Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I. Grzyb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I. Grzyb. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 sierpnia 2015

Stłuczki małe, nuda duża

Małe stłuczki
Polska 2014
reż. Aleksandra Gowin, Ireneusz Grzyb
gatunek: nie wiem

Gdy około rok temu przeczytałem informacje o opisywanym właśnie filmie stwierdziłem, że może być to całkiem ciekawa produkcja posiadająca intrygujący pomysł i tematykę, stworzona przez młodych zdolnych twórców i okraszona plejadą nieznanych aktorów, co polskiemu kinu mającemu obecnie twarz Adamczyka, Karolaka i Więckiewicza powinno wyjść na zdrowie. I gdy już powoli zapominałem, że ten film w ogóle wyszedł przypadkiem udało mi się go obejrzeć. Niestety. 


Asia i Kasia (jakże oryginalnie swoją drogą, w ich rolach Helena Sujecka i Agnieszka Pawełkiewicz) zajmują się likwidacją mieszkań i domów. To znaczy zabierają rzeczy z tych domów, by później za grosze sprzedawać je na pchlich targach. Tak sobie żyją łącząc czas między pracą a wspólnym mieszkaniem i czas leci im dość wolno, do chwili aż poznają niejakiego (i nijakiego) Piotra (Szymon Czacki), którego akurat opuściła żona. Od słowa do słowa Piotr w pewnym momencie wprowadza się do łóżka młodych kobiet.


Film mógł mieć silny punkt w postaci zawodu wykonywanego przez dziewczyny. Zbieranie przeróżnych papilotów, poznawanie historii przedmiotów, jak i ich właścicieli, targi staroci. Niestety nie zostało to w żaden sposób wykorzystane. Po prostu dziwny element tła. Gra aktorska zarówno posiadających niemiecki typ urody aktorek, jak i ich filmowego partnera pozostawia wiele do życzenia. Tak samo jak i sam scenariusz. Bohaterowie albo milczą, albo rozmawiają na niespecjalnie odkrywcze tematy żywcem wyjęte z przedszkola (i to nie grupy starszaków) lub psychiatrycznego oddziału zamkniętego. Nie da się tego słuchać. Także ich życiowe wybory są dziwne, nijakie i niezbyt pasjonujące. Mało jest trwających 75 minut filmów, gdzie już po niecałej połowie ma się kompletnie dość. Do kadry aktorskiej dokoptowano jednak jakąś znaną twarz, i w epizodycznej raczej roli widzimy Arkadiusza Jakubika, tutaj innego niż zazwyczaj nas do siebie przyzwyczaił. W sumie jego obecność jest na plus, jednak nie wiem czemu pogorszył sobie aktorskie CV występem w takim czymś. W sumie jedyne co było w tym filmie dobre to kilka kadrów przedstawiających polską przyrodę. Nic więcej. Zdecydowanie nie polecam.