Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Bykow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Bykow. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 grudnia 2016

Ratownicy

Światła wielkiej wsi (Ogni bolszoj dieriewni)
Rosja 2016
reż. Ilja Uczitiel
gatunek: komedia

Dawno temu, bo w 1931 roku Charlie Chaplin nakręcił Światła wielkiego miasta. Tym razem podobnym tytułem postanowili posłużyć się w Rosji, chociaż miasto zamieniono na wieś (trochę niesłusznie, gdyż akcja dzieje się w 50. tysięcznym miasteczku). I dzięki festiwalowi Sputnik mamy chyba jedyną okazję wybrać się na ten film w naszym kraju. A że wydań na DVD raczej nikt nie będzie planował to sam postanowiłem film zobaczyć właśnie teraz.


Unikający służby wioskowej Fiedia (Kiriłł Frołow) jest też jedynym pracownikiem podupadłego lokalnego kina. Gdy władze miasta na polecenie burmistrza (Jurij Bykow) kolega Fiodora, Stiopa (Makism Jemielianow) wpada na pomysł nakręcenia filmu, którego sukces uratuje kino. Do twórczej załogi zaciągają filmującego wesela Iliję (Wasilij Kortukow) oraz przybyłą na casting mieszkankę miasteczka, Żenię (Anastasija Mytrażyk). By film się sprzedał Stiopa chce zaangażować do niego gwiazdę kina. W tym celu porywa znanego aktora (w roli samego siebie Dmitrij Diużew) z przejeżdżającego przez miasto pociągu.


Jako że film jest jak na współczesne standardy dość krótki (trwa tylko 80 minut) nie można w nim narzekać na nudę. Ciągle coś się dzieje, akcja nie zamiera w miejscu, nie ma chwili na oderwanie się od ekranu. W sumie lepiej zafundować skondensowaną w atrakcyjnej formie fabułę niż przez dwie godziny rozwodzić się w wielu miejscach o niczym. Mamy tutaj do czynienia z dość sztampową, typową dla filmowych komedii z całego świata przewodnią tematyką fabuły - gdzieś na dalekiej prowincji, gdzie nikogo nie interesują sprawy mniej przyziemne niż alkohol i zagrycha bohater prowadzi kino, które chce zlikwidować miejscowy polityk, który stojąc w swym biurze przy przyglądającemu się mu portretowy prezydenta (w tym wypadku czujnym okiem spogląda Putin) rozmyśla już o wybudowaniu na jego miejscu swojego sklepu. Zaczyna się więc walka z czasem i złymi ludźmi. Taka historia mogłaby być i w USA, i w Polsce i w innych krajach Europy czy świata. Dlatego też jest to opowieść bardzo uniwersalna. A to tylko uwertura do tego, co najlepsze w filmie czyli samego kręcenia przez bohaterów swojego dzieła. W kameralnej sali kinowej, w której miałem okazję obejrzeć film często cała widownia spontanicznie wręcz wybuchała śmiechem. Bo i film ma kilka naprawdę dobrych komediowych fragmentów. 
To, co wyróżnia ten film to też dobrze zbilansowana ekipa aktorska - mamy rosyjskie gwiazdy filmowe w osobach stających naprzeciw swego emploi Bykowa i Diużewa oraz kilku młodych aktorów, z uroczą Mytrażyk na czele - można się zakochać! Do tego ich postaci są naprawdę sympatyczne i można ich szybko polubić - a to chyba najważniejsze w takich lekkich komediach. Zapewne pamięć o filmie dość szybko zniknie w mrokach filmowych dziejów, jednak dostrzegając sztampę i pewne braki muszę powiedzieć, że urzekł mnie ten film. Dlatego jeśli ktoś ma okazję wybrać się na podróżujący do marca po kraju Sputnik i akurat będzie wyświetlany ten film - jak najbardziej polecam. 






wtorek, 21 lipca 2015

Policyjna patola

Major 
Rosja 2013
reż. Jurij Bykow
gatunek: dramat, kryminał

Rosyjskie filmy łączą w sobie cząstkę filmów europejskich i azjatyckich. Daleko im do hollywoodzkich produkcji, a gdy chcą wykonać produkcję zbliżoną do tej z Fabryki Snów, jak na przykład Nocny Patrol czy Stalingrad wychodzi im to łagodnie mówiąc niezbyt dobrze. Natomiast dobrze czują się w filmach egzystencjalnych opisujących losy zwykłych ludzi żyjących w poradzieckim, wciąż opresyjnym systemie, gdzie wódka jest jedynie wprowadzeniem elementu baśniowego do szarej rzeczywistości. 


Głównym bohaterem tego filmu jest oficer policji (dla niedoinformowanych - kilka lat temu tą nazwą zastąpiono milicję), tytułowy major Siergiej Sobolew (Denis Szwedow) dostaje na ranem informację, że jego żona zaczyna rodzić w szpitalu położonym w większym mieście, także wsiada do samochodu i z piskiem opon rusza zobaczyć rodzącego się potomka. Gnając na złamanie karku na jakimiś pustkowiu nieopodal przystanku potrąca na oczach matki (Irina Nizina) śmiertelnie małego chłopca. Chociaż wie, że to jego wina zdezorientowany nie wie co robić więc zatrzymuje się, zamyka matkę chłopaka w swym aucie i dzwoni po kolegę z pracy, cynicznego Pawła Kroszunowa (Jurij Bykow). Ten po przyjeździe chce zatuszować sprawę i całą winę zrzucić na matkę, na co Sobolew początkowo się zgadza. 


Film Bykowa poraża. Oglądając działania skorumpowanej policji oraz sposoby, którymi policjanci czyszczą się z zarzutów widzimy zatrważający świat, w którym kryminogenna klika tak zwanych stróżów prawa sprawuje niemoralną władzę nad ludźmi, których poprzysięgła bronić. W tej grupie zawodowej przez cały film w sumie nie trafia się choć jeden czysty przedstawiciel prawa. Wszyscy mają jakieś grzechy, każdy kryje każdego, gdyż w przeciwnym razie na światło dzienne może wypłynąć coś co może obciążyć osobę, której nie podoba się działanie kolegów. Skoro Rosjanie sami pokazują w swym własnym filmie taki sposób działania systemu, to aż strach pomyśleć jak bardzo źle jest w rzeczywistości. Nasza Drogówka stworzona przez Smarzowskiego przy tym jawi się jako swojska opowieść o ludziach, którzy nie zawsze przykładają się na 100%. 
Pierwsza część filmu jest bardzo senna, toczy się na bezludnym pustkowiu, gdzie więcej mamy z teatru niż filmu, później zaś akcja przenosi się na posterunek policji i tam już pierwsze kilka scen jakie ujrzymy nadaje się do zapamiętania. Warto zobaczyć ten film choćby dla pierwszych 10 minut na komisariacie. A później dochodzi jeszcze wątek z kina akcji. Naprawdę mamy do czynienia z filmem niezwykłym i choć ciężkim do jednoznacznego ocenienia wartym zobaczenia. Chociaż dla pewnej części społeczeństwa okaże się on nie do obejrzenia. A szkoda, bo to dobra opowieść o życiu, czynach i ich konsekwencjach.