Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A. Dupontel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A. Dupontel. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Całkiem inne love story

Ostatni będą pierwszymi (Les premiers les derniers)
Belgia, Francja 2016
reż. Bouli Lanners
gatunek: dramat
zdjęcia: Jean-Paul de Zaetijd
muzyka: Pascal Humbert

Co jakiś czas oglądam film, który całkiem mnie zaskakuje. W takim stopniu, że po seansie nawet nie wiem zbytnio, co o nim napisać tak, by wyszło więcej niż dwa zdania. Udając się na niego oczekiwałem ciekawej czarniawej komedii (reklamuje się ten film jako komedię właśnie), zobaczyłem coś na kształt dramatu. Ale o tym poniżej.


Dwóch doświadczonych łowców nagród, Gilou (Bouli Lanners) i Cochise (Albert Dupontel) przemierza pustkowie w poszukiwaniu zaginionego telefonu należącego do swego mocodawcy. Tymczasem okolicę przemierza para upośledzonych umysłowo: Willy (David Murgia) i Esther (Aurore Broutin). Mężczyzna ma przy sobie nowoczesny telefon...


Może jest w tym filmie kilka nieznacznych elementów komediowych jednak ktoś, kto widzi w tym filmie stricte komediowy to coś jest z nim nie tak. Mamy tutaj do czynienia raczej z dramatem zawierającym w sobie klimat neowesternowy połączony z nowoczesną przypowieścią biblijną. Poza tym na drugim planie toczy się jedna z bardziej niecodziennych historii miłosnych, jakie zaproponowało nam kino. Całość, gdzie toczy się akcja najbardziej zaś przypomina mi świat, na którego obrzeżach mogła toczyć się akcja filmu Dystans. Wielkie, szare pustkowia, opuszczone fabryki, marne ludzkie siedliska zamieszkałe przez specyficznych ludzi. Świat przedstawiony w filmie trudno uznać za przyjazny. Jednak smętny, wolny rytm filmu, nieśpieszne rozwijanie akcji, skąpe dialogi jakoś nie przypadły mi do gustu. Oglądanie produkcji nie boli, jednak ciężko w moim wypadku było znaleźć wiele plusów. Przy takim wysypie premier można sobie ten film darować.





wtorek, 20 stycznia 2015

Czas cierpienia

Nieodwracalne (Irréversible)
Francja 2002
reż. Gaspar Noe
gatunek: dramat
zdjęcia: Benoît Debie
muzyka: Thomas Bangalter


Czy zastanawialiście się jak to jest, gdy życie przewraca się nagle o 180 stopni? Kiedy wszystkie plany i marzenia idą momentalnie w łeb, kiedy z najszczęśliwszej osoby pod słońcem stajesz się żywym trupem? A wszystko to ze świadomością, że dzieje się to nieodwracalnie? O tym właśnie jest ten film. Film skłaniający do refleksji i każący zastanowić się nad swoimi czynami.


Film posiada odwróconą chronologię, czyli akcja przedstawia dane sceny od ostatniej do pierwszej. Jest początkowo z tym pewien problem, gdyż trochę przypomina to czytanie książki od końcowego rozdziału. 
Przenosimy się tutaj do najbardziej zakazanych zaułków i melin francuskiego miasta, a wszystko to, by zaobserwować najczarniejsze oblicze człowieka.
Nigdy chyba nie oglądałem tak szokującego, smutnego, zatrważającego i pełnego depresji filmu. Oprócz ostatniej (a w sumie pierwszej) ze scen wszystkie inne to kwintesencja tego, jak podły bywa świat i życie.
Mamy tutaj trójkę głównych bohaterów, czyli Marcusa (Vincent Cassel), jego żonę Alex (Monica Bellucci) i ex męża tej drugiej - Pierra (Albert Dupontel). Akcja produkcji przedstawia tragiczne wydarzenia jednego dnia, który na zawsze zmieni ich życie. Będziemy świadkami nierozważnych lub pochopnych decyzji, doświadczymy agresji, brutalności, kurewstwa jak i zobojętnienia. Dosłownie wszystko co złe na Ziemi pojawia się w tym filmie. A nadzieja to ostatnie słowo, jakie może przyjść do głowy jego bohaterom miotającym się w szale cierpienia.


Każda ze scen została nagrana długim ujęciem, co tworzy samo w sobie majstersztyk produkcyjny i za to należą się wielkie brawa dla twórców. Zrealizowanie czegoś takiego to naprawdę istny geniusz precyzji.
Jest to film nie dla wszystkich, a w zasadzie raczej dla niezbyt wielu. Tematyka jak i zobrazowanie jej w poszczególnych scenach jest dosadne i brutalne. Ale jak inaczej pokazać scenę gwałtu analnego w przejściu podziemnym czy brutalne morderstwo gaśnicą, jak nie epatując agresją? Jednak rozumiem, że dla wielu może okazać się to za mocne.
We mnie film ten wzbudził mieszane uczucia. Jest z jednej strony genialnie zrealizowany, pokazuje w przewrotny sposób paskudnie okropną, ale jakże życiową tematykę, w sposób najlepszy z możliwych ukazuje to, jak działa czas. Ale jest też przerażający i dołujący. Nawet największy optymista życiowy po seansie nie uśmiechnie się przez wiele godzin, gwarantuję! Produkcja Noego ociera się o Sztukę przez duże S. Polecam każdemu o mocnych nerwach i kto przy okazji ma ochotę zniszczyć sobie samopoczucie.