Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A. Seweryn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A. Seweryn. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 października 2016

Życie rodzinne

Ostatnia rodzina
Polska 2016
reż. Jan P. Matuszyński
gatunek: dramat, biograficzny


Gdy przed dobrymi kilkunastoma miesiącami dowiedziałem się, że rozpoczynają się prace nad filmem o Zdzisławie Beksińskim i jego rodzinie wiedziałem od razu, że gdy tylko wyjdzie będę chciał go obejrzeć. Wszak człowiek ten był według wielu najlepszym polskim malarzem po drugiej wojnie światowej, a jego twórczość została doceniona w kraju, jak i zagranicą. Także jego historia rodzinna nadaje się bez zbędnego upiększania na dobry materiał na film. I to właśnie ona stanowi główną oś fabuły filmu.


Warszawa, rok 1977. Zdzisław Beksiński (Andrzej Seweryn) wraz z żoną Zofią (Aleksandra Konieczna) oraz matką i teściową wprowadzają się do nowo wybudowanego bloku. W jednym z okolicznych bloków zamieszkuje też przybyły do stolicy na studia syn malarza, Tomasz (Dawid Ogrodnik). Śledzimy życie rodziny do śmierci ostatniego jej członka.


Wybitna w skali kraju twórczość malarza schodzi tutaj na drugi, a czasem trzeci plan. Obrazy Beksińskiego stanowią tylko ciekawostkę, tło dla całej opowieści. Całość koncentruje się tutaj głównie na trójce głównych bohaterów: jest ojciec, jest matka i jest syn. Z pozoru zwyczajna rodzina, która jednak jest bardzo niezwyczajna i to nie z powodu zawodów Zdzisława i Tomasza. Przez ponad dwie godziny jesteśmy świadkami wojeryzmu filmowego, w którym przez większość czasu statyczna kamera rusza się z miejsca tylko po to, by śledzić bohaterów podczas ich podróży po mieszkaniach. 
W rodzina Beksińskich, w której dominuje od początku kult śmierci czasem jest strasznie, czasem śmiesznie. Chociaż humor prezentowany przez członków rodziny jest wyjątkowo wisielczy. Dwie przeciwstawne osobowości w postaci ojca i problematycznego psychicznie Tomasza spaja tutaj osoba grana przez Aleksandrę Konieczną, którą oglądamy tutaj w roli życia. Co do pozostałych aktorów to ich praca nie pozostawia nic do życzenia. To chyba najlepiej zagrany polski film w XXI wieku. Zarówno Seweryn, jak i Ogrodnik nie tyle grają swe postaci, oni nimi są! Naprawdę wielkie ukłony za tak dobrze wykonaną pracę. Także nieźle wypadł Andrzej Chyra w roli marszanda.
Jestem za młody, by znać postać Tomasza Beksińskiego, choćby z jego kultowych dziś audycji radiowych, jednak osoby, które go znały uważają, że jego postać została przedstawiona jednostronnie i przerysowana negatywnie. Nie pokazano zaś jego pozytywnych cech i zachowań, których z racji wykonywanych zadań musiał posiadać. Szkoda też, że trochę rozczarowała mnie ostatnia scena filmu, która została ukazana zbyt powierzchownie i banalnie. Chociaż taki koniec takiej postaci był właśnie banalny,
Film ten nie posiada jako takiej fabuły, mamy tutaj 28 lat z życia rodziny, czasem są to momenty kluczowe, jak śmierć jej członka, czasem zaś zwyczajne sytuacje, czasami natomiast akcja skacze o kilka lat. Ogólnie wolę jednak filmy bardziej skupione na jednym wydarzeniu i jednym czasie akcji. Ale trzeba do tego szybko przywyknąć. 
Oczekiwania wobec tego filmu były ogromne, zdobył on też wiele nagród w rodzimym półświatku. I jest to film, który zapewne zajmie odpowiednio wysokie miejsce w rankingach najlepszych polskich filmów roku i ostatniej dekady. Jest to także film potrzebny. A czy wybitny? Sądzę, że jednak nie. Ale przecież naprawdę dobry film to też odpowiednia rekomendacja. Warto. Gwarantuję, że postaci bohaterów pozostaną w pamięci na długo po zakończeniu seansu. 






wtorek, 27 września 2016

Kukułcze jajo

Różyczka
Polska 2010
reż. Jan Kidawa - Błoński
gatunek: dramat

Leon Lech Beynar znany szerzej jako Paweł Jasienica należy do bardziej znanych polskich historyków. Chociaż wiele stawianych przez niego tez było tendencyjnych, a jeszcze więcej z tego co pisał po pół wieku od wydania zostało zdezaktualizowane to jest to chyba i tak do dzisiaj najbarwniej piszący eseista historyczny parający się historią naszego kraju więc po wzięciu poprawki na niektóre jego stwierdzenia polecam go każdemu chcącemu poczytać o polskiej historii (a jego książki są dość lekkostrawne, co rzadkie w tym gatunku). Mimo że rozpisałem się o panu Jasienicy film jednak nie traktuje o nim, zaś jego nazwisko nie pada tu ani razu. Ale dlaczego o nim wspominam? O tym niżej. 


