarty reżyserski film znanego chyba wszystkim aktora Tommy'ego Lee Jonesa, który wystąpił w nim po obu stronach kamery. Trochę to smutne, że gdy na świecie zdążyli już pewnie zapomnieć o produkcji, ta debiutuje dopiero w naszym kraju. Biorąc pod uwagę fakt, że cotygodniowo nasze kina szturmowane są przez masę gniotów to trochę dziwi. Jednak jak to się mówi: lepiej późno niż wcale. 

 

Przenosimy się do roku 1855, gdzieś w zapadłe tereny Dzikiego Zachodu. Wśród pustkowi znajduje się kilka oddzielonych o kilka kilometrów od siebie chatek, których ludzie tworzą pewną społeczność. Gdy na skutek nieprzyjemności losu trzy kobiety odchodzą od zmysłu lokalny duchowny wpada na pomysł przetransportowania ich do specjalnego miejsca odosobnienia, które to jednak znajduje się na drugim końcu kraju. Żaden mężczyzna nie decyduje się zawieźć szalonych niewiast do miejsca przeznaczenia, więc sprawy w swoje ręce bierze stara panna silna i niezależna Mary Bee Cuddy (Hilary Swank). Pomagać jej będzie tytułowa eskorta w osobie uratowanego przez Mary Bee awanturnika George'a Briggsa (Tommy Lee Jones).


Jest to chyba pierwszy tak sfeminizowany western jaki oglądałem. Oczywiście były już wcześniej filmy osadzone w realiach Dzikiego Zachodu z główną rolą kobiecą, jak Królowe Dzikiego Zachodu czy o zgrozo Sexipistols jednak rola kobiet w tych produkcjach polegała na szczuciu widza cycem (co samo w sobie nie jest złe, ale jednak nie podkreśla tej siły i niezależności w takim stopniu, jak choćby tutaj). Tommy Lee Jones stworzył moim zdaniem bardzo dobry film niekomercyjny z całkiem niezłą obsadą, bo oprócz siebie samego i Hilary Swank obsadził też w drobnej roli samą Meryl Streep. I oczywiście milionów dolarów na koncie mu przez to nie przybyło, jednak na pewno może mieć poczucie dobrze wykonanej roboty. 
Samo tempo produkcji jest dość wolne. Powiedzieć, że często dzieje się mało to tak, jakby rzec, że Waldemar Pawlak jest troszeczkę sztywny. Ślemazarną fabułę jednak ciągnie kilka naprawdę dynamicznych akcji, jak choćby scena walki z porywaczem czy druga wizyta Briggsa w hotelu. Reszta to psychodrama rozgrywająca się na rozległych terenach zachodniej prerii. Na szczęście zdjęcia do filmu są tak dobrze zrobione, że ogląda się to z dużą satysfakcją. 
Film jest na podstawie prozy, co skłania do refleksji, że obecnie scenarzyści przeżywają kryzys. Większość dobrych rzeczy jest zaczerpnięta z książek lub opowiadań. Ale to dowodzi, że według wielu już anachroniczna literatura jest potrzebna, choćby po to, by być wielkim zapleczem twórczym dla przemysłu filmowego. 
Co do gry aktorskiej to jest dobrze lub nawet bardzo dobrze. Szczególnie podobała mi się rola Jonesa, który naprawdę oddał bardzo dobrze swoją postać. Także obdarzona raczej urodą silnych i niezależnych kobiet Swank wpasowała się idealnie w rolę babochłopa, który jednak chce za wszelką cenę wyjść za mąż (dwie sceny, gdzie odbywa się właśnie takie swatanie mają naprawdę duży potencjał komediowy). Aktorki grające wariatki też są bez zarzutu. Kiedy trzeba zawodzą, wyją lub wpatrują się pustym wzorkiem przed siebie. 
Na pewno nie jest to film dla wszystkich. Wiele osób uzna go za nudny, i w istocie w pewnych momentach tak też jest. Jednak jeśli szuka się w filmie czegoś innego niż akcji i efektów specjalnych to jest to film, który wypada zobaczyć.