Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E. Galperine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E. Galperine. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 grudnia 2017

Ludzie niechciani

Niemiłość (Nielubow)
Rosja, Belgia, Francja, Niemcy 2017
reż. Andriej Zwiagincew
gatunek: dramat
zdjęcia: Michaił Krichman
muzyka: Jewgienij Galperin

Reżyser między innymi dobrze przyjętego, przejmującego Lewiatana i ciekawego debiutanckiego Powrotu powraca na ekran z nowym filmem osadzonym po raz kolejny w teraźniejszej, putinowskiej Rosji. I choć trochę ze Zwiagincewem jest jak z Irańczykiem Farhadim więc dobrze wiemy jakiego filmu należy się po nim spodziewać, to nie przeszkadza to w odbiorze samego dzieła. Bo Rosjanin, tak jak i Irańczyk robią po prostu dobre, trafiające w punkt kino.


Poznajemy historię rozwodzącej się pary, Żeni (Mariana Spiwak) i Borysa (Aleksiej Rozin). Oboje mimo że jeszcze ze sobą mieszkają zaczynają sobie układać życie po małżeństwie: Żenia spotyka się ze starszym od siebie ustatkowanym finansowo mężczyzną, Borys spodziewa się zaś dziecka z młodszą od siebie kobietą. Podczas upadku instytucji rodziny coraz mniej miejsca jest na jedyne dziecko pary, dwunastoletniego Alioszę (Matwiej Nowikow), o którym wszyscy przypominają sobie, gdy chłopiec nagle znika...


Najnowszy film Zwiagincewa został bardzo dobrze przyjęty przez krytyków na całym świecie. Zdobycie Nagrody Jury i udział w konkursie głównym w Cannes, nominacja do Złotych Globów, gdzie nie jest pozbawiony szans na sukces, zapewne rychła oscarowa nominacja i kilka trofeów Europejskich Nagród Filmowych to tylko najważniejsze z zaszczytów, jakie spadły na tę produkcję. W Polsce do normalnej dystrybucji kinowej obraz wejdzie dopiero z początkiem lutego, jednak ja już teraz namawiam do tego, by odwiedzić sale kinowe. Bo najzwyczajniej w świecie warto. Dostajemy dobrze nakręconą wiwisekcję rozpadającej się rodziny, ulokowaną w teraźniejszości rosyjskiej jednak uniwersalną w swym przekazie. Autorzy świetnie pokazują do czego prowadzi brak poszanowania dla najbliższych nam ludzi, skupianiu się tylko na własnych przyjemnościach i doznaniach. Zwiagincew ukazuje pustkę życia niechcianego dziecka i jego niemy krzyk o pomoc, jeszcze zaś lepiej przedstawia całą genezę zachowań,które doprowadzają do tragedii. W filmie zawarta jest też jedna z najbardziej demonicznych filmowych teściowych w historii kina, a ta krótka scena z nią jednocześnie przeraża, jak i ironicznie bawi. 
Dostajemy kolejny mądry, roztropny film tego reżysera, w którym oprócz wartościowego tematu mamy dobre kadry i montaż oraz niezłą grę aktorską. Myślę, że tego typu filmy, które może nie są efektowne, lecz bardzo efektywne powinny stanowić pożywienie każdego kinomana. Zapewne w czasie seansu będziecie czuć dyskomfort psychiczny ale warto go poczuć. Choćby dlatego, żeby nie popełniać błędów bohaterów. 




  

niedziela, 19 lutego 2017

Powrót

Przeszłość (Le passé)
Francja, Iran, Włochy 2013
reż. Asghar Farhadi
gatunek: dramat
zdjęcia: Mahmoud Kalari
muzyka: Evgueni Galperine

Irański reżyser Asghar Farhadi stał się w ostatnim czasie obiektem pewnego zainteresowania ze strony branży filmowej, ale i nie tylko. Wszystko to za sprawą dekretu Donalda Trumpa, który to nie pozwoli wjechać Farhadiemu do USA na ceremonię rozdania Oscarów, gdzie o statuetkę walczyć będzie jego najnowszy film. Co prawda laureat najcenniejszej filmowej nagrody za Rozstanie raczej zagrożeniem terrorystycznym jest niewielkim to postanowiłem obejrzeć powstały przy koprodukcyjnej pomocy Francji i Włoch jego francuskojęzyczny film, gdyż talent do kręcenia to on ma na pewno. 


Ahmad (Ali Mosaffa) po kilku latach nieobecności przybywa do Francji z Iranu, by dopełnić formalności i podpisać papiery rozwodowe ze swą atrakcyjną żoną Marie (Bérénice Bejo). Na miejscu spotyka nie tylko żonę oraz jej dzieci (m.in. Pauline Burlet) z poprzednich związków, ale mieszkającego z kobietą dużo młodszego od niej Samira (Tahar Rahim) i jego syna.


Wspomniane Oscarowe Rozstanie to bez wątpienia magnum opus irańskiego reżysera, który choć wciąż nie jest starym reżyserem nie nakręci zapewne nic ponad ten film, który to jest moim zdaniem jednym z najważniejszych filmów drugiej dekady wieku. Jednak Farhadi na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa (o czym obecnie świadczy oczekiwany przeze mnie jego najnowszy film Klient), co pokazuje opisywany właśnie film, który nakręcony został we Francji przy pomocy znanych i cenionych na świecie tamtejszych topowych aktorów. Po raz kolejny Farhadi wprowadza kamerę do domu zwykłych ludzi i raz jeszcze serwuje nam wiwisekcję relacji pomiędzy domownikami. Niby nie oglądamy w filmie nic wielkiego, jednak z każdym zdaniem i każdą wprowadzaną postacią zarysowują się konflikty, a atmosfera się zagęszcza z czasem zmieniając się z dramatu obyczajowego w thriller (obyczajowy). Irańczyk stawia na sprawdzone przez siebie schematy, jednak w jego wykonaniu zapewne dobrze wypadłoby nakręcenie filmu o obieraniu cebuli. Oprócz dobrej realizacji i pracy kamery w zamkniętych pomieszczeniach największe brawa należą się aktorom. Zarówno mało znany Mosaffa, jak i Rahim dobrze wypadają w rolach męskich. Jednak to Bejo kradnie im całe show zawłaszczając swą aurą każdą scenę, w której się pojawia. Oglądać ją to czysta przyjemność i to nie tylko z wizualnego punktu widzenia. Minusem może być za to jednak cała historia (choć może nie intryga). Nie jest to taki ciężar gatunkowy, jak przytaczanego często Rozstania. Chociaż jak przy każdym wartościowym filmie dostajemy produkcję skłaniającą do myślenia, a to się chwali. Warto, jednak nie jako pierwszy oglądany film autorstwa tego reżysera.