Zakochana w pracowniku urzędu bezpieczeństwa, Romanie Rożku (Robert Więckiewicz) młoda i atrakcyjna pracownica uniwersytetu, Kamila (Magdalena Boczarska) zgadza się na jego prośbę podjąć próbę zbliżenia się do pracującego na uczelni profesora Adama Warczewskiego (Andrzej Seweryn), antysystemowego pisarza podejrzewanego o pochodzenie żydowskie. Kamila wzbudza zaufanie dużo starszego od siebie pisarza i wkrótce się do niego wprowadza. Nie przestaje jednak pisać donosów...


Wspomniany na początku Paweł Jasienica poślubił rok przed śmiercią po wcześniejszej czteroletniej dość zażyłej znajomości niejaką Zofię O'Bretenny. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że owa Zofia była inwigilującą go współpracownicą służb bezpieczeństwa PRL, która nie zrezygnowała z pisania donosów na pisarza nawet po poślubieniu go. Córka Jasienicy jednak upiera się, by nie porównywać historii Warczewskiego z życiorysem jej ojca strasząc prawnikami i procesem o naruszenie jej dóbr osobistych. Tak wiec reżyser filmu odżegnał się od postaci realnego pisarza twierdząc, że scenariusz obrazu jest tylko i wyłącznie fikcją i wyobraźnią scenarzystów. Cóż, każdy może jednak sobie wyrobić własne zdanie, jak to jest naprawdę. 
Film będący w sumie kameralną rozgrywką między trzema postaciami, w które umiejętnie wcielają się Seweryn, Więckiewicz i Boczarska (bardziej zgrabną figurą, która ku mojej uciesze często ukazana została w negliżu niż aktorskim talentem). Chociaż akcja często dzieje się w plenerach lub na imprezach różnego rodzaju to najważniejszy jest tu ten trójkąt aktorski. Chociaż Braciak i Frycz wypadali też na tyle nieźle, że poddałem ich procesowi otagowania. 
Historia będąca motorem napędowym całości opiera się na jednej z najmniej chlubnych kart historii nie tylko PRL ale może i całej historii Polski, czyli antyżydowskich wystąpieniach władz będących następstwem wydarzeń marcowych oraz będąca ich skutkiem przymusowa emigracja tysięcy Polaków pochodzenia mojżeszowego. 



Autorzy pokazali całkiem sprawnie klimat tamtych lat z kontrastem szarości dnia codziennego i radosnych imprez (w barach dla plebsu czy w PKiN dla wierchuszki intelektualnej) oraz to, że życie wtedy mogło być całkiem przyjemne dla ludzi, którzy nie mieli większych aspiracji. Film nakręcono w stylu przypominającym filmy z epoki, dlatego ogląda się to wszystko bardzo realistycznie. Także cała otoczka drugiej połowy lat 60. ubiegłego wieku, zarówno styl, poprzez wystroje na samochodach kończąc wyszła dobrze.
O ile jednak to były plusy bardzo zawiodłem się na wyjątkowo tendencyjnym ukazaniu stron konfliktu. Sprzeciwiający się władzy i systemowi ludzie to kulturalna, obyta ze wszystkim co godne elita (która czasowo zepchnięta jest na margines). Bohater grany przez Seweryna na spotkaniach autorskich z czytelnikami non stop cytuje starożytnych myślicieli i średniowiecznych świętych nie zaniżając się do poziomu poniżej IQ 135. Byłem na kilku spotkaniach z topowymi pisarzami i nie spotkałem się z żadnym tego typu cytatem. Za to kilka razy było cytowanie Warsaw shore lub Gangu Albanii. Natomiast oponenci tej tłamszonej przez władze elity intelektualnej to tylko wulgarne przygłupy, które najpierw biją,a potem...biją, bo gdy przychodzi do rozmowy to wulgaryzmy mieszają z kaleczeniem mowy ojczystej. Na dodatek, by podkreślić ich zepsuty charakter pomagierzy władzy ludowej są okropnie brzydcy. Takim zestawieniem autorzy już na wstępie pokazują, kto jest tu tym dobrym, a kto złym. Zaś inteligentny widz naprawdę bez podziału na pięknych i bestie mógłby wskazać komu kibicować.
Mam wiec problem z oceną tego filmu, która w warstwie technicznej jest zrobiona bardzo fachowo i bez zastrzeżeń, intryga fabularna inspirowana prawdziwymi zdarzeniami też wypada całkiem nieźle, aktorstwo stoi na dobrym poziomie, jednak niestety przedstawienie wszystkiego kuleje i psuje odbiór całości co najmniej o jeden punkt dziesięciostopniowej skali. Już niezależnie od poglądów politycznych za samą próbę podłożenia głosu pod Gomułkę pasujące bardziej do Studia Yayo, a nie aspirującego filmu należy się pewna reprymenda. Niemniej jednak to wciąż warty polecenia film traktujący o ważnym społecznie i politycznie (choć po pół wieku już chyba bardziej historycznie) problemie. Jak najbardziej można.