Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Kamiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Kamiński. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 stycznia 2015

Sąd rodzinny

Sędzia (The Judge)
USA 2014
reż. David Dobkin
gatunek: dramat 
zdjęcia: Janusz Kamiński
muzyka: Thomas Newman

Kiedy będąc w zeszłym roku w kinie zobaczyłem trailer najnowszego filmu Dobkina nie zrobił on na mnie wrażenia. To co na nim przedstawiono nie wzbudzało we mnie specjalnej uwagi. Wszystko wskazywało na przegadany hollywoodzki średniak z dobrą obsadą aktorską. Dlatego podchodziłem do tej produkcji bez większej nadziei mając w pamięci obejrzany trailer. I się rozczarowałem. Pierwszy raz od dawna pozytywnie.


Przez prawie dwie i pół godziny będziemy śledzić losy dość cynicznego adwokata z Chicago, Hanka Palmera (Robert Downey Jr.), który to na wieść o śmierci matki wyjeżdża na jej pogrzeb do zapadłej mieściny w stanie Indiana - miejsca, z którego uciekł przed 25. laty. Przymierzający się do rozwodu z żoną Hank w rodzinnej miejscowości zatrzymuje się w domu, w którym dorastał. Sytuacja rodzinna między nim, a pozostałymi członkami rodziny jest lekko mówiąc chłodna. Najgorsze relacje łączą go z  apodyktycznym ojcem - sędzią miejscowego sądu (Robert Duvall). Po wielu niesnaskach Hank zaraz po pogrzebie matki decyduje się wracać do Chicago. Siedząc już w samolocie dostaje telefon od jednego z braci - okazuje się, że jego ojciec jest podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku z premedytacją. Adwokat postanawia zostać w mieście i stanąć w jego obronie...


Miejscem akcji filmu będzie częściej niż sala rozpraw dom rodzinny sędziego i adwokata. Kluczowe momenty i fakty widzowie poznają właśnie w tym domu a nie podczas rozprawy sądowej, która toczy się, owszem, ale w tle. Reżyser w zgrabny sposób pokazał motywacje syna marnotrawnego i twardego ojca, każdemu dając prawo do wyznania swoich racji. Gdzieś obok świetnie umiejscowiony jest wątek reszty rodziny w postaci zmarłej niedawno matki oraz dwóch pozostałych braci oraz zostawionej w miasteczko miłości (dodajmy, że Hank udał się przed ćwierćwieczem na koncert Metalliki i nie wrócił do miasta przez cały ten czas). Oprócz rozprawy karnej, w której w sumie nie mamy większych rozterek nad tym, kto jest winny mamy w filmie rozprawę ważniejszą - między członkami rodziny, którzy są dla siebie zarówno sędziami, jak i oskarżycielami. Ale czy znajdzie się w nich miejsce dla adwokatów? O tym przekonać się już trzeba oglądając produkcję. Jednak moim zdaniem jest to jeden z lepszych filmów obrazujący w dość pokrętny sposób fakt, że zawsze jest czas na przebaczenie. Ot, cała siła Hollywood. Polecam!