Popularne posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Coquillon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Coquillon. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 grudnia 2017

Szczujnia

Nędzne psy (Straw Dogs)
USA, Wielka Brytania 1971
gatunek: dramat, thriller
reż. Sam Peckinpah
zdjęcia: John Coquillon
muzyka: Jerry Fielding

Od dawna chciałem obejrzeć jeden z filmów wyreżyserowanych przez Sama Peckinpaha. Zmarły przed ponad trzydziestu laty Amerykanin jest uznawany przez wielu za jednego z najlepszych ludzi w swoich fachu, a przy okazji jego barwny styl bycia otoczył go pewną legendą. Dziwne, że dopiero teraz więc mam przyjemność z zapoznaniem się z jednym z jego filmów. Wybór padł na opisywany właśnie film i wiem, że nie będzie to mój jedyny kontakt z dziełami pozostawionymi przez Peckinpaha.


Młode małżeństwo Sumnerów: David (Dustin Hoffman) i Amy (Susan George) przenosi się ze Stanów Zjedonoczonych do spokojnej małomiasteczkowej okolicy Kornwalii, gdzie chcą przez pewien czas zamieszkać remontując przy tym swój wiejski dom. Jednak sielanka nie trwa długo, gdyż lokalnej społeczności nie podoba się przybycie nowych mieszkańców... 


Film Peckinpaha chociaż nie jest w żadnej mierze horrorem to czerpie całkiem dużo z tego gatunku. Utkany w konwencji raczej dramatu przeradzającego się w thriller hmm sensacyjny stawia głównych bohaterów w obliczu grozy licznych obwiesiów zamieszkujących miasteczko. Od początku widać, że ułożony, spokojny i wręcz lekko dupowaty bohater Hoffmana oraz jego atrakcyjna żona nie pasują do miejsca, w którym się znaleźli. Każde słowo, każdy gest i każde spojrzenie stałych mieszkańców osady przeszyte jest niechęcią do małżeństwa zza oceanu. I począwszy od ich przybycia pogłębia się u autochtonów nieżyczliwa postawa do nowych sąsiadów. Przy okazji mieszana z rządzą, jaką wzbudza młoda Amy. Choć pokojowo nastawiony David zniesie dużo, to w punkcie krytycznym filmu zrówna się agresją z szczującymi jego rodzinę prostakami i wtedy rolę się zamienią, a widz dostanie bardzo sugestywne, męskie kino zemsty. 
Twórcy filmu świetnie sportretowali prosty lud zamieszkujący miejsce akcji oraz postarali się, by ciężka atmosfera wokół Sumnerów z każdą kolejną sceną wzmagała się, aż do osiągnięcia maksimum. Mało widziałem filmów, gdzie w podobny sposób budowano klimat całości. Także zaczynająca się w dalszej części filmu furia Davida i jego walka z agresorami zrealizowana jest bardzo dobrze (choć trochę przesadzono moim zdaniem z jego wytrzymałością czyniąc z niego coś na kształt superbohatera). Jednak dla samego klimatu warto jest obejrzeć ten film, gdyż niemal w każdej scenie czuć na własnej skórze powiedzenie agresywnej tuszy: Nie lubimy tu takich jak ty. Słusznie uznano tę produkcję za klasyk. 





środa, 1 lutego 2017

Dom grozy

Zemsta po latach (The Changeling)
Kanada 1980
reż. Peter Medak
gatunek: horror
zdjęcia: John Coquillon
muzyka: Rick Wilkins

Przyzwyczajony do powstających współcześnie taśmowo podobnych do siebie, schematycznych filmów grozy postanowiłem sięgnąć do produkcji sprzed lat, gdzie horrory wydawały się być trochę bardziej wysublimowane (żeby przytoczyć chociaż Omen, Ducha, Byt czy Egzorcyzmy lub Dziecko Rosemary). Jednak tym razem wybrałem seans trochę mniej znanego filmu.


Kompozytora Johna Russella (George C. Scott) spotyka życiowa tragedia - jego żona i córka giną na jego oczach w wypadku drogowym. Po kilku miesiącach zdruzgotany mężczyzna postanawia się przeprowadzić. Zajmująca się wynajmem zabytkowych nieruchomości Claire Norman (Trish Van Devere) znajduje mu przestronny, stary dom. Wkrótce Russell odkrywa, że posiadłość jest nawiedzona...


W obecnych czasach, w których od kilku dekad dominuje kult młodości bohaterami horrorów są przeważnie nastolatki, ewentualnie młode mamy etc. Opisywany właśnie klasyczny film grozy za głównego bohatera ma dorosłego mężczyznę po pięćdziesiątym roku życia. Jednak to chyba jeden z niewielu elementów wyróżniających ten film, dzięki którym jest on inny niż te powstające obecnie. Bo jeśli chodzi o wszystkie zabiegi i schematy mamy tutaj do czynienia z typowym horrorem typu dom, w którym straszy. A Russella i widzów straszy się tu za pomocą takich nowości, jak otwieranie drzwi, skrzypienie podług, hałasy ze strychu, walenie po rurach czy kołysanie się sufitu. Wychodzi na to, że oglądając jeden tego typu film można założyć, że widziało się już wszystko. Sama historia też jest bardzo prosta, choć jak na standardy gatunku całkiem przyzwoita. Chociaż dziwi mnie dlaczego samotny mężczyzna, po traumie straty rodziny wprowadza się do domu, gdzie mógłby spokojnie zamieszkać cały tabor Cyganów? Film broni się też scenami z medium, które wypadają przekonująco i ogląda się je dobrze. Muzyka, choć standardowa, jak dla gatunku też jest plusem dodatnim. Atmosfery strachu czy zaszczucia bohatera jednak specjalnie się nie odczuwa. Jest to raczej film dla zapalonych miłośników gatunku, niż dla wszystkich. Także fani horroru mogą się dobrze bawić i czuć, jak u siebie...w domu. Dla innych niekoniecznie